33. Estetyka po leczeniu ortodontycznym – lek. dent. Agata Kotowska-Jamny

Estetyka po leczeniu ortodontycznym - lek. dent. Agata Kotowska-Jamny

Zakończenie leczenia ortodontycznego to dla wielu pacjentów dopiero połowa drogi do wymarzonego uśmiechu! 🦷✨ Diastemy, szpary, „czarne trójkąty”, starte zęby, zaburzone proporcje czy nierówna girlanda dziąsłowa – to tylko część problemów, które mogą wymagać poprawek. I właśnie tacy pacjenci bardzo często trafiają  do gościa naszego podcastu lek. dent. Agaty Kotowskiej-Jamny, która na co dzień zajmuje się stomatologią estetyczną. W naszej rozmowie wyjaśni jakiego pacjenta chciałaby „przejąć” od ortodonty,  jak powinna wyglądać modelowa współpraca na linii ortodonta – stomatolog estetyczny i jakie błędy na etapie ortodoncji najbardziej utrudniają późniejszą odbudowę estetyczną.

Z tej rozmowy dowiesz się:

  • dlaczego pacjenci po ortodoncji czasem wyglądają gorzej niż przed
  • po jakim czasie od leczenia ortodontycznego można bezpiecznie myśleć o estetyce
  • kompozyt czy ceramika – co (i dlaczego) jest lepszym wyborem u takich pacjentów
  • jak mądrze planować odbudowy estetyczne i co jest kluczem do sukcesu
  • jaki jest  „przepis” Agaty na piękne, naturalne odbudowy
  • …oraz dlaczego Agata spędza obecnie aż 2 dni w tygodniu pracując na home office! 

lek. dent. Agata Kotowska-Jamny

Absolwentka Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Specjalizuje się w leczeniu odtwórczym z wykorzystaniem technik minimalnie inwazyjnych i biomimetycznych, skupionych na zachowaniu naturalnych tkanek zęba i odtwarzaniu ich struktury za pomocą materiałów kompozytowych. W codziennej praktyce łączy precyzję pracy manualnej z zasadami estetyki i funkcji, dążąc do uzyskania maksymalnie naturalnych efektów. Regularnie uczestniczy w szkoleniach i konferencjach w Polsce i za granicą, rozwijając swoje umiejętności w zakresie nowoczesnych technik odbudowy bezpośredniej. Kieruje się przekonaniem, że nowoczesna stomatologia odtwórcza łączy w sobie naukę, sztukę i szacunek do naturalnych struktur zęba.

Spis treści

  • 02:25 - Idealny pacjent po leczeniu orto – czyli jaki?
  • 04:05 - Na którym etapie leczenia orto powinna być zaplanowana odbudowa estetyczna?
  • 07:08 - Błędy na etapie orto utrudniające odbudowy estetyczne
  • 09:59 - Zbyt mało miejsca na odbudowę estetyczną
  • 11:33 - Kiedy odbudowa estetyczna
  • 13:40 - Po jakim czasie od leczenia orto odbudowa estetyczna
  • 17:56 - Co najczęściej wymaga poprawy po orto?
  • 19:51 - Retencja
  • 23:14 - Jak planować odbudowy estetyczne po orto
  • 28:05 - Planowanie
  • 37:07 - Kompozyt czy ceramika
  • 43:01 - Technika warstwowa
  • 44:11 - Fotografia
  • 48:20 - Jak zaczęła się przygoda Agaty ze stomatologią estetyczną
  • 50:04 - Planowanie leczenia
  • 52:15 - Powtarzalność pracy
  • 55:11 - Jak dobrze zarządzać oczekiwaniami pacjentów po leczeniu orto
  • 58:02 - Szkolenie, które prowadzi Agata

Transkrypcja

IDEALNY PACJENT PO LECZENIU ORTODONTYCZNYM – KIEDY ZAPLANOWAĆ ODBUDOWĘ?

