Dr n. med. Lidia Jamróz-Wilkońska: rozwój w stomatologii. Jak mądrze rozwijać się w stomatologii, a zwłaszcza w periodontologii.
Rozwój w stomatologii, a zwłaszcza w periodontologii – tym zagadnieniem zajmujemy się w kolejnym odcinku naszego podcastu. W tej szczerej i inspirującej rozmowie Dr Lidia opowie o tym co poleca, co odradza i co sama z perspektywy czasu zrobiłaby inaczej.
Z tej rozmowy dowiesz się:
- dlaczego nie warto zamykać się w swojej „bańce” i szkolić się tylko z jednego tematu
- czy w medycynie można wybierać drogi na skróty
- dlaczego perio może wydawać się mało atrakcyjne
- z jakich źródeł czerpać rzetelną wiedzę
- co Dr Lidia poleca w kwestii rozwoju zawodowego, a co zrobiłaby inaczej
- co powinien wiedzieć każdy lekarz dentysta na temat chorób przyzębia
- czy specjalizacja jest jedyną drogą, by stać się ekspertem w periodontologii
dr n. med. Lidia Jamróz-Wilkońska
Absolwentka UJ z 2005 roku. Prowadzi prywatną praktykę stomatologiczną w Wadowicach. Uzyskała tytuł doktora nauk medycznych pisząc pracę z zakresu stomatologii zachowawczej z endodoncją. Jest specjalistą periodontologiem oraz absolwentką studiów podyplomowych w zakresie Prawa Medycznego i Bioetyki. Autorka i współautorka ponad 70 publikacji i książek z zakresu stomatologii zachowawczej, periodontologii oraz nanotechnologii.
Spis treści
- 03:00 - Co współcześnie wiemy o chorobach przyzębia
- 04:28 - Główne źródła chorób przyzębia
- 06:42 - Wpływ nikotyny na choroby przyzębia
- 10:22 - Jak choroby przyzębia objawiają się w jamie ustnej
- 14:26 - Jak choroby przyzębia wpływają na zdrowie całego organizmu
- 17:26 - Mechanizm działania bakterii zgromadzonych w jamie ustnej
- 20:30 - Choroby przyzębia a implanty
- 24:40 - Dlaczego nawet lekkie zapalenie przyzębia wpływa na nasz zdrowie ogólne
- 30:36 - Choroby przyzębia a Alzheimer
- 32:06 - Cukrzyca a choroby przyzębia
- 34:46 - Choroby reumatologiczne
- 36:16 - Wpływ chorób przyzębia na zajście w ciążę i jej utrzymanie
- 39:37 - Choroby układu krążenia a choroby przyzębia
- 40:53 - Choroby serca
- 45:47 - Periodontologia na studiach
- 48:44 - Diagnostyka pacjentów z problemami perio
- 52:27 - Wywiad z pacjentem
- 56:48 - Czym warto kierować się w medycynie
Transkrypcja
CO WSPÓŁCZEŚNIE WIEMY O CHOROBACH PRZYZĘBIA?
MAGDA KARPIŃSKA: Dziś po raz trzeci gościem naszego podcastu jest dr Lidia Jamróz-Wilkońska, która jest specjalistą periodontologiem oraz od wielu już lat szkoli lekarzy dentystów właśnie z tego obszaru stomatologii. Będziemy rozmawiały o tym, jak mądrze rozwijać się w stomatologii, jak mądrze rozwijać się w periodontologii, jakich błędów unikać. Pomysł na ten odcinek narodził się w dużym stopniu pod wpływem tego, co znalazłam w internecie na różnych forach dentystycznych, gdzie dość często pojawiały się pytania dotyczące tego, jak rozwijać się w stomatologii, jak rozwijać się w periodontologii. Myślę, że dzisiaj na to pytanie odpowiemy. Dość często na grupach dentystycznych pojawiało się również zagadnienie związane z tym, że w moim gabinecie pojawia się pacjent z problemami perio – gdzie, do kogo mogę go odesłać, co wskazuje na to, że periodontologów jest cały czas zbyt mało i w tej rozmowie wyjaśnimy, z czego to wynika. Czy tak na początek do tej listy, którą uprościłam, bo tych problemów jest dużo więcej, dodałabyś coś jeszcze?
LIDIA JAMRÓZ-WILKOŃSKA: Faktycznie specjalistów z zakresu periodontologii nie jest za dużo w Polsce. W porównaniu na przykład do ilości ortodontów, których mamy 3,5 tysiąca, i drugie tyle robiących ortodoncję właściwie bez specjalizacji – to jest ogrom, ogrom ludzi.
MK: A wiadomo, ile jest periodontologów?
LJW: No tak, około 500 osób, może trochę teraz więcej. 2-3 lata temu było badanie i to było 500 osób, a teraz pewnie troszkę więcej, ale to nie są jakieś niesamowite ilości. No i wynika to właściwie z tego faktu, że jest mało miejsc specjalizacyjnych. Jest to też bardzo szeroka specjalizacja. Nie jest to często specjalizacja pierwszego wyboru lekarzy. Niestety w Polsce wszyscy chcą być albo ortodontami, albo chirurgami stomatologicznymi – czyli albo implantami, albo aparatami.
MK: Mam pytać dlaczego, czy lepiej bym nie pytała, bo jest to oczywiste?
LJW: Myślę, że wszyscy bardzo dobrze wiemy dlaczego. Ale muszę Wam powiedzieć, że dobry periodontolog też robi implanty i jeszcze robi inne rzeczy, także jest co robić. Natomiast jeśli chodzi o tę specjalizację, to ona jest bardzo szeroka i wbrew takiej powszechnej opinii periodontologia to nie tylko chirurgia plastyczna i same choroby przyzębia. Mamy tutaj też bardzo szeroki dział chorób błon śluzowych, które są często łącznikiem pomiędzy chorobami ogólnymi, chorobami przyzębia, ale nie tylko – chorobami dermatologicznymi, internistycznymi, reumatologicznymi, no ogromną ilością medycyny. I często lekarz periodontolog jest lekarzem pierwszego kontaktu, także niestety jest to specjalizacja bardzo wymagająca, jeżeli chodzi o taką edukację. Trzeba z tych wszystkich dziedzin troszkę nadążać. Nadążać nad tym, co się zmienia, żeby wiedzieć, jakie te zmiany zachodzą. Na przykład w reumatologii zmiana leków powoduje zmianę jakby leczenia tych pacjentów. Z drugiej strony jeszcze mamy w periodontologii kilka rodzajów chirurgii, bo wszyscy myślą: chirurgia periodontologiczna tak ogólnie, ale tak naprawdę mamy chirurgię resekcyjną, regeneracyjną, implantologię, chirurgię śluzówkowo-dziąsłową no i leczenie chirurgiczne chorób przyzębia. Także bardzo dużo zagadnień i to są bardzo szerokie działy. Jest dużo teraz szkoleń na rynku dla lekarzy, którzy nie są specjalistami z zakresu chirurgii śluzówkowo-dziąsłowej. Pokrywanie recesji, regeneracja – to są takie tematy, które się w kółko powtarzają na szkoleniach. Natomiast z leczenia periodontologicznego chorób przyzębia nie ma za dużo szkoleń. Tak naprawdę jesteśmy w niszy z naszym szkoleniem. A jeżeli chodzi o leczenie chorób błon śluzowych, to w zasadzie w ogóle nie ma. Zero. Zupełnie. Myślę, że to wynika z takiego faktu, że trzeba sporo wiedzieć z interny, żeby móc rozpocząć edukację w tym temacie. Więc nie wiem nawet, jak ugryźć ten temat, ale jest to smutne, bo tak naprawdę tylko możemy bazować na specjalistach. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że nie wszyscy specjaliści periodontologii zajmują się leczeniem śluzówkowo-dziąsłowym. Niektórzy robią tylko implanty i chirurgię okołoimplantacyjną. Więc wśród tych specjalistów, których jest mało, jest jeszcze mniej osób zajmujących się tymi śluzówkami. To jest bardzo trudny temat. A dermatolodzy w Polsce nie wszyscy też się tym zajmują albo w ogóle, bo w zasadzie w ogóle, i efekt jest taki, że ci pacjenci są gdzieś tam w eterze rozbici.
GŁÓWNE ŹRÓDŁA CHORÓB PRZYZĘBIA I ROLA UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO
MK: Lekarzy periodontologów jest cały czas zbyt mało, w przeciwieństwie do pacjentów z problemami perio. Pamiętam, jak w poprzednim podcaście mówiłaś o tym, że każdego dnia w każdym gabinecie stomatologicznym pojawiają się tacy pacjenci, tylko ich problemy nie są zauważane i nie są diagnozowane. Czy możesz powiedzieć, z czego Twoim zdaniem to wynika?
LJW: Myślę, że to jest bardzo złożony problem. Z jednej strony mamy naprawdę bardzo dużo tych pacjentów. Między 35 a 44 rokiem życia tylko 1% pacjentów nie ma problemów periodontologicznych, więc siłą rzeczy mamy kilku takich pacjentów nawet dziennie. Więc problem jest, ale trzeba go dostrzec. I żeby go dostrzec, trzeba wiedzieć, jak zdiagnozować chorobę przyzębia. Myślę, że na studiach są poruszane te tematy, bo one obowiązują też do lekarskiego egzaminu państwowego, ale tutaj akurat rządzi matematyka. Zawsze to mówię pacjentom, że żeby zostać lekarzem dentystą, to musimy zdać lekarsko-dentystyczny egzamin państwowy (LDEK). Jak sobie popatrzymy na proporcje, ile jest pytań ze stomatologii zachowawczej, a ile mamy pytań z periodontologii, to wypada to blado, bo tam chyba 10 było pytań, 12, już nie pamiętam dokładnie, ale gdzieś koło tego z periodontologii, a około 100 z zachowawczej. Kalkulacja jest bardzo prosta. Jeżeli mamy z tej periodontologii bardzo dużo książek, to wybieramy to, co jest prostsze i bardziej intratne. Zresztą jest jeszcze jeden problem, że na studiach studenci widzą taką słabą periodontologię, bo widzą tylko to usuwanie kamienia, bo to wynika z programu. Owszem, teorię poznają, ale jej nie dotykają. A jest też tak w edukacji, że jak tego nie zobaczymy, to po prostu albo o tym zapomnimy, albo wyda nam się to nieinteresujące. Gdyby każdy student zobaczył w trakcie szkolenia takiego przeddyplomowego przykrywanie recesji czy rzeczywiście efekt spektakularnego leczenia choroby przyzębia, to myślę, że każdy by się troszkę zakręcił na punkcie tego, wydałoby się to interesujące. Każdy z nas widzi ekstrakcję podczas studiów, także wiemy, z czym się wiąże chirurgia. Jakieś tam aparaty widzimy, może niekoniecznie stałe na uczelni, ale widzimy postęp leczenia dziecka. Natomiast tych pacjentów periodontologicznych widzimy, bo przyszedł usunąć kamień – to jest nieciekawe.
MK: To dlaczego ta tak ważna choroba jest już na studiach spychana na margines?
LJW: Nie jest spychana na margines, tylko program musi być dostosowany do umiejętności i możliwości tego, co będą robić studenci. I dopiero na etapie takim właściwie podyplomowym można byłoby to rozwinąć. Program, jak chyba w większości studiów czy szkół, jest troszkę przeładowany i też nie da się robić specjalisty podczas studiów. Niestety tak już musi być, ale też nie zmienimy myślenia młodych ludzi, bo zauważmy, że bardzo dużo osób studiujących stomatologię nie zawsze wie, czym będzie się zajmowało później. Po prostu nie wiedzą, szukają. To, co widzą najczęściej, tam gdzie widzą zmiany, to wydaje im się interesujące. Ale też trzeba zobaczyć, jacy są współcześni młodzi ludzie. Młodzi ludzie są bardzo nastawieni na szybkie i proste rozwiązania. A leczenie periodontologiczne jest długotrwałe, żmudne i wymaga takiego poświęcenia czasu. Owszem są efekty, ale trzeba na nie długo czekać, to samo leczenie śluzówkowo-dziąsłowe.
WPŁYW NIKOTYNY, PALENIA I GENETYKI NA CHOROBY PRZYZĘBIA
MK: Na te efekty również pacjent musi dłużej czekać, prawda?
LJW: Tak. To ma duże znaczenie, bo jednak my jako ludzie jesteśmy troszkę ukierunkowani na jakiś sukces. To może być jakieś dokonanie w swoim życiu, założenie fajnej rodziny, że nasze leczenie będzie super. Każdy do czegoś tam dąży w swoim życiu, ma jakieś marzenie. Z tym leczeniem periodontologicznym to jest tak, że ono jest żmudne na początku, trudne, wymaga bardzo dużej empatii wobec pacjentów. Tak myślę, że trzeba po prostu też lubić leczyć ludzi, bo często są to ludzie bardzo schorowani, więc trzeba umieć poświęcić im czas. Ja w tym tygodniu miałam taką pacjentkę, która ma 85 lat. Była na konsultacji periodontologicznej. Mamy takie małe problemy. Podziwiam ją w ogóle, że w tym wieku mamy małe problemy perio. Ale jej świadomość i rozmowa to jest zupełnie inna rozmowa niż z dwudziestoparoletnim człowiekiem, z którym bardzo szybko nawiązujemy kontakt, szybko się rozumiemy. Tutaj trzeba czasem coś powtórzyć, szerzej wyjaśnić. Taka osoba często nie jest manualnie taka sprawna, więc też trzeba dostosować jakby higienę do jej możliwości, czyli poświęcić pacjentowi czas. Z perspektywy lekarza, który już trochę pracuje, uważam, że bardzo warto. Pacjenci dobrze traktowani, dobrze leczeni nawarstwiają się jak kula śnieżna i dzięki temu nie trzeba właściwie inwestować w żadne reklamy, ponieważ my jesteśmy chodzącą reklamą tego gabinetu, bo my robimy dobre leczenie i właściwie to pacjenci sami mówią, że lekarz poświęcił mi czas, rozpoznał chorobę, ruszyło coś, mam zęby, a nie zostało mi zaproponowane bardzo szybkie rozwiązanie, które nie do końca spełniło moje oczekiwania – no bo powiedzmy jeszcze mnie tu boli, jeszcze mam tu problem, nadal mam problem z cukrem, różne takie rzeczy. Także to też jest kwestia mentalności młodych ludzi.
JAK CHOROBY PRZYZĘBIA OBJAWIAJĄ SIĘ W JAMIE USTNEJ?
MK: Mówiłaś o tym czasie, który musimy poświęcać pacjentowi. To już się pojawiło w trzech innych odcinkach podcastu: o pedodoncji, gdzie dr Michał Sobczak mówił o tym, że dzieciom trzeba poświęcać czas, o tym bezproduktywnym teoretycznie czasie w podcaście z dr Agnieszką Pacyk, która mówiła o pacjentach z dentofobią, którym też trzeba poświęcić czas. Ten temat wbrew pozorom cały czas wraca nie tylko w periodontologii, ale w innych obszarach też trudni pacjenci się pojawiają.
LJW: Coś w tym jest, a może to też jest znak naszych czasów, że potrzebujemy poświęcić czas pacjentowi, bo wszędzie goni nas czas i ten czas jest taki bardzo cenny. Jeżeli pacjent widzi, że my poświęcamy mu ten czas, odpowiadamy na jego pytania, to myślę, że jest skłonny bardziej zaufać nam i podjąć się leczenia. W momencie kiedy pacjent czuje, że jest tylko elementem takiego leczenia na szybko, że w zasadzie to on już wszedł i wychodzi, kiedy pacjent chwilkę wychodzi, to czuje się potraktowany tak przedmiotowo, a nie podmiotowo, i to rzeczywiście jakby skutkuje odbiorem lekarza. Pacjenci periodontologiczni są bardzo wymagający. Ja często przed pierwszą konsultacją bardzo lubię sobie wziąć te wszystkie badania. Zanim jeszcze pacjent wejdzie do gabinetu, proszę, żeby rejestracja podała mi te wszystkie rzeczy, które pacjent ze sobą przyniósł: płytki z różnymi zdjęciami, tomografię, i siadam sobie i myślę. I zanim rozpoczniemy rozmowę, ja już trochę wiem o tym pacjencie, na pewno mam to bardziej poukładane. W momencie kiedy wchodzi pacjent i zaczyna opowiadać, a wy próbujecie coś czytać, to się robi z tego taki bałagan, że naprawdę trudno jest to ogarnąć. Więc lubię się tak troszkę przygotować do wizyty. To jest chwila, parę minut, tak sam na sam z tym, co pacjent przyniesie – bardzo dużo daje. Także myślę, że warto też tak to robić.
JAK CHOROBY PRZYZĘBIA WPŁYWAJĄ NA ZDROWIE CAŁEGO ORGANIZMU?
MK: Zaczęłyśmy tę część rozmowy od tego, że tych pacjentów periodontologicznych jest bardzo dużo i teraz chciałabym, żebyśmy powiedziały o tym, jak lekarze mogą pomagać tym pacjentom, bo ja w ogóle samych lekarzy podzieliłabym na dwie grupy. Jedna grupa to lekarze, którzy nie chcą zajmować się periodontologią, ale mimo wszystko wiedzę podstawową na temat tych chorób muszą – chyba możemy nawet użyć takiego mocnego słowa – muszą mieć. Tych pacjentów na co dzień spotykają w swoim gabinecie i chciałabym, żebyśmy za chwilę wyjaśniły, jak ci lekarze mogą pomagać pacjentom. A druga grupa lekarzy to są ci, którzy chcą rozwijać się w sposób bardziej pogłębiony, zaawansowany w kierunku periodontologii i tutaj też chciałabym, żeby Pani Doktor wskazała taką najprostszą, sprawdzoną w praktyce ścieżkę rozwoju. Może zacznijmy na początek od lekarzy, którzy nie chcą być periodontologami, ale jakąś wiedzę z tego zakresu powinni mieć. Jaką wiedzę powinien mieć każdy lekarz dentysta?
LJW: Myślę, że przede wszystkim każdy lekarz dentysta powinien umieć zdiagnozować chorobę przyzębia, czyli powiedzieć: tak, to jest choroba przyzębia, należałoby ją leczyć. Bez właściwego rozpoznania tak naprawdę nie ma leczenia. Natomiast współczesna medycyna nie opiera się na „być może to pomoże”. Nie wolno nam tak leczyć pacjentów, że może damy to, może tamto, a może tamto. Nie, musimy być pewni swoich postępowań na podstawie właśnie medycyny opartej na faktach, czyli musimy zdiagnozować, żeby móc leczyć. Czy my musimy tego pacjenta leczyć, jeśli nas to nie interesuje? Myślę, że nie, ale jak już postawimy diagnozę, możemy go przekierować. Natomiast jeżeli jesteśmy zainteresowani chorobami przyzębia, to myślę, że każdy lekarz czy higienistka jest w stanie przeszkolić pacjenta co do higieny i na pewno jesteśmy w stanie rozpocząć leczenie choroby przyzębia. Po odpowiednich szkoleniach jesteśmy w stanie nawet prowadzić takich pacjentów. Ja zawsze powtarzam podczas naszych szkoleń, żeby wysyłać do periodontologów już naprawdę takie trudne przypadki, bo periodontolodzy są generalnie przeładowani leczeniem. Patrząc na pacjentów, którzy do mnie przyjeżdżają z całej Polski, praktycznie z różnych stron, to wiem, że są takie miasta naprawdę bardzo duże, w których nawet nie ma ani jednego periodontologa. Na przykład wiem, że w Kielcach jest bardzo duży problem. To nie jest małe miasto, a wiadomym jest, że Warszawa czy Kraków, miasta akademickie, tam siłą rzeczy jest więcej periodontologów, bo ktoś robi specjalizację i zostaje w tym mieście. Natomiast jak już tak będziemy się poruszać po całej mapie naszego kraju, to okaże się, że jest dużo takich białych plam, gdzie w ogóle nie ma nikogo. Więc dobrze jest rozwijać się też w tym kierunku i też rozwijać się dlatego, że nasze społeczeństwo się starzeje i jest coraz to bardziej schorowane. I oni nie są często ukierunkowani na upiększanie albo tylko na upiększanie, ale też bardzo chcą uzyskać taką pomoc, która da im komfort życia. Myślę, że to bardzo ważne, bo chyba wszyscy słyszymy o tym, że polskie społeczeństwo zaczyna być coraz to starsze, a nie młodsze. Tak naprawdę tych pacjentów będzie coraz to więcej. Przy takiej ilości periodontologów w Polsce nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego ogarnąć.
MECHANIZM DZIAŁANIA BAKTERII ZGROMADZONYCH W JAMIE USTNEJ
MK: Powiedzmy, jak wygląda rzeczywistość. Mamy dwie sytuacje: jesteśmy świeżo po studiach i tak naprawdę niewiele dowiedzieliśmy się na temat tej periodontologii na studiach, wychodzimy z niezbyt dużą wiedzą. I druga sytuacja, w której studia skończyliśmy już dawno temu i wypadałoby, żebyśmy tę wiedzę zaktualizowali. Skąd w ogóle czerpać taką podstawową wiedzę potrzebną do diagnozowania tych pacjentów w taki bardzo podstawowy sposób?