MAGDALENA KARPIŃSKA: Witam Was w kolejnym odcinku podcastu Praktycznie o stomatologii, który tym razem poświęcony będzie odbudowom estetycznym po leczeniu ortodontycznym. Do rozmowy na ten temat zaprosiłam lekarkę dentystkę Agatę Kotowską-Jamny, która specjalizuje się w leczeniu odtwórczym i w swojej pracy kieruje się zasadami stomatologii minimalnie inwazyjnej. Poza pracą z pacjentami Agata również od niedawna realizuje się jako szkoleniowiec i u nas w Dental Day wspólnie z Bartkiem Załęskim prowadzi szkolenie z estetyki kompozytowej w odcinku przednim. Cześć Agato, witam Cię serdecznie w naszym podcaście.

AGATA KOTOWSKA-JAMNY: Cześć, bardzo dziękuję za zaproszenie. Jest mi bardzo miło i bardzo się cieszę, że będziemy rozmawiały na tematy tak bliskie mojemu sercu. I bardzo dziękuję za ten wstęp.

MK: Mnie również jest miło Cię gościć, Agato, więc proponuję, żebyśmy zaczęły od takiego myślę dla Ciebie praktycznego i standardowego scenariusza. Trafia do Ciebie pacjent po leczeniu ortodontycznym i masz u niego wykonać odbudowę estetyczną. Jakiego pacjenta tak naprawdę chciałabyś dostać w swoje ręce od ortodonty?

AKJ: Jeśli chodzi o pacjenta idealnego dla mnie, to na pewno sytuacja, w której leczenie ortodontyczne uwzględniało to, co się będzie działo po ortodoncji. Czyli już na samym początku leczenia ortodontycznego myślało się o jego zakończeniu. Są sytuacje, kiedy ortodoncja jest leczeniem samym w sobie i w zasadzie po jej zakończeniu mówimy już o końcu leczenia. Natomiast są sytuacje, i to są właśnie moi pacjenci, gdzie po leczeniu ortodontycznym przechodzimy do kolejnego etapu, czyli leczenia odtwórczego. Dlatego jeśli chodzi o mojego idealnego pacjenta, to po pierwsze jego leczenie było zaplanowane dużo wcześniej. To jedna rzecz. Druga rzecz: ta ortodoncja bardzo dokładnie i funkcjonalnie ustawiła zęby. Przyzębie u takiego pacjenta zostało należycie zaopiekowane – on był tak naprawdę przez cały proces leczenia pod kontrolą higienistki. W zasadzie zostaje dla mnie wisienka na torcie, czyli dopełnienie tego leczenia. Jeżeli wszystko tak naprawdę było zaplanowane pod moją odbudowę, to mogę wejść minimalnie inwazyjnie, bardzo precyzyjnie i przeprowadzić to leczenie jak najbardziej przewidywalnie w czasie.

MK: Właśnie miałam zadać Ci pytanie, czy ortodoncja powinna zakładać przyszłą estetykę. Myślę, że tu warto podkreślić: tak, gdy pacjent przychodzi na leczenie ortodontyczne, to ortodonta powinien od razu myśleć o tym, czy poprawa estetyki również będzie potrzebna.

AKJ: W idealnym świecie dobrze by było, żeby ortodonta już na samym początku to sygnalizował. Wiadomo, ortodonci też mają pewne ograniczenia ze względu na to, że po prostu takich prac nie wykonują, więc w idealnym świecie chciałabym, żeby pacjent na samym początku był poinformowany, że będzie potrzebne leczenie odtwórcze. Z drugiej strony – żeby zęby były do tego przygotowane. Natomiast jeżeli z jakichś powodów to się nie wydarzyło na samym początku, to chciałabym takiego pacjenta zobaczyć pod koniec leczenia ortodontycznego, bo mogę wykonać zdjęcia, zrobić swoją analizę estetyczną i funkcjonalną, porozmawiać z pacjentem o jego oczekiwaniach. Tym samym, jeśli zauważę, że potrzebuję jakiejś drobnej korekty, mogę poprosić ortodontę o tę korektę.