LJW: Myślę, że przede wszystkim trzeba wybierać się na szkolenia. Trzeba się szkolić – to jest podstawa, żeby cały czas być na bieżąco też ze świeżą wiedzą. Powiedzmy, że na studiach pilnuje się tego programu, żeby było coś aktualne. A później nagle jeżeli nam ktoś odetnie tę wiedzę, no to musimy dużo zdobywać tej wiedzy. Drugi etap to jest czytanie, czyli dowiadywanie się czegoś w zaciszu domowym, bo jeśli interesuje nas periodontologia, to dobrze jest czytać na przykład czasopisma związane z periodontologią.
MK: Jakie?
LJW: W Polsce to jest problem, bo nie mamy takich typowych czasopism, chociaż Wydawnictwo Kwintesencja ma coś takiego jak „Periodontologia Implanty”, ale to nie są takie wytyczne, tylko takie bardziej case'y – ale zawsze jest to coś. Natomiast nie mamy takich czasopism stricte poświęconych periodontologii, ale te artykuły się pojawiają w bardzo różnych czasopismach. Jest takie czasopismo jak „Asystentka i Higienistka”, które jest skierowane tylko do asystentek i higienistek, ale z racji ich zawodu bardzo dużo jest tam artykułów z periodontologii, no bo one muszą czytać. I muszę powiedzieć, że w tym czasopiśmie – a dość dobrze je znam, ponieważ tam akurat nadzoruję program edukacyjny – jest ogrom świeżych informacji. Tam nawet obecna szefowa Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego, profesor Dębowska, napisała wytyczne, a nie spotkałam się, żeby we wszystkich czasopismach ogólnodostępnych były te wytyczne. Tam zawsze jest świeża wiedza, więc myślę, że nawet warto czasem przeczytać to czasopismo. W niektórych czasopismach zdarzają się takie tematy numeru perio. To zawsze coś tam się zdarzy. Myślę, że byłoby bardzo fajnie czytać te czasopisma anglojęzyczne. Szczególnie że teraz dużo młodych ludzi nie ma problemów z językiem angielskim. Mamy takie, które są rzeczywiście na bardzo wysokim poziomie, które są na przykład dedykowane periodontologom, np. „Periodontology 2000” czy „Journal of Clinical Periodontology” – to jest czasopismo sygnowane przez Europejskie Towarzystwo Periodontologiczne, tam są i wytyczne konkretne. W ogóle Europejskie Towarzystwo Periodontologiczne na swojej stronie internetowej ma bardzo dużo ogólnodostępnych, z otwartym dostępem artykułów, w których są wytyczne jak leczyć, jak leczyć periimplantitis, jak leczyć choroby przyzębia, jak obecnie wygląda diagnostyka – jest tego ogromnie dużo. Jeżeli zagłębimy się w PubMed, jeżeli będziemy korzystać ze szkoleń – i tu bym polecała, żeby zaczynać od podstaw, czyli pierwsze: diagnostyka, leczenie, czyli to, czego my uczymy na szkoleniu. My nawet mamy to szkolenie nasze podzielone na etapy. Pierwsze szkolenie jedziemy od podstaw, później idziemy troszkę dalej, bo mamy wydłużenie koron czy już taką chirurgię śluzówkowo-dziąsłową. I w kolejnym etapie poszerzanie tej mikrochirurgii, żeby nie zaczynać od właśnie takich już na głęboką wodę chirurgii, przeszczepy, a tak naprawdę nie wiemy nawet, jak zainicjować pacjenta.
CHOROBY PRZYZĘBIA A IMPLANTY I RYZYKO PERIIMPLANTITIS
MK: Czyli to szkolenie jest skierowane do osób, które chcą zdobyć podstawy, oraz dla osób, które chcą uporządkować wiedzę?
LJW: Tak, ale też jeszcze na naszych szkoleniach zauważyłam, że bardzo różne osoby przychodzą. Przychodzą osoby bardzo młode, które dopiero co rozpoczynają swoją przygodę ze stomatologią i wybrały periodontologię. Myślę, że bardziej z rozmysłem, czyli one już interesowały się perio. Ale przychodzą też osoby po kilku latach po studiach, które zajmują się na przykład chirurgią, protetyką, ale czegoś im brakuje. No i taka ciekawa grupa lekarzy, którzy już są specjalistami nawet. Na ostatnim kursie z chirurgii była specjalistka z chirurgii stomatologicznej, która stwierdziła, że bardzo dużo patentów, drobnych rzeczy, których nie wiedziała, bo ich kiedyś nie było, jak ona była w trakcie specjalizacji – to było dawno temu. Szkolenia nie były ukierunkowane na takie małe szczegóły periodontologiczne, że to jej dużo dało. Także myślę, że każdy ma inny powód do rozwoju. Kiedyś usłyszałam takie bardzo fajne zdanie od starszego stomatologa, jeszcze jak ja byłam młodym stomatologiem: jeżeli idziesz na szkolenie i chodzisz na to szkolenie dość często i wyciągasz coraz to mniej, to znaczy, że ty tak naprawdę masz coraz to szerszą wiedzę. Bo wydaje ci się, że może było nieciekawie, bo mam dwa zdania, ale te dwa zdania czasem zmieniają ci sposób leczenia i to się tak toczy powolutku, i się okazuje, że idziemy na jakieś wykłady i mamy pięć tylko rzeczy, pięć punktów, które złapaliśmy z całego dnia konferencji jakiejś, ale to są takie mega punkty, które znowu nas przesuwają na inny poziom leczenia pacjentów.
MK: Ja bardzo często słyszę od takich doświadczonych lekarzy, że oni jadą na konferencję, która na przykład trwa dwa dni, po to jedno lub dwa zdania, które zmieniają w ogóle ich patrzenie na wiele rzeczy, bo są kluczowe.
LJW: To tak wygląda. Ostatnio byłam na sesji chirurgicznej podczas Krakdentu i muszę powiedzieć, że drugi raz widziałam wykład pani doktor Łyko na temat pacjentów z różnymi problemami naczyniowymi i tym razem zobaczyłam inne rzeczy. I jeszcze ugruntowałam tę wiedzę. Byłam na wykładach z chirurgii szczękowo-twarzowej, bo cały czas muszę się szkolić też w innych tematach, żeby też nie zamykać się w swojej bańce. Jak robię tylko protetykę, to nie idę na szkolenie z chirurgii. No okej, ale jeżeli nigdy nic nie będziemy wiedzieć z tej chirurgii, to nie będziemy wiedzieć również, czego wymagać od chirurga przed tą protetyką. Stomatologia to jest bardzo wąska dziedzina. My im więcej się uczymy, tym bardziej nam się wydaje bardzo szeroka. Ale dla lekarzy ogólnych to ona jest taka wąska. Tak w zasadzie to nawet nie znają naszych specjalizacji. Im więcej my się uczymy, im więcej mamy wiedzy, to nawarstwia się ta wiedza i wydaje nam się, że na przykład nie potrzebujemy czegoś: po co mi ortodoncja, jak zajmuję się protetyką. Ale jednak są pewne zmiany, jak w każdej z tych dziedzin – one się zmieniają i cały czas modyfikują leczenie. I wtedy, jeżeli mamy tę wiedzę z innej dziedziny, chociażby że są takie rozwiązania, to wtedy jesteśmy w stanie wymagać też od kogoś czegoś. Czyli na przykład ortodonta powie, że periodontolog może mi pomóc tu i tu, nie tylko recesję, ale może zrobić kortykotomię, może jeszcze to i jeszcze to. Warto poszerzać tę wiedzę, bo wtedy wiemy też, jak sobie pomóc w naszym leczeniu. A perio jest szeroką dziedziną, więc warto cały czas się kształcić. Ja nie ukrywam, że czasem chodzę na różne konferencje reumatologiczne. Czyli zupełnie jakby się dostajesz od lekarzy, którzy naprawdę siedzą mocno w temacie, ale dzięki temu wiem, jakie są leki, jakie są nowe terapie, co się zmieniło. No bo skąd ja mam to wiedzieć, jak nie będę sama tego poszerzać.
DLACZEGO NAWET LEKKIE ZAPALENIE PRZYZĘBIA WPŁYWA NA NASZ ZDROWIE OGÓLNE?
MK: Wróćmy jeszcze do lekarzy, którzy nie chcą tak naprawdę zajmować się periodontologią, a powinni mieć jakąś wiedzę. I jeszcze wróćmy do tych źródeł, z których mogą czerpać wiedzę. Mówiłaś o różnych magazynach, o stronach internetowych. Ja znam z wielu webinarów Twoją bibliotekę. Jest to cały pokój, w którym każdą ścianę zajmują regały z książkami. Z tego co już kiedyś opowiadałaś, dużą część z nich stanowią książki periodontologiczne. My mówimy tutaj o lekarzach, którzy nie chcą rozwijać się w perio, więc powiedzmy o takich trzech Twoim zdaniem najważniejszych tytułach dla Ciebie, z których można wynieść najwięcej. Co mogłabyś tutaj polecić?
LJW: Bardzo cenię książki w takiej postaci fizycznej, po prostu bardzo je lubię – raczej nie wybieram wersji elektronicznej, chociaż ostatnio się już pojawiają, ale no nie lubię takich książek, a trzeba przyznać, że książki z periodontologii są bajeczne, też są bardzo wyjątkowo piękne i barwne. To też wynika z tego, czym jest periodontologia, czyli mamy dużo zdjęć spod mikroskopu w pięknych barwieniach. Mamy na przykład książkę profesora Sculeana, która została przetłumaczona na język polski. Myślę, że to jest warta uwagi książka ze względu na to, że ona rzeczywiście mówi o takich oczywistych rzeczach w periodontologii plus piękne obrazki, czyli to, co wszyscy lubią.
MK: Jaki ona ma tytuł? Przepraszam, bo ja nie słyszałam.
LJW: To jest chyba „Periodontologia”, tak mi się wydaje. Ona jest taka zielona z Kwintesencji. Są też książki z chirurgii, równie piękne, no bajeczne. Ostatnio widziałam na targach, że pojawiło się wznowienie Zucchellego z takimi rycinami pięknymi – chirurgia mukogingiwalna. Kiedyś to był biały kruk, obecnie, uwaga, można na nowo kupić. Tam są takie przepiękne ryciny, więc to też jest takie nie tylko wiedza, ale też coś dla duszy i oka. Jest też taka książka anglojęzyczna, która nie jest przetłumaczona na język polski, ale dla chirurgów może się okazać bardzo fajna. To jest „Tunneling”, czyli po prostu o technikach tunelowych. Też ma przepiękne wydanie. Te książki z perio to są takie eleganckie jak albumy o sztuce. I to jest coś, co mnie bardzo cieszy, bo bardzo lubię te tematy, bo mogłabym albo być w gabinecie, albo w muzeach. I ta periodontologia to jest takie połączenie medycyny i sztuki, więc naprawdę te książki, o których powiedziałam teraz, to są takie piękne wydania. Jeżeli chodzi o jeszcze jakąś ciekawą pozycję, to może nie jest książka periodontologiczna, ale dla chirurgów bardzo fajna pozycja – to jest „Zero Bone Loss” Linkevičiusa. To jest książka z protetyki, ale takiej opartej rzeczywiście na myśleniu periodontologicznym. Protetyka implantologiczna, ale oparta na myśleniu perio, czyli brane są pod uwagę różne aspekty tego leczenia. Oczywiście tu chciałabym przypomnieć, że książki są ostatnim levelem jeśli chodzi o medycynę opartą na faktach, czyli to nie jest najnowsza wiedza, bo zanim powstanie książka, mija dużo czasu. Ale mimo wszystko warto je czytać, bo jeżeli przeczytamy książkę, to mamy jakąś bazę, a później sobie artykułami nadbudowujemy i modyfikujemy tę wiedzę podstawową. Także tak jak już mówiłam, warto czytać też te artykuły polecane przez EFP. On są taką bazą do nadbudowywania. I jeszcze polecę może coś nietypowego, bo tak jak powiedziałam, mało jest specjalistów od chorób błon śluzowych. Tutaj jest problem. Jeżeli chcielibyśmy się zagłębić w tym temacie, to myślę, że na rynku jest niewiele pozycji z tego tematu, ale warto jest spojrzeć na książkę „Oral Medicine” w oryginale po angielsku. Tam jest bardzo dużo wiedzy z zakresu błon śluzowych, możliwości diagnozowania, możliwości porównywania różnych chorób i jest to bardzo szeroka książka w bardzo prosty sposób napisana. Nawet nie trzeba być mistrzem języka angielskiego, jeżeli chodzi o śluzówki, bo jest to prostym językiem wszystko opisane. Ale zauważmy jaki jest tytuł: „Oral Medicine”, bo tylko w Polsce tak naprawdę periodontolog zajmuje się śluzówkami. A tak naprawdę wszędzie poza Polską tą sferą zajmują się dermatolodzy, a u nas nie. Dlatego taki jest tytuł tej książki. Są oczywiście na świecie ludzie, którzy specjalizują się tylko w tych śluzówkach, u nas zazwyczaj to są periodontolodzy. Także myślę, że te książki są warte uwagi. Nie będę polecać książek z grupy książek takich klasycznych. Każdy może wejść na program specjalizacji i tam jest lista książek. Ja chciałam tutaj powiedzieć o takich książkach, które nie są na tej liście, a myślę, że są warte uwagi. Jeżeli ktoś jeszcze chciałby się rozwinąć z tych błon śluzowych, to polecam „Dermatologię” Braun-Falco, ale to jest trzytomowa książka, czyli takie 1500 stron. Może nie jest to książka do czytania, ale do na przykład pomocy w diagnostyce, żeby ją mieć, żeby móc się do czegoś odnosić. To jest takie kompendium dla dermatologów bardzo porządne.
CHOROBY PRZYZĘBIA A CHOROBA ALZHEIMERA I PATOGENY
MK: Wymieniłaś kilka wartościowych źródeł, więc myślę, że jeżeli ktoś będzie zainteresowany, to na pewno coś dla siebie ciekawego znajdzie. Powiedz nam, czego Ty uczysz na swoim szkoleniu z periodontologii moduł I? Jest to szkolenie dwudniowe, adresowane do lekarzy, którzy chcą zdobyć tę podstawową wiedzę, jak i dla tych, którzy chcą jakoś uporządkować te podstawy. Co jest dla Ciebie najważniejsze na tym szkoleniu? Co Ty chcesz przekazać osobom, które przychodzą na ten kurs?
LJW: Przede wszystkim skupiamy się na szybkim zdiagnozowaniu pacjentów. Uczymy się takich prostych sposobów na wyłapanie, czy pacjent ma chorobę przyzębia i w jakim jest stadium tej choroby. Od tego zaczynamy. Kolejnym etapem tego pierwszego modułu jest leczenie. Tu skupiamy się na leczeniu według wskazań albo niechirurgicznym, albo chirurgicznym. Tego dotyczy ten pierwszy moduł, czyli musimy wyłapać pacjenta i go zdiagnozować. I wszystko to, o czym mówimy, jest oparte na najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Periodontologicznego. I zawsze staram się dokładać do tych szkoleń jakieś nowinki, bo to się przecież zmienia. My te szkolenia robimy już jakiś dłuższy czas i w tym czasie to cały czas ewoluuje. To nie jest w kółko to samo. I uczymy się tak naprawdę od prostych rzeczy do takich coraz to trudniejszych. Od tego, jak pracować kiretami, po szycie. Często na szkoleniu są osoby, które nigdy nie szyły, więc musimy pogodzić to, że są osoby z różnym doświadczeniem. Ostatnio spotkałam na konferencji naszą kursantkę, która powiedziała, że zachęciłam ją do usuwania zębów. To brzmi może zabawnie, ale musimy brać pod uwagę też to, że na przykład nie wszyscy chcący się zainteresować periodontologią chcą dokonywać ekstrakcji. Myślała sobie: mam chirurga w gabinecie, co ja się będę tym zajmować. Pamiętam tę kursantkę bardzo dobrze, serdecznie Cię pozdrawiam, i właśnie ostatnio podeszła i powiedziała, że rozkręciła się z tym, że usuwa zęby, że potrafi zaopatrzyć te rany, że rozwinęła się chirurgicznie, chociaż to był kurs z periodontologii, ale doszła do wniosku, że jeżeli ona już umie tak szyć i potrafi zszyć brodawkę międzyzębową i to jej działa, to ona sobie z takim zębem po ekstrakcji poradzi, z takim zębodołem. Także uczymy się takich rzeczy niby podstawowych, ale one bardzo dają dużo możliwości działania. I jeśli ktoś chce się rozwijać w temacie, to idzie dalej. Mamy wtedy moduł drugi.
CUKRZYCA A CHOROBY PRZYZĘBIA – WSPÓŁZALEŻNOŚĆ KLINICZNA
MK: To ja Cię za chwilę o moduł drugi zapytam, bo myślę, że teraz płynnie możemy przejść do osób, które chciałyby się periodontologii nauczyć w taki bardziej zaawansowany sposób. I zacznijmy, wróćmy do studiów. Czy w ogóle łatwo jest się dostać na tę specjalizację?
LJW: Obecnie trochę trudno mi powiedzieć, bo ja byłam jednym z pierwszych roczników, który zdawał Lekarski Egzamin Państwowy i wtedy nie było bazy pytań ani wyników na poziomie 85%. Jeśli ktoś miał taki wynik, to był to mega wynik. W tej chwili z tego, co patrzyłam, to bardzo dużo osób ma taki wynik, bo to wynika z tego, że jest ta baza pytań. My szliśmy na ten egzamin jako pierwsze roczniki, zupełnie nie wiedząc, co nas tam czeka. Wiedzieliśmy, że egzamin trwa tyle i tyle, tyle mamy na pytanie i dziękuję, proszę sobie radzić. Nie było z czego się do tego przygotować, uczyliśmy się trochę na ślepo, mieliśmy listę książek, no ale to jest ogromna lista książek. Ja dostałam się na specjalizację bez problemu, ale wiem, że dziś z racji tego, że są te bazy, to wcale też nie jest tak łatwo, no bo poziom podskoczył do góry. Ale sprawdzałam ostatnio wyniki i było to na poziomie 80%. Mniej więcej. Oczywiście to się będzie różniło w różnych miejscach, ale to wcale nie jest taki niski poziom, jeżeli na ortodoncję można się dostać z 87-90, ale tutaj mamy 84, a dużo mniej popularną specjalizacją z tego, co widzę, jest stomatologia zachowawcza z endodoncją – 70 parę procent. Czyli ta perio troszkę podskoczyła, ale też bardzo wyśrubowały się te wyniki. Problemem jest też ilość miejsc – to jest podstawowy problem. Jest ich zawsze za mało. Jak ja chciałam się dostać na specjalizację, składałam dokumenty, to było jedno miejsce w Krakowie. Dokładnie jedno.
MK: Dlaczego?
LJW: O tej ilości miejsc nie decydują ani lekarze, ani nawet ci lekarze, którzy by chcieli szkolić tych lekarzy periodontologów. O tym decyduje Ministerstwo. Później te papiery tak naprawdę i wszystko się kręci wokół Urzędu Wojewódzkiego. Nikt nie ułatwia tym ludziom, którzy by chcieli kształcić nowych specjalizantów, żeby zorganizować to szkolenie. Każdy, kto organizował takie miejsce specjalizacyjne, powie, że przeszedł przez ogrom biurokracji – czyli jakby nieważne, że jest się specjalistą, nieważne, że się robi zaawansowane zabiegi, że generalnie dużo się potrafi. To jest za mało. Trzeba mieć też odpowiednie miejsca, odpowiednią kadrę. Nie wiem, czy to kiedykolwiek się zmieni, ale to jest niezależne od nas, lekarzy. I to jest taki dość trudny temat. Poza tym myślę, że dostanie się to jedno, a przetrwanie to drugie. To nie jest takie łatwe. Szczególnie że to nie zawsze jest w miejscu naszego zamieszkania. Musimy brać pod uwagę też to, że jesteśmy ludźmi i mamy rodziny, mamy życie swoje prywatne i nagle trzeba to życie trochę skasować na rzecz tego, żeby się kształcić. Nie każdy jest chętny do takiego poświęcenia. Jeszcze bardzo dużo zależy od tego, jakie to miejsce nam się trafi – czy realnie będzie nas uczyć, czy tylko traktować nas jako po prostu osoby do pracy. To jest różnie z tym.
CHOROBY REUMATOLOGICZNE I ICH POWIĄZANIA ZE STANAMI ZAPALNYMI PRZYZĘBIA
MK: Czy to jest jedyna droga? Zakładam, że ona ogranicza wiele osób.