MK: Agato, pracujesz w gabinecie Smile Clinic we Wrocławiu, którym kieruje Kasia Potoczek-Wallner, ortodontka. Możesz nam zdradzić, na którym etapie dokładnie Ty tak naprawdę wkraczasz? Bo zakładam, że grono tych pacjentów właśnie Ty przejmujesz.

AKJ: Tak, generalnie jeśli chodzi o współpracę z dr Katarzyną Potoczek-Wallner, na tyle jesteśmy już zgrane, że w zasadzie ona planuje swoje leczenie ortodontyczne, uwzględniając moje wytyczne. Często jest też tak, że to ja kieruję pacjenta na ortodoncję. Wtedy, jeżeli zauważę jakieś rzeczy albo pacjent przed ortodoncją wymaga przygotowania pod ortodoncję, to też takie leczenie wykonuję. Jeśli mam konkretne życzenia, sygnalizuję to na samym początku. Jesteśmy na tyle zgrane i tak długo ze sobą współpracujemy, że bardzo często pacjent trafia do mnie po ortodoncji. Aczkolwiek i tak zawsze proszę, żeby pacjent trafił do mnie pod koniec – kiedy jeszcze mogę prosić o ewentualne korekty. Na przestrzeni lat doktor notowała moje uwagi, jak będzie mi później łatwiej wybrnąć z jakichś sytuacji, więc te późniejsze korekty są praktycznie znikome. To kwestia dogrania, wprawy i dobrej komunikacji.

BŁĘDY ORTODONTYCZNE UTRUDNIAJĄCE PÓŹNIEJSZĄ ESTETYKĘ ZĘBÓW

MK: Zakładam, że wy w swoim gabinecie macie już wypracowany idealny model współpracy i Ty dostajesz po leczeniu ortodontycznym takiego pacjenta, jakiego faktycznie chciałabyś otrzymać. Ale nie każdy pracuje w tak komfortowych warunkach. Powiedz, jakie błędy na etapie ortodoncji mogą utrudniać późniejszą estetykę?

AKJ: Bardzo cenię współpracę z ortodontami, którzy patrzą na pacjentów holistycznie — poprzez całą ich twarz i mimikę. Jedną z rzeczy, która mogła mi utrudniać leczenie, były przestrzenie powstające po ortodoncji, a w zasadzie ich nierównomierne ulokowanie. To był główny problem. Drugim problemem, który przychodzi mi na myśl: bardzo często dostawałam pytanie od ortodontów, czy w sytuacji, kiedy mamy hipodoncję dwójek górnych, z kła możemy zrobić dwójkę. To pytanie dotyczyło zazwyczaj części licowej tej dwójki. Chciałabym zasygnalizować, że górny kieł i górna dwójka to dwa zęby o całkowicie odmiennej morfologii. Część wargowa, najważniejsza dla pacjentów, to jedno. Ale część podniebienna i ich różne wymiary w tej przestrzeni to druga, bardzo ważna część pod kątem funkcjonalnym. Jeżeli w leczeniu ortodontycznym kieł jest przesuwany w miejsce dwójki i dodatkowo łuki zostaną za bardzo zamknięte, możemy doprowadzić do zawężonej koperty funkcjonalnej. Tym samym nie będziemy mogli mówić o efekcie stabilnym w czasie. Kolejna kwestia — kły. Wychodzi na to, że kły są najbardziej problematyczne. Jeśli miałabym wskazać sytuację, z którą najczęściej się zderzałam, to starty kieł dociągany bardzo mocno do zgryzu. W momencie, kiedy robiłam zdjęcie pacjenta w pozycji spoczynkowej, ekspozycja kła była już bardzo duża. Gdy miałam ten ząb odbudowywać, wydłużać i upodabniać do tkanki utraconej, robił nam się „wampirzy uśmiech”. Warto zwracać na to uwagę, wykonując zdjęcia zarówno w uśmiechu maksymalnym, jak i w pozycji spoczynkowej.

MK: A czy zdarzają się sytuacje, w których ortodonta zostawia zbyt mało miejsca na odbudowę estetyczną?

AKJ: Mogą się zdarzyć takie sytuacje, dlatego tak ważne jest posiadanie projektu, do którego dążymy. Dzięki temu jestem w stanie dokładnie określić, ile przestrzeni potrzebuję i jak powinna być ulokowana. Jeśli nie mam tej przestrzeni, muszę stworzyć ją poprzez preparację, a w swoim leczeniu chciałabym być naprawdę minimalnie inwazyjna, więc bardzo chcę tego unikać.

KIEDY I PO JAKIM CZASIE OD LECZENIA ORTO WYKONAĆ ODBUDOWĘ ESTETYCZNĄ?

MK: Powiedz, czy z Twojego doświadczenia niemal każdy pacjent po leczeniu ortodontycznym wymaga na tym finalnym etapie poprawy estetyki, czy niekoniecznie?

AKJ: Nie zawsze tak jest. Zależy, na którym etapie była ortodoncja i czy pacjent miał konsekwencje braku ortodoncji, np. czy ścierał zęby. Jeśli mamy młodego pacjenta, u którego wymiary zębów są fizjologiczne i nie zdążył ich pościerać, jest szansa, że sama ortodoncja zakończy leczenie. Jako formę upiększenia najczęściej stosujemy wtedy wybielanie nakładkowe, a leczenie odtwórcze nie jest konieczne. Natomiast jeśli mamy pacjenta dorosłego, u którego ułożenie zębów powodowało starcia, może się okazać, że po ortodoncji wygląda wizualnie gorzej. Wcześniej, gdy wszystko było pościerane, znajdowało się w jednej linii. Ortodonta uszeregowuje zęby i okazuje się, że każdy ząb ma inną długość. Pomimo że ortodoncja wykonała dobrą robotę, pacjent może odbierać to jako niepowodzenie. To jednak tylko sygnał, że możemy przejść do kolejnego, koniecznego etapu.

MK: Pewnie kluczowe jest informowanie pacjenta, że taka sytuacja może mieć miejsce, bo rozczarowanie z jego strony będzie wtedy mniejsze.

AKJ: Dokładnie. W zależności od liczby odbudowywanych zębów rosną koszty. Im szybciej pacjent zostanie o tym poinformowany, tym łatwiej może oswoić się z tym mentalnie i przygotować czasowo oraz finansowo. Super by było, gdyby wiedział na początku, ile wyniesie całość z odbudową, ale nie zawsze się da — ważne, by chociaż zasugerować liczbę zębów wymagających odbudowy, żeby mógł zaplanować budżet.

MK: Dobrze, mamy pacjenta kwalifikującego się na leczenie estetyczne, który trafia do Ciebie. Po jakim czasie od leczenia ortodontycznego można myśleć o rozpoczęciu odbudów estetycznych?

AKJ: To zależy od metody odbudowy i odcinka pracy. Jeśli mam pacjenta odbudowywanego kompozytem w krótkim odcinku przednim, a większość moich pacjentów chce się wybielać, stosuję wybielanie nakładkowe. Samo wybielanie trwa około 3 tygodni, plus 2 tygodnie stabilizacji, czyli łącznie około 5 tygodni. Przy krótkim odcinku (np. tylko siekacze lub siekacze i kły) nie czekam długo, tylko wykonuję pracę od razu po tym czasie. Jeśli odcinek jest większy i obejmuje wszystkie zęby w szczęce lub w szczęce i żuchwie, sukcesywnie to wydłużam. Zupełnie inaczej jest przy odbudowie ceramicznej — tu na pewno chcę czekać dłużej. Dlaczego w ogóle rozmawiamy o czekaniu? Zęby po ortodoncji mają tendencję do migracji. Przy odbudowie kompozytowej, jeśli nastąpi delikatna migracja górnej piątki, szansa, że pacjent to zauważy i popsucie funkcji będzie stosunkowo małe. Ale jeśli migracja nastąpi w odcinku jedynek i powstanie szpara, pacjent na pewno to zauważy. Naprawa kompozytu zajmuje mi 15–20 minut, więc jest bardzo szybka. Przy ceramice naprawa nie wchodzi w grę. Wtedy najlepiej zadzwonić do ortodonty, żeby zapytać, co zrobić w razie niepowodzenia. Ortodonci, z którymi współpracuję, nie zostawiają mnie z tym samej — jeśli ząb umigruje, wykonują kilka nakładek i wracamy do punktu wyjścia. Przy ceramice czekałabym co najmniej 6–8 miesięcy, a w idealnym świecie nawet rok. Migracja po zacementowaniu to jedno, ale cementowanie licówek w koferdamie, który mocno ciągnie zęby, u świeżego pacjenta ortodontycznego mogłoby być bardzo problematyczne.