LJW: No niestety nie do końca. No nie da się tego tak zrobić, dlatego że specjalizacja to owszem, z jednej strony to nie jest jedyny sposób, ale bez specjalizacji nie ogarniemy na przykład dermatologii, błon śluzowych, interny, reumatologii, bo będzie nam tego brakowało. Podczas specjalizacji mamy do czynienia ze stażami w konkretnych miejscach, spotykamy się z lekarzami na oddziałach, uczymy się na szkoleniach chorób błon śluzowych. Mamy do czynienia z takimi pacjentami. Bez tego będzie trudno, ale pierwsze kroki są jak najbardziej możliwe. Czyli właśnie te nasze szkolenia – my rozwijamy je po prostu, one są elementem specjalizacji, czyli jakby początek jest taki jak na specjalizacji, natomiast potem można doszkalać się w temacie chirurgii, bo tego typu szkoleń jest bardzo dużo, czyli rozwijać się w tej chirurgii periodontologicznej. Na pewno można leczyć te choroby, można pracować z pacjentami. Oczywiście jak ktoś będzie bardzo pracowity i bardzo ambitny, to też sobie błony śluzowe ogarnie, bo przecież mamy książki. Zawsze też na przykład na naszych szkoleniach, jak ktoś zadaje jakieś pytanie ze śluzówek, to omawiamy jakieś ciekawe przypadki. To też jest takie dynamiczne szkolenie, że jeżeli kogoś rzeczywiście coś interesuje, zawsze o to pytamy przed szkoleniem i jeżeli ktoś chce, to rozwijamy się w tym kierunku. To też jest ważne, bo tak jakby indywidualizujemy trochę tę rozmowę z lekarzami. Czyli jest możliwe to kształcenie, ale nie w całym zakresie, niestety. Mam nadzieję, że to się zmieni, no bo nasze społeczeństwo się starzeje i my potrzebujemy tego. Mamy ogromną lukę.
MK: Ale zmieni się w jakim kierunku?
LJW: Myślę, że kiedyś może przyjdzie taki jakiś jednorożec i powie: dlaczego by nie otworzyć tak 30 miejsc specjalizacyjnych. Tylko problem jest taki, że rzeczywiście brakuje teraz periodontologów, więc nie miałby kto kształcić akurat takiej grupy. Ale zamiast jednego czy dwóch miejsc mogłoby być na przykład dziesięć. Myślę, że dziesięć jest w stanie ogarnąć taka klinika, jest to do zrobienia. Niestety my na to nie mamy wpływu. To jest niezależne od lekarzy ani od Izb Lekarskich. To też jest bardzo ważna informacja, bo czasem nasi pacjenci myślą, że lekarze ograniczają sobie ludzi, którzy się specjalizują, i że to izby lekarskie, ale to już izby lekarskie się tym nie zajmują.
WPŁYW CHORÓB PRZYZĘBIA NA ZAJŚCIE W CIĄŻĘ, JEJ UTRZYMANIE I MASĘ URODZENIOWĄ
MK: To, co myślę, że jeszcze na pewno możemy podkreślić, co wybrzmiewa mocno z tej rozmowy i co mam nadzieję, że nie przestraszy jednak zbyt wielu osób, to to, że jednak jest to bardzo rozległa dziedzina i ona zahacza nie tylko o inne obszary stomatologii, ale też wiele innych obszarów medycyny – takiej jak na przykład już mówiłaś o dermatologii czy o wiedzy internistycznej. Mówi się o tym, że periodontolodzy to są tacy interniści w stomatologii, i ten ogrom wiedzy, jaki trzeba posiąść, jest gigantyczny. Potwierdzisz to, prawda?
LJW: No raczej tak. Myślę, że trzeba sporo. Myślę, że to jest taka dziedzina dla osób, które są w stanie ogarnąć wiele tematów naraz, połączyć fakty. Czyli tych, co grają w gry strategiczne. Żartuję, niekoniecznie, ale może. Także żeby dobrze leczyć takich pacjentów, rzeczywiście trzeba podejść tak holistycznie. Żeby tak podejść, to trzeba też mieć jakąś wiedzę taką poszerzoną w różnych kierunkach. Ale też dobrze łączyć fakty, czyli być dobrym analitykiem. Trzeba wyłapać pierwsze, istotne informacje od pacjenta, żeby je przetworzyć i stworzyć z tego jakąś linię obrony. I każdy tutaj pacjent jest inny. Nie ma takich samych przypadków. Tak się wydaje, że pacjenci są tacy nudni, że wszyscy nie myją zębów, ale właśnie absolutnie tak nie jest. Jak czasami ktoś zaczyna ze mną pracę – mam na myśli np. higienistkę czy asystentkę – to na początku, jeżeli to jest osoba niedoświadczona i nie pracowała nigdy z periodontologiem, to myśli, że może będzie tak nudno. A po tygodniu mówią, że to było przeżycie. Bo było to, było tamto, takich chorób nigdy nie słyszeli, nie widzieli. Ja np. wczoraj miałam kontrolę pacjentki z pęcherzycą, która ma remisję – to jest ciekawe. Miałam pacjentkę z rodziny, która ma taką rzadką chorobę genetyczną, Peutz-Jeghersa, także takie rzeczy, o których normalnie się nie słyszy. Ale to żeby to wiedzieć, trzeba się uczyć, więc myślę, że to jest dla takich osób, które są rzeczywiście zafascynowane stomatologią. To nie będzie dla osób, które poszły na stomatologię tylko po to, żeby robić jakieś konkretne zabiegi i tak sobie żyć w takiej niszy. Tylko tutaj ciągle coś trzeba doczytywać, dowiadywać się. Na przykład pacjenci onkologiczni wymagają bardzo indywidualnego podejścia i pamiętajmy, że to są często tak zwani pacjenci z chorobą przewlekłą, czyli żyją długo. Mam taką pacjentkę, która już od sześciu lat żyje w stagnacji z ogromną ilością przerzutów do płuc, nikt nie chce leczyć jej problemów chirurgicznych, bo ma niestandardową terapię, która nie jest związana z onkologią – to jest po prostu przyjmowanie leków przeciw odrzutowi przeszczepu. Zupełnie trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu, poczytać, dowiedzieć się, przemyśleć sprawę jak ugryźć temat, więc to jest dla takich osób, które lubią rozwiązywać zagadki.
CHOROBY UKŁADU KRĄŻENIA A CHOROBY PRZYZĘBIA I MIAŻDŻYCA
MK: Powiedziałaś, że jest to specjalizacja dla osób, które chcą się uczyć, ale dodałabym, że które chcą się uczyć cały czas. Cały czas czytać, cały czas też aktualizować swoją wiedzę, bo w periodontologii, tak jak już wiele razy podkreślałaś, bardzo dużo cały czas się zmienia. Nie ograniczamy się tylko do tej wiedzy periodontologicznej, ale też z innych dziedzin medycyny.
LJW: Jak w każdej dziedzinie medycyny, musimy się uczyć, aktualizować wszystko. Wszystko się zmienia, my musimy być ciągle na czasie, żeby wiedzieć, jak prowadzić leczenie. I nie chodzi o trendy, ale o wytyczne. Czyli na przykład periodontologia jest ewidentnie taką dziedziną, w której nie da się czegoś przykryć, bo ktoś tam powiedział, że tak coś się robi. Nie da się. Tutaj naprawdę trzeba bardzo wszystko głęboko przemyśleć i podjąć rozsądne decyzje, bo to ma wpływ na życie pacjenta, więc tutaj nie ma żartów. To mam na myśli szczególnie przy takim połączeniu z poważnymi chorobami czy pacjentów onkologicznych. Musimy leczyć w oparciu o EBD. Kształcenie się jest też chyba obowiązkiem każdego lekarza. To wynika z naszego zawodu. Nie sposób się nie rozwijać. Jeżeli chcemy leczyć dobrze, to musimy cały czas się edukować. Myślę, że bardzo dużo osób w stomatologii też traktuje wyjście na szkolenie czy wyjazd na konferencję również jako spotkanie towarzyskie. To jest bardzo zamknięty zawód, który trochę uziemia ludzi popołudniami w pracy. Szkolenie czy konferencja to jest rzeczywiście trochę spotkanie towarzyskie i ta nasza społeczność się zna, wykładowcy się bardzo dobrze znają i to nie jest tak, że jesteśmy sobie obcymi ludźmi, ale myślę, że nie powinniśmy się też zmuszać do szkolenia. To jest też coś takiego, że to już tak jakby musielibyśmy wrócić chyba do szkoły średniej, żeby wiedzieć, że należy wybierać zawód, który jest dla nas pasją. Oczywiście to jest bardzo trudne. Stomatologia jest bardzo dziwną dziedziną z punktu widzenia licealisty. Ale myślę, że bardzo dobrze by było, zanim podejmiemy tę decyzję, że chcemy zostać tym stomatologiem tak naprawdę, to żeby zobaczyć, z czym to się wiąże. Bardzo dużo osób nie ma pojęcia, jak wygląda stomatologia taka w realu – że to nie jest super czysty zawód, że tutaj jest bardzo dużo bakterii, że to jest interakcja z drugim człowiekiem. Jak ktoś jest introwertykiem mocnym, nie odnajdzie się w tym zawodzie. To już nawet nie chodzi o periodontologię, ale w ogóle o zawód stomatologa. I trzeba być empatycznym, bo jednak dotykamy głowy i szyi, czyli takiej bardzo intymnej sfery pacjenta. To nie jest stopa, która gdzieś tam sobie leży, pacjent jest znieczulony i nie wie, co się z nią dzieje, i trochę nie interesuje się tym. Tylko tutaj każdy dotyk jest wyczuwalny. Ludzie są różnie wrażliwi, więc to też z tego wynika, że bardzo dużo stomatologów jest bardzo wrażliwymi ludźmi. I no niestety duża część ma depresję. O tym się nie mówi, ale stomatologów z problemami emocjonalnymi związanymi z tym, że sobie nie radzą ze stresem, jest bardzo dużo i jest też bardzo duży odsetek samobójstw w naszej dziedzinie. Dlatego myślę, że te kontakty z ludźmi, np. przy okazji szkolenia, są bardzo ważne, żeby się nie zamknąć w bańce pracy zawodowej. Na co dzień jest to taki dość samotny zawód. Zamykasz się w gabinecie z pacjentem, z którym na początku wizyty zamienisz kilka słów, ale potem to już jest zazwyczaj cisza i zamykasz się w tym zabiegu, który wykonujesz. Znam takich dentystów, u których ciszy nie ma. Endo trwa dwie i pół godziny i można dużo powiedzieć. Warto też nawiązywać taką dobrą relację z pacjentami, żeby jednak zamienić te dwa, trzy zdania. To jest właśnie ten czas poświęcony pacjentowi, ale rzeczywiście faktycznie jest to bardzo indywidualny zawód. I bardzo ważne we współczesnym świecie są kontakty interpersonalne, także myślę, że każde szkolenie jest też taką fajną formą spotkania ludzi. Widzę też, jak rozmawiamy podczas szkoleń, podczas przerw, i okazuje się, że ludzie się gdzieś skądś znają, że studiowali razem, że fajnie, że się widzą, i to jest też bardzo pozytywny taki aspekt edukacyjny.