MK: Jasne. Marcin Krupiński na swoich szkoleniach bardzo często mówi, że kompozyt pozwala mu spać spokojnie.

AKJ: Tak, zarówno sam proces wykonywania, jak i późniejsze korekty czy naprawy — kompozyt jest zdecydowanie mniej stresujący.

CO NAJCZĘŚCIEJ WYMAGA POPRAWY PO USUNIĘCIU APARATU?

MK: Dokładnie tak. Wróćmy do etapu, w którym pacjent jest gotowy na odbudowę estetyczną. Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się pacjenci po leczeniu ortodontycznym? Co chcesz lub musisz poprawić?

AKJ: Gdybym miała wybrać „top 3”: po pierwsze,szelkiego rodzaju przestrzenie i szpary — diastemy do zamknięcia, zęby mikrodontyczne. To numer jeden. Po drugie, starcia — pacjenci chcą odtworzyć to, co utracili przed ortodoncją (dysproporcje, krótkie korony kliniczne). Po trzecie, przebarwienia — związane z leczeniem kanałowym lub obumarciem zębów przez nieprawidłowe kontakty i przeciążenia zgryzowe.

ROLA RETENCJI W PLANOWANIU LECZENIA ODTWÓRCZEGO

MK: Czy u pacjentów po leczeniu ortodontycznym zwracasz uwagę na coś więcej niż u standardowego pacjenta chcącego poprawić estetykę?

AKJ: Oprócz uwzględnienia czasu na stabilizację, pacjentów ortodontycznych odróżnia retencja, o której często zapominamy jako o elemencie leczenia. Trzeba ustalić z ortodontą kilka kwestii przed przejęciem pacjenta. Jakie są plany dotyczące retencji? Często odbudowujemy też zęby w łuku dolnym. Jeśli ortodonta zdjął aparat i nakleił retencję stałą, a pacjent przychodzi na odbudowę, muszę go odesłać na zdjęcie retencji lub zdjąć ją sama, co wygląda nieprofesjonalnie. Plan działania i rodzaj retencji muszą być ustalone wcześniej. W przypadku retencji zdejmowanej — proszę pacjentów, by przychodzili z nią na wizyty. Co do kolejności procedur — jeśli po odbudowie odcinka przedniego pacjent ma do wymiany koronę na piątce czy szóstce za pół roku, muszę go poinformować o dodatkowych kosztach. Po mojej odbudowie wykonujemy skany pod nową retencję, a po nowej koronie — kolejne skany. To koszt kilkuset złotych. Retencja to integralna część leczenia. Często po zakończeniu moich prac odsyłam pacjentów do ortodonty na kontrolę z nową retencją.

JAK PLANOWAĆ ODBUDOWY ESTETYCZNE KROK PO KROKU?

MK: Przejdźmy do planowania prac. W jaki sposób planujesz odbudowy estetyczne po leczeniu ortodontycznym? Jaki jest Twój schemat pracy?

AKJ: Pierwsza rzecz to wizyta konsultacyjna, na której długo rozmawiam z pacjentem i zbieram informacje. Druga rzecz to dokumentacja fotograficzna. Wykonuję bardzo dużo zdjęć, ale dwa kluczowe to zdjęcie z uśmiechem maksymalnym oraz zdjęcie w pozycji spoczynkowej (z maksymalnie rozluźnioną twarzą). Na ich podstawie zaczynam projektować uśmiech. Nakładając te dwa zdjęcia, szacuję długość kłów — od tego wychodzę. Następnie projektuję długość siekaczy. Wykonuję też pomiar długości zębów, choć zawsze powtarzam pacjentom, że nikt nie będzie biegał za nimi z suwmiarką — liczą się proporcje, które zauważy każdy. Musimy zadać pytanie, z czego wynika potrzeba odbudowy. Może się okazać, że nie będziemy wydłużać zęba do dołu, lecz do góry — wykonując zabieg gingiwoplastyki lub gingiwoplastyki z osteoplastyką. Te dwa zdjęcia pozwalają ocenić, w którą stronę wydłużać ząb. Rozrysowuję projekt i wysyłam go wraz ze zdjęciami i skanami do techniczki, która wykonuje cyfrowy wax-up. Na kolejnej wizycie przymierzam go u pacjenta w formie mock-upu. Porównujemy zdjęcie sprzed konsultacji ze zdjęciem w mock-upie i weryfikujemy, czy patrzymy w tym samym kierunku. Pacjent patrzy na walory estetyczne, ja jestem bardziej dociekliwa technicznie, ale efekt ma zadowalać obie strony.

MK: Czy dużo czasu poświęcasz na etap planowania? Niedawno rozmawiałam z Bartkiem Załęskim, który mówił, że to dla niego najważniejszy i najbardziej czasochłonny etap. Gdy dobrze zaplanuje pracę, późniejszy proces jest bardzo przewidywalny. Jak to wygląda u Ciebie?

AKJ: Kiedyś spychałam planowanie na wolną chwilę, ale ono zajmuje bardzo dużo czasu. Niedociągnięcia w planowaniu skutkują późniejszym „gaszeniem pożarów”. Musiałam zmienić grafik zawodowy — mam teraz przeznaczone dwa dni w tygodniu na home office, co jeszcze niedawno nie było popularne wśród dentystów. Bartek sam wykonuje projekty, ja posiłkuję się współpracą z techniczką, której dokładnie przekazuję wytyczne. Na tym etapie tworzę też harmonogram wizyt. Daje mi to komfort: wiem, do czego dążę, a na bazie projektu wykonuję indeksy silikonowe, które usprawniają pracę w odcinku przednim i stanowią punkty kontrolne. Sama odbudowa to część artystyczna, ale to nie jest improwizacja. Wszystko jest zaplanowane: co, gdzie, w jakiej grubości i jakiego materiału użyję. Dzięki temu praca jest spokojniejsza i mniej stresująca.

MK: Rozumiem, że etap planowania i ta wizyta są u Ciebie odpłatne?

AKJ: Tak, to są wizyty płatne i to płatne z góry. Pacjent na konsultacji dowiaduje się, że kolejna wizyta to omówienie planu leczenia wraz z analizą i projektem, i że jest ona płatna z góry. Podczas tej drugiej wizyty omówiony plan wydaję pacjentowi w formie pisemnej. Rozpiskę dostaje też nasza opiekunka pacjenta, Agata, która kontaktuje się z pacjentem i umawia wszystkie wizyty z uwzględnieniem korelacji czasowych.

KOMPOZYT CZY CERAMIKA – CO WYBRAĆ PO ORTODONCJI?

MK: Wracając do pierwszej wizyty — słuchasz pacjenta, na kolejnej mówisz więcej Ty. Na ile narzucasz swój scenariusz wyglądu uśmiechu? Co w sytuacji, gdy pacjent przychodzi z gotowym scenariuszem, a Ty widzisz jego uśmiech inaczej?