CHOROBY SERCA, ZAWAŁY I ZATOROWOŚĆ A BAKTERIE PERIO
MK: A jaki Twoim zdaniem jest najskuteczniejszy sposób, by nauczyć się periodontologii? Żyjemy w czasach, w których generalnie chcemy wszystko zdobywać dość szybko. I chyba mamy takie pokolenie, które chce tę wiedzę zdobyć tu i teraz, szybko, najlepiej w łatwy sposób. Czy periodontologii da się w taki sposób nauczyć? Czy to jest w ogóle niewykonalne? Jak skutecznie nauczyć się periodontologii?
LJW: Można się na pewno nauczyć diagnostyki szybko i skutecznie. To już jest jakiś krok. Ale leczenie nie jest procesem szybkim, więc tutaj jak ktoś chce efektu natychmiastowego, to nie ma szans, więc może warto chociaż nauczyć się jak zdiagnozować, żeby właściwie pokierować pacjenta i już go skierować na właściwe badania i zrobić to porządnie. I to będzie szybki efekt. Jest problem, my już go rozwiązujemy na początku: należy się udać tu i tu. Ale żeby się uczyć tak periodontologii, to trzeba się szkolić, czytać, jeździć na kongresy. Polecam kongresy tego Europejskiego Towarzystwa Periodontologicznego. On są co parę lat. W przyszłym roku w maju będzie w Wiedniu. Jest bardzo blisko nas, więc myślę, że można się na to wybrać. Nawet jeśli szkolenie da nam tylko tych kilka ważnych informacji, o czym mówiłyśmy, to ono jest ważne, bo bez tych informacji nie bylibyśmy w stanie jakby iść do przodu. Warto słuchać też różnych specjalistów, aby mieć ogląd na różne aspekty, czyli na przykład warto od czasu do czasu wyjść ze swojej niszy i poszerzyć wiedzę z innych dziedzin. Ja często szkolę się też z chirurgii i słucham chirurgów szczękowo-twarzowych, gdyż oni mają bardzo dużo do powiedzenia np. z onkologii, a periodontolodzy są takim pierwszym ogniwem do wykrywania zmian przednowotworowych i my je też leczymy. Współpracuję z chirurgami szczękowo-twarzowymi z Krakowa, z Katowic, tak żeby rozplanować te leczenia. Oni mogą nam bardzo dużo powiedzieć, co prawda takich rzeczy o błędach diagnostycznych post factum. Np. jeżeli na ostatnim wykładzie profesora Szuty mówiliśmy o pacjentach, którzy za późno trafili do onkologa, ale widzimy, gdzie był błąd, to na tych błędach też się uczymy. Jeżeli nas interesuje dalszy rozwój, to oczywiście podstawy mikrochirurgii i dopiero szkolenia z chirurgii śluzówkowo-dziąsłowej, recesji – żeby zacząć od bardzo zaawansowanych szkoleń, a później okazuje się, że my wiemy, jak przesunąć płaty, pobrać przeszczep, ale nie goi się nam pacjent, bo zapomnieliśmy jeszcze o wielu szczegółach.
PERIODONTOLOGIA NA STUDIACH – EDUKACJA I PROGRAM NAUCZANIA
MK: Czego uczysz na swoich szkoleniach zaawansowanych? Mam tu na myśli szkolenie z periodontologii moduł drugi, szkolenie z chirurgii. Na co stawiasz na tych szkoleniach?
LJW: W module drugim uczymy się o gingiwektomii, jak ją wykonać. Uczymy się wydłużenia koron klinicznych na bardzo dużo różnych sposobów, bo wydaje się, że to jest jeden sposób, a tak naprawdę jest mnóstwo tych sposobów w zależności gdzie to będzie wykonywane. Uczymy się też tego zabiegu na różnych narzędziach, bo nie każdy dysponuje urządzeniami piezoelektrycznymi, aczkolwiek to byłoby wskazane. Obecnie nie usuwamy kości już dłutkami, jeżeli chodzi o wydłużenie koron klinicznych – to już jest bardzo duży archaizm, więc jak ktoś uczył periodontologii dwadzieścia parę lat temu, to już jest stary temat, więc trzeba troszkę go rozwinąć na ten nowoczesny. Uwzględniam też to, że nie w każdym gabinecie taki sprzęt jest, więc mówię, jak to zrobić w inny sposób, ale nie dłutem. Uczymy się używania narzędzi mikrochirurgicznych, omawiamy też periimplantitis, protetykę, czyli jak patrzy periodontolog na korony, na mosty, jak leczyć pacjentów periodontologicznych protetycznie, bo to jest zupełnie inny temat. Mamy zdrowego pacjenta albo wyprowadzonego z choroby przyzębia i leczymy go protetycznie, i mamy też takich pacjentów, którzy są w trakcie leczenia periodontologicznego i na przykład jeszcze nie doczekali się fazy do implantacji, ale coś muszą mieć. Tym się zajmujemy. Natomiast jeżeli chodzi o to szkolenie z chirurgii, to skupiamy się na cięciu i szyciu błon śluzowych. Czyli omawiamy wszystkie sposoby szycia, ale musimy też nauczyć się ciąć na różne sposoby, żeby wiedzieć, jak ciąć te tkanki. Robimy wszystkie rodzaje cięć i te wszystkie cięcia i szycia później można sobie dopasować do różnych zabiegów. I jak po tym chcemy wybrać się na jakieś szkolenie z implantologii, to już my wiemy, jak otworzyć pacjenta tak, żeby nie miał blizn, żebyśmy nie stracili tkanek, żeby poprawić jego status periodontologiczny, żeby później efekt ostateczny był fajny i piękny. Na to nie będzie czasu na takich szkoleniach, bo zazwyczaj one są ukierunkowane na to, żeby nauczyć nas techniki. Nikt nie pyta się, jak zastosować nici, a bardzo dużo młodych ludzi nawet nie wie, jakie nici, dlaczego takie. I dlaczego taka igła? Dlaczego taki skalpel? Dlaczego taki uchwyt? Jakie narzędzia? To też omawiamy na tych szkoleniach bardzo szczegółowo. Tak, żeby ktoś od zera wiedział jak. Omawiamy i ćwiczymy na preparatach zwierzęcych oczywiście. Tak ćwiczymy, ale tak jak też powiedziałam, przychodzą też osoby zaawansowane. Chirurg stomatolog na naszym szkoleniu to jest osoba, która już bardzo dużo wie, ale chce się dowiedzieć, jak to zrobić w mniejszej skali mikro, jak sobie zaplanować płaty troszkę inaczej, bo to też się bardzo dużo zmieniło przez ostatnie lata. Więcej pracujemy minimalnie inwazyjnie i w tunelach, żeby jak najmniej okaleczać pacjenta w trakcie zabiegu, żeby ten zabieg później dawał jak najmniej powikłań. Im mniej powikłań i szybsze gojenie, tym lepsze efekty.
MK: Te dwa szkolenia, o których wspomniałaś przed chwilą, są skierowane do osób, które już podstawy perio mają opanowane.
LJW: Tak, moduł drugi tak, natomiast chirurgia – to już zależy. Na chirurgię można też przyjść i rozwijać się tak indywidualnie. Niekoniecznie akurat periodontolodzy, aczkolwiek bardzo dużo osób wraca z chirurgii na moduł pierwszy, bo jednak zaczynają dostrzegać problemy perio. Jak się spędzi z periodontologiem dwa dni, to nagle otwierają się oczy perio.
DIAGNOSTYKA PACJENTÓW Z PROBLEMAMI PERIO – DLACZEGO JEST TAK WAŻNA?
MK: Na koniec chciałabym jeszcze zapytać o Twoją ścieżkę drogi zawodowej, bo za tym stoi konkretna historia, a to jest zawsze najciekawsze i może być też najbardziej inspirujące. Od jakiego etapu studiów wiedziałaś, że taką specjalizację wybierzesz? Wiedziałaś to na wczesnym etapie studiów? Gościem ostatniego odcinka podcastu był Kuba Bargiel i on opowiadał dość dużo o tym, że on chirurgiem szczękowo-twarzowym został zupełnie przez przypadek. On jeszcze na piątym roku studiów nie wiedział, jaką specjalizację wybrać, a że zachowawcza kompletnie mu nie wychodziła i to go wkurzało, to poszedł na zajęcia z chirurgii szczękowo-twarzowej i wtedy stwierdził: wow, jakie to jest fajne, i tak to się zaczęło. Jak to było u Ciebie?
LJW: Ja jeszcze po studiach bardzo długo zajmowałam się zupełnie inną dziedziną. Podczas studiów tak aktywnie uczestniczyłam w takich działaniach Studenckiego Towarzystwa Naukowego i mieliśmy różne kółka, więc od razu mogę powiedzieć, że nie chodziłam na kółko z chirurgii szczękowo-twarzowej, ale chodziłam na kółko ze stomatologii zachowawczej z endodoncją. To było numer jeden dla mnie. Uwaga: z pedodoncji, czyli stomatologii dziecięcej, i też z periodontologii. No ale to było jakby takie na trzecim etapie, takie mniej istotne, aczkolwiek było ciekawe, bo można było robić badania i rzeczywiście jeden z pierwszych moich artykułów był właśnie z periodontologii, chociaż nie byłam fanką perio wtedy. Robiłam wtedy badania z endodoncji, między innymi z moim obecnym mężem, z Wojciechem Wilkońskim. Mieliśmy fantastycznego opiekuna naszego koła, bo na pewno znany wszystkim doktor Krzysztof Gończowski. Zamawialiśmy pizzę o 23 i siedzieliśmy w instytucie i dziubaliśmy w tych zębach. To jeszcze był czas, taki krótki czas, kiedy wprowadzono obowiązkowe nocne dyżury dla asystentów. I pan doktor stwierdził, że on nie ma kiedy się z nami spotkać, więc zaprasza na 23 po kilku pacjentach bólowych i zasiadaliśmy do dziobania w zębach. To było bardzo fajne i to mi się podobało. No i moje serce było bliżej stomatologii zachowawczej z endodoncją. I po studiach z tej dziedziny zrobiłam doktorat. Rozwijałam się też z materiałów stomatologicznych, o czym jest między innymi mój doktorat. I później miałam wykład z mojego doktoratu w Barcelonie. Za bardzo w siebie nie wierzyłam, ale promotor mojego doktoratu, profesor Krupiński, się uparł, zmusił mnie, żeby wysłać w ogóle tę pracę na zasadzie „zobaczymy co będzie”. I tam była taka opcja do zaznaczenia: albo plakat, albo wykład. I on powiedział: oczywiście zaznacz obie. Ja mówię, że nie mam szans na wykład, jaki ze mnie naukowiec, ale on powiedział, że trzeba zawsze jakby próbować wyżej. Bardzo mu za to dziękuję, bo to rzeczywiście była racja. Dostałam później maila z zaproszeniem na przedstawienie wykładu w Barcelonie, na tej uroczystej sesji, najważniejszej sesji w ogóle z materiałów, przed profesorami, którzy będą mi zadawać pytania. Przygotowałam się, pojechałam. W międzyczasie chodziłam na różne szkolenia, ta droga zachowawczej szła oddzielnie, a ja pracowałam i uczyłam się. Bardzo dużo szkoleń wtedy robiłam, bo nie wiedziałam tak do końca, w którą stronę pójdę jeszcze. Zachowawczą przerobiłam, bo trzeba było zdać egzamin doktorski, dużo wiedzy było we mnie z tej zachowawczej, ale nadarzyła się okazja, żeby wyjechać na szkolenie takie wielostopniowe do Berlina. Pojechałam i na tym szkoleniu byłam najmłodszą osobą. Wszyscy byli zaawansowanymi implantologami. Czułam się, jakbym nie była we właściwym miejscu i myślałam, że nie dam rady. Na początku było kilka pań, a na końcu skończyłam tylko ja z kobiet, a reszta to sami panowie, więc było ciekawie. Ale do dzisiaj znam tych panów z tych szkoleń i to jest takie śmieszne, bo oni są dużo ode mnie starsi, są bardzo znanymi implantologami, a poznaliśmy się na takim szkoleniu, gdzie wszyscy uczyliśmy się takich podstaw perio tak naprawdę. Zwracam na to uwagę, że super implantolodzy uczyli kiedyś podstaw perio, mieli na to oczy otwarte. Wtedy tych szkoleń z perio było jeszcze mniej niż teraz, także pojechaliśmy aż tam. Na jednym z pierwszych szkoleń miałam problem, żeby się dostać do Berlina. Mogłabym pojechać na różne sposoby, ale stwierdziłam, że jestem zbyt słabym kierowcą, żeby pojechać samodzielnie. Bałam się, jak ja sobie poradzę w samym Berlinie. Zadzwoniłam do firmy, zapytałam się, czy ktoś z moich okolic nie wybiera się w ogóle na tę periodontologię. I okazało się, że tak, jest taka pani doktor z Zakopanego i ta pani doktor stwierdziła po początkach tego szkolenia, że ona jednak nie chce iść w tę stronę. Rozstały się nasze drogi, miałyśmy trochę przygód w tym Berlinie, fajnie było, ale jeszcze nigdy nie jechałam tak szybko samochodem. Drugi raz w życiu nigdy nie jechałam tak jak z Panią doktor. I uwaga: w ubiegłym roku na naszym szkoleniu, na module pierwszym była właśnie ta Pani doktor, która przyszła po tylu latach, żeby sobie odświeżyć wiedzę i napisała do mnie wcześniej, że bardzo się cieszy, że to jestem ja i że ponownie możemy się spotkać, ale nie będziemy jechać autem. Później pojawiła się już taka pewność, że jednak perio to jest coś fajnego. Złożyłam papiery na specjalizację z perio. I jak teraz patrzę tak wstecz, to ja miałam ogromnie dużo szczęścia. Ja zdawałam LDEK tylko raz. Ja wiem, jak ludzie młodzi teraz poprawiają ten LDEK, oni po pięć, sześć razy go zdają, żeby się dostać na specjalizację. Złożyłam dokumenty, dostałam się od razu, więc jakby taka trochę bajka. Podziwiam tych, którzy powtarzają maturę, żeby dostać się na studia, powtarzają LDEK, żeby iść na upragnioną specjalizację, i myślę, że to będą kiedyś świetni specjaliści, bo bardzo tego chcą. Mogą być nawet dużo bardziej wartościowymi lekarzami niż ci, którzy są ukierunkowani na szybki sukces. Oni są bardzo pracowici, ogromnie dużo poświęcają czasu na powtórkę tego, więc wiedzę mają ugruntowaną. I trzeba ich bardzo doceniać, bo pamiętajcie, że oni kiedyś będą nas leczyć – to właśnie ci, którzy tak bardzo walczyli, oni będą świetnymi lekarzami, na których będziemy mogli polegać. Moja droga była kręta i jeszcze później się zdecydowałam niż pan doktor Bargiel. Chociaż chirurgia szczękowo-twarzowa też mi się bardzo podobała, bo ona chyba wszystkim otwiera trochę oczy na piątym roku i jest taka: wow. Ja tak elegancko zemdlałam na zajęciach podczas zabiegu, jak profesor Zapała operował. Mój kolega wyciągnął mnie za nogi z tej sali, bo profesor powiedział, żeby zabrać to ciało, ale mimo wszystko ten egzamin też był dla mnie fajny. Najbardziej się bałam egzaminu z chirurgii szczękowo-twarzowej, a poszedł mi bardzo dobrze. Bardzo mi się ten przedmiot spodobał, ale on też nie jest dla wszystkich. To jest bardzo ciężki fizycznie zawód, wymagający umiejętności poradzenia sobie z ogromnym stresem, to są operacje wielogodzinne. Jeżeli ktoś się wybiera na specjalizację z periodontologii, to musi mieć staż na chirurgii szczękowo-twarzowej. Także jak ktoś nie lubi tego, to będzie ciężko.
SZCZEGÓŁOWY WYWIAD INTERNISTYCZNY Z PACJENTEM PERIODONTOLOGICZNYM
MK: Czy to było dla Ciebie właśnie najtrudniejsze na tej specjalizacji?
LJW: Nie, już wtedy byłam na innym etapie emocjonalnym. Wtedy to już mi się to bardzo, bardzo podobało.
MK: A co było dla Ciebie najtrudniejsze w takim razie, jak tak patrzysz z perspektywy czasu?
LJW: Logistyka, bo mieszkałam 50 kilometrów od miejsca specjalizacyjnego. Już miałam wtedy córkę, więc miałam rodzinę i to było dla mnie trudne. Część staży robiłam też w miejscach, na które się uparłam. Oni byli bardzo daleko. Na przykład ortodoncja u pani doktor Becker w Bielsku, czy jeździłam na szczękówkę do Katowic u pani profesor Niedzielskiej. Ja po prostu starałam się, żeby ta specjalizacja też miała jakiś głębszy sens. Nie, że odbędę staż, tylko chcę się czegoś nauczyć i dowiedzieć. I to wcale mi nie ułatwiło tej specjalizacji, tylko utrudniło, bo jeżeli musiałam gdzieś dojechać, to na przykład znalazłam sobie oddział dermatologii z oddziałem paliatywnym, bo interesowało mnie gojenie ran. Nie wiem, czy ktoś tak wybiera w ogóle dermatologię, ale ja tak wybrałam i miałam ją bardzo daleko. Zawsze byłam taką osobą otwartą na współpracę, a na specjalizacji poznajemy osoby bardzo różne. Też musimy wiedzieć, że trudność specjalizacji to też to, że poznacie fajnych ludzi, zaangażowanych, fantastycznych lekarzy, ale też niestety osoby nieprzychylne i to też może być bardzo trudne, bo nie każdy trafi dobrze i może być trudno. Ja myślę, że ta logistyka u mnie była najtrudniejsza. Znalezienie niani wtedy dla córki to był wyczyn i ogromny stres, bo ma się tylko tam jakiś czas na otwarcie specjalizacji, a tutaj każda rozmowa przybliżała mnie do daty otwarcia, a ja nie miałam niani. To są takie rzeczy życiowe. Opowiem taką krótką anegdotę z Urzędu Wojewódzkiego, która przedstawia też taki problem kontaktu z urzędnikami, bo jednak specjalizacja to jest taka urzędnicza zabawa. Jak zaczynałam specjalizację, dostałam książeczkę. Nie wiem, jak to teraz wygląda, pewnie jest jakiś elektroniczny system, a myśmy dostali taką papierową na takim żółto-szarym papierze ksero. I tam były takie rubryczki, gdzie się wpisywało poszczególne staże, te pieczątki wychodzone, wyrobione ciężką pracą, i tam była taka rubryczka „artykuły”. Ja tych artykułów miałam bardzo dużo, ponad 40 w trakcie specjalizacji, i skrupulatnie tam je wpisywałam do tej książeczki, myśląc, że to jest okej. No i później na koniec specjalizacji poszłam już z tymi podpisanymi wszystkimi rzeczami, zaliczonymi stażami do tego urzędu, i pani do mnie mówi tak: proszę pani, ja proponuję, żeby pani jeszcze tę książeczkę raz przerobiła, to znaczy odwiedziła tych wszystkich ludzi, łącznie z kierownikiem specjalizacji, wpiszmy tak ze trzy artykuły i będzie okej, bo nie będziemy jej wpisywać wszystkich. A jak pani chce, żeby tak zostało, to proszę mi je wszystkie pokazać, muszę je zobaczyć fizycznie. Ja mówię do tej pani, że to jest jakiś trochę obłęd, bo nie jestem w stanie odwiedzić tych wszystkich ludzi. To jest jakiś absurd. Pomyślałam, że przywiozę te artykuły. Wyobraźcie sobie czterdzieści parę artykułów w czasopismach na kredowym papierze. Czasem to były książki też, bo tam były jakieś artykuły czy fragmenty, rozdziały książki. Więc ja z taką trzydziestokilową walizką na trzecie piętro kamienicy Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie wtaszczyłam tę walizę i wchodzę do tej pani. Jej mina była bezcenna. Powiedziała, że w sumie to nie musiałam i tak dalej, ale ja powiedziałam wtedy, że jeżeli ja już przyjechałam, to będzie mi miło, jak ona je wszystkie przejrzy i wpisze. Przejrzała i wpisała. Chciałam opowiedzieć, że to jest tylko jeden absurd, ale możecie się spotkać z wieloma takimi rzeczami po drodze i trzeba się na nie uodpornić, potraktować je z humorem.
MK: A jeżeli chodzi o samą periodontologię? Co dla Ciebie było najtrudniejsze? Jaki obszar tej perio?