AKJ: Jeśli pacjent jest świadomy i wie, czego chce, notuję to, zaznaczając, że przedstawię swój projekt na drugiej wizycie. Liczba kombinacji estetycznych jest skończona, bo najważniejsza jest funkcja — funkcja i estetyka są nierozzerwalne. Jeśli pacjent chce dłuższe siekacze centralne czy bardziej dominujące kły i jest na to przestrzeń, uwzględniam to. Jeśli oczekiwania są nierealne lub niezasadne (np. pacjentka z pięknymi zębami chce licówki, bo mają je koleżanki), nie wykonuję takiej pracy. Mówię wprost, że jedyne, co może zrobić, to pokochać swoje zęby. Czasem rozwiązaniem okazuje się ortodoncja (przy zawężonych łukach) lub samo wybielanie. Pokazuję pacjentom ich zdjęcia z bliska — ludzie inaczej widzą się w lustrze, a inaczej na fotografii. Pokazuję im naturalne piękno ich zębów, by nie poprawiać czegoś, co poprawy nie wymaga.

MK: Wracając do wykonania pracy — częściej wybierasz kompozyt czy porcelanę?

AKJ: Statystycznie mój pacjent najczęściej wychodzi z odbudową kompozytową. Powody: po pierwsze, są to najczęściej młodzi pacjenci — im później zrobimy preparację tkanek, tym lepiej. Po drugie, trwałość odbudowy kompozytowej szacuję na 5–7 lat. To wartość dodana: po tym czasie pacjent jest starszy, a ortodoncja uzyskuje pełną stabilność. Po trzecie, odbudowa kompozytowa to „długoczasowy mock-up” — pacjent może przetestować kształt i funkcję. Dla pacjentów bardzo emocjonalnych świadomość, że kompozyt można łatwo zmodyfikować lub ściągnąć, działa uspokajająco. Informacja o nieodwracalnym oszlifowaniu zębów pod ceramikę bywa dla nich traumatyczna. Jeżeli po 7 latach pacjent zdecyduje się na ceramikę, mamy przetestowany projekt i stabilne warunki dziąsłowe, więc możemy ją bezpiecznie wykonać.

TECHNIKA WARSTWOWA I FOTOGRAFIA STOMATOLOGICZNA W PRAKTYCE

MK: Jaką techniką nakładania kompozytu pracujesz i dlaczego?

AKJ: Pracuję głównie techniką warstwowania (natural layering). Mój mock-up daje mi kształt i kontur zęba. W zależności od ilości miejsca nakładam różne kompozyty. Jeśli miejsca jest dużo, stosuję warstwowanie naturalne, pozwalając światłu przechodzić lub blokując je tak jak w naturalnym zębie. Jeśli miejsca brakuje, stosuję triki optyczne (fake optics) oraz farbki, które oszukują oko i imitują grę światła. Kompozyt daje mi przewidywalność. Jest przestrzeń na sztukę, ale materiał, grubość i lokalizacja są zaplanowane wcześniej.

MK: Długo uczyłaś się techniki warstwowej? Uznawana jest za dość trudną.

AKJ: To kwestia wypracowanych godzin i treningu. Kluczowa była dla mnie fotografia stomatologiczna. Wykonane zdjęcie bywa brutalne i wytyka błędy, ale to najbardziej rozwojowe narzędzie. Podczas wielogodzinnej wizyty oko lekarza się męczy. Po zakończeniu pracy nie pytam pacjenta o zdanie — zapraszam go na wizytę kontrolną za 1–2 tygodnie. W tym czasie analizuję zdjęcia na spokojnie. Na kontroli koryguję niedociągnięcia, dodaję mikro- i makrostrukturę, i robię zdjęcia końcowe.

MK: Bartek Załęski wspominał w podcaście, że po latach patrzy na swoje pierwsze prace ze zdjęć z dużym krytycyzmem i to fotografia dała mu największy progres.

AKJ: Tak, fotografia daje spokój i możliwość analizy bez presji siedzącego obok pacjenta. Można przedyskutować przypadek z technikiem lub ortodontą. Z biegiem lat i po tysiącach wypracowanych godzin modelowanie wygląda zupełnie inaczej niż na początku drogi.