LJW: Myślę, że to onkologia i hematologia – to jest bardzo trudny dział. I on się tak bardzo dynamicznie zmienia. I te terapie wymagały ode mnie przebrnięcia przez książki dla hematologów i poszerzania tej wiedzy. Momentami myślałam, że nie dam rady, ale to jest ważne, dlatego że to się bardzo wszystko zmienia. Żeby rozmawiać z tymi lekarzami sensownie, żeby też wiedzieć, jak tych pacjentów prowadzić, to trzeba to śledzić na bieżąco. I często są to też ludzie starsi, czyli wymagający ogromnej cierpliwości. Ja się tej cierpliwości długo uczyłam do tych pacjentów, bo raczej jestem takim aktywnym lekarzem w gabinecie, nie lubię jak coś się tak toczy zbyt wolno, a tu trzeba naprawdę zwolnić tempo. No bo nie możemy przyspieszyć dziewięćdziesięciolatka czy tam sześćdziesięcioparolatka schorowanego – nie da się. Także myślę, że ta właśnie taka strefa internistyczna to są trudne rzeczy, to po prostu trzeba bardzo chcieć. Dla mnie nie są to łatwe rzeczy i czasami mówię wprost pacjentowi podczas konsultacji, że ja sobie to po prostu muszę przemyśleć, zastanowić się, jak to ugryziemy, ten temat. Ostatnio właśnie miałam taką pacjentkę, gdzie są właśnie te przerzuty, już od paru lat ma nietypowe leczenie. Pacjentka ma problemy periodontologiczne, ma taką wadę genetyczną, że nie ma kanałów korzeniowych. Jak już sobie to kombo wszystko poskładałam... Naprawdę nikt nie chce przyjmować ze stomatologów, więc tu jest taki problem bardzo ciężki. No i właśnie zastanowienie się nad tym, jak sobie z takim pacjentem poradzić, jaki zrobić plan leczenia, co będziemy usuwać, czy ja mogę w ogóle myśleć o zaawansowanych chirurgiach u tej pacjentki – to jest trudność. I to wymaga takiego czasu nawet do poświęcenia poza pacjentem, czyli pacjenta nie ma z nami, a ja siedzę i myślę.
MK: A czy tak z perspektywy lat masz poczucie, że popełniłaś jakieś błędy na tej drodze periodontologicznej? Coś dzisiaj z perspektywy czasu zrobiłabyś inaczej?
LJW: Może powiem tak jak Édith Piaf: niczego nie żałuję. Prawda jest taka, że jak ukończyłam specjalizację, to zaraz po mnie weszła krótsza wersja specjalizacji i to jest takie smutne trochę – człowiek dłużej siedział w więzieniu niż mógł, ale myślę, że akurat ja osobiście powinnam sobie zrobić przerwę w specjalizacji i odpocząć. A reszty bym nie zmieniła. Nadal bym wybierała dalekie drogi do tego, żeby zdobyć ciekawą wiedzę. Tego bym nie zmieniła. Ja się lubię rozwijać, jestem chyba trochę pracoholikiem, więc tego nie polecam. I myślę, że dlatego też taką przybrałam formę bardzo intensywną tej specjalizacji. Ale myślę z perspektywy czasu, że warto sobie zrobić nawet przerwę roczną. Wiem, że to może nie jest tak dobrze słyszane przez osoby, które są kierownikami specjalizacji, ale to jest naprawdę wyczyn i to są najlepsze lata naszego życia. I to jest takie chyba najsmutniejsze, że jak się trafi na kogoś, kto widzi, że ktoś ma dziecko, ma daleko dojechać – to jest okej, ale powiem szczerze, że jak miałam dyżury w poniedziałki rano i była śnieżyca, i stałam w poprzek na Zakopiance, to sobie myślałam: co ja tu robię w ogóle? I dzwonię na klinikę i oczywiście nikt mi nie zastąpi, nawet ktoś, kto mieszka dwa metry od tej kliniki. Więc w takim momencie należało sobie zrobić: dziękuję, przerwę, bo myślę, że wtedy człowiek czułby się po prostu lepiej i mógłby dalej walczyć. Ja nie mogę powiedzieć, że specjalizacja to jest prosta sprawa, bo jednak to są studia i one wymagają bardzo dużo pracy. Przecież to jest pięć razy w tygodniu pełny wymiar pracy i do tego trzeba sobie jeszcze pomyśleć, że ktoś gdzieś pracuje i się rozwija, i jeszcze musi tam dojechać – no to bywało różnie. Były też fantastyczne momenty. Poznałam super specjalistów, z którymi do dzisiaj utrzymuję przyjaźnie i razem leczymy przypadki. Przykład z ortodoncji: z panią doktor Becker. Czasami nawet współpracuję z chirurgami szczękowo-twarzowymi, z którymi poznałam się w trakcie specjalizacji – z doktorem Nowińskim czy z panią profesor Niedzielską. Także to są osoby, które do dziś zostały w moim życiu, więc to jest wartościowe. Myślę, że gdyby nie specjalizacja, to pewnie bym ich tak nie poznała, nie pracowalibyśmy razem.
CZYM WARTO KIEROWAĆ SIĘ W MEDYCYNIE
MK: Jesteś już na takim etapie, że masz bardzo rozległą wiedzę z wielu dziedzin i nie mówisz stop. Cały czas się szkolisz, mówisz, że byłaś tu, na tym szkoleniu, pojechałaś do tego czy innego wykładowcy. Czy tak trzeba, będąc periodontologiem? Czy to Twoja decyzja?
LJW: Ja nie wiem, czy tak trzeba, ale tak można. Mam ciekawość świata: jak coś wpadnie mi w ręce, to chcę to przeczytać. I to nie dotyczy tylko periodontologii. Ostatnio wygrałam na aukcji książkę o Włoszech i chciałam coś tam przeczytać, a jak już Włochy, to może jeszcze Florencja, bo to mnie tak ciekawiło. Byłam co prawda, ale jeszcze bym coś doczytała. Pewnie jest to kwestia też osobowości, ale rzeczywiście w perio trzeba się uczyć. Nie będzie tego mało, ale jest to ciekawe. Największe rzeczy, o których się szkolę, to są z dziedziny, która mnie dotyczy, czyli z periodontologii. Zdarzyły mi się studia z prawa medycznego, które były absolutnie dla mnie wyjściem takim totalnym, bo już byłam bardzo dawno po studiach i nagle przyszło mi napisać pracę porównawczą w aspekcie medycznym – porównanie prawa europejskiego i polskiego. No i muszę powiedzieć, że jak się dowiedziałam w pewnym momencie, że ja to muszę napisać, żeby skończyć te studia, to byłam lekko załamana, bo tam mieliśmy cytować różne wyroki TSUE, to, tamto. Tam studiowali prawnicy, więc oni biegle sobie radzili z tym, oni naprawdę się poruszali po tym bardzo szybko. Dla mnie to było wyjście poza strefę komfortu, ale uważam, że każde szkolenie, każde takie nowe otwarcie daje poszerzenie horyzontów i bardzo nas ubogaca, i myślę, że to pozwala nam uchronić się też przed wypaleniem zawodowym. Ja poznałam podczas tego szkolenia fantastycznych ludzi, których w życiu bym nie poznała, gdybym nie była tam, których interesuje prawo w aspekcie medycznym, ale zajmują się różnymi rzeczami – czyli na przykład kardiolog pani dr Bukowska-Strakova, która jest znanym diagnostą w Collegium Medicum i zajmuje się trudnymi diagnostykami hematologicznymi, Rzecznik Praw Pacjenta Psychiatrycznego w Polsce, który wtedy się ze mną kształcił... Dziękuję Ci, pomogłeś mi z tym leksem. Pewnie na starość, jak będę już taką starszą, leciwą panią doktor – mam nadzieję, że dożyję takiego wieku – to będę chodziła na jakieś zajęcia z szydełkowania, będę się rozwijać w inną stronę. Życie musi być ciekawe, żeby było pełne, tak myślę. I każdy coś robi: jedni malują, inni grają, czytają książki, chodzą do muzeów. Myślę, że warto tak prowadzić życie, ale to jest moja filozofia. Natomiast periodontolog musi się coś uczyć, ale na pewno nie musi aż tak bardzo dużo. To się nawarstwia, to się zmienia, ale tylko modyfikujemy jedną rzecz – te zdania, o których mówiliśmy na tych szkoleniach. Te dwa, trzy zdania i już zmiana jest, no nie? A jak ktoś chce więcej, no to oczywiście zawsze można sięgać po więcej.
MK: To już tak na koniec ostatnie pytanie, które tradycyjnie zadaję moim gościom. Trzy najważniejsze myśli, z którymi chciałabyś zostawić osoby słuchające tego podcastu?
LJW: Po pierwsze: warto iść za marzeniami, nawet jak wszystko wokół rzuca nam kłody pod nogi. Jeżeli naprawdę czegoś chcemy, to są te drzwi otwarte, o których mówiłam przy profesorze Krupińskim, że trzeba sięgać, a nuż się uda. Druga myśl: zawsze warto być w tym dążeniu uczciwym wobec siebie i w porządku wobec innych ludzi, bo zawsze potem to inni mogą nie spać w nocy, a my będziemy zawsze mogli im popatrzeć prosto w oczy. Myślę, że to jest bezcenne, bo wtedy będzie nam się fajnie żyło. No i uczmy się, abyśmy leczyli ludzi tak, jakbyśmy sami chcieli być leczeni. I nawet jak mam takiego bardzo trudnego pacjenta, to sobie myślę, że to też mogę być ja po drugiej stronie, więc leczmy nowocześnie, uczciwie i empatycznie.
MK: Myślę, że to jest wspaniałe podsumowanie do tej naszej rozmowy. Myślę, że ona będzie inspirująca i wartościowa dla wielu lekarzy, którzy wysłuchają. Bardzo dziękuję w imieniu swoim i w imieniu wszystkich osób, które będą słuchały tego odcinka.
LJW: Bardzo dziękuję też i do zobaczenia na szkoleniach.
Szkolenia
Periodontologia - moduł 1 | diagnostyka, planowanie, leczenie chirurgiczne i niechirurgiczne
dr n. med. Lidia Jamróz-Wilkońska
Pierwszy moduł stworzyliśmy z myślą o wszystkich dentystach, którzy chcą uporządkować swoją dotychczasową wiedzę z periodontologii oraz dowiedzieć się jak problemy perio wpływają na zabiegi z zakresu endodoncji, ortodoncji czy leczenia protetycznego.
Periodontologia - moduł 2 | gingiwektomia, wydłużanie korony klinicznej, gummy smile
dr n. med. Lidia Jamróz-Wilkońska
Moduł drugi jest szkoleniem typowo zabiegowym, podczas którego opanujesz wydłużanie koron klinicznych, gingiwektomię i leczenie gummy smile, wykorzystując różne techniki i narzędzia, takie jak laser czy piezosurgery, aby dobierać najlepsze metody do konkretnych przypadków.
Może Cię również zainteresować
Przez 10 lat naszej działalności zorganizowaliśmy ponad 850 kursów oraz przeszkoliliśmy ponad 11 100 osób. I te liczby cały czas rosną!