POWTARZALNOŚĆ PRACY I KORZYŚCI ZE SCHEMATYCZNEGO DZIAŁANIA

MK: Czy w Twoim rozwoju estetycznym był jakiś przełomowy moment, czy przebiegało to stopniowo?

AKJ: Jestem dzieckiem techniczki dentystycznej, wychowałam się wśród mamelonów i gry światła, ale ręka potrzebowała czasu, by dogonić wyobraźnię. Bardzo szybko wyselekcjonowałam swoją dziedzinę — leczenie odtwórcze. Gdy pojawiał się problem, szukałam szkolenia, które dawało rozwiązanie. Pomogły mi social media jako źródło inspiracji. Dążyłam do tego, by nie popełniać błędów, a z popełnionych wyciągać wnioski. Wprowadzenie schematów i algorytmów dało mi powtarzalność, co zdjęło ze mnie ciężar decyzyjny i dało przestrzeń na kreatywność bez chaosu.

MK: Dzięki planowaniu masz mniejsze obciążenie psychiczne, podejmujesz mniej spontanicznych decyzji, a asysta wie, co robić krok po kroku.

AKJ: Moja asystentka Karola dzięki tej powtarzalności jest często trzy kroki przede mną. Jeśli lekarz działa w chaosie, asysta nigdy nie wie, co przygotować. U mnie procedury są stałe, wyceny jednolite, a asysta przed wizytą wie dokładnie, jakich narzędzi będę używać. To eliminuje frustrację i szukanie po szafkach, pozwalając czerpać radość z zawodu.

JAK MĄDRZE ZARZĄDZAĆ OCZEKIWANIAMI PACJENTA?

MK: Jak zarządzać oczekiwaniami pacjenta ortodontycznego, który bywa zmęczony psychicznie, fizycznie i finansowo?

AKJ: Kluczowa jest rozmowa na pierwszej wizycie. Pacjent po długim leczeniu nie lubi niespodzianek — musi wiedzieć wcześniej, że odbudowa będzie potrzebna. Mock-up i pisemny plan leczenia z precyzyjnym harmonogramem (np. „wymagane będzie 7 wizyt, a 1 sierpnia jedzie Pan na wakacje z nowym uśmiechem”) dają mu poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest, by go wysłuchać i wyeliminować chaos.

SZKOLENIE Z ESTETYKI KOMPOZYTOWEJ W ODCINKU PRZEDNIM

MK: Na koniec zapytam o trzydniowe szkolenie z estetyki kompozytowej, które prowadzisz z Bartkiem Załęskim. Czego uczycie i na co kładziecie nacisk?

AKJ: To kurs intensywny i skondensowany. Pierwszy dzień ze mną: rozwiązywanie codziennych problemów w odcinku przednim (ubytki klasy III i IV), izolacja koferdamem oraz wprowadzenie do licówek kompozytowych. Sobota i niedziela z Bartkiem: wykonanie licówek kompozytowych technikami natural layering oraz fake optics. Dzielimy się sprawdzonymi protokołami, skracając kursantom drogę, którą sami musieliśmy przejść. Część teoretyczną przenosimy wprost do praktyki na sali szkoleniowej.

TRZY NAJWAŻNIEJSZE WSKAZÓWKI DLA LEKARZY DENTYSTÓW

MK: Gdybyś miała zostawić słuchaczy z trzema najważniejszymi myślami z dzisiejszej rozmowy, co by to było?

AKJ: Po pierwsze, nie bierz porażek do siebie. Traktuj je chłodno jako komunikat, z którego wyciągasz wnioski do swojego „przepisu” na zabieg. Po drugie, bądź schematyczny i dąż do powtarzalności. Mistrzostwo to nie jedna idealna praca, ale utrzymanie wysokiego poziomu przez długi czas. Po trzecie, nie porównuj się do innych w social mediach. Nie widzisz tam łez, poprawek i stresu. Porównuj się wyłącznie do siebie sprzed roku lub dwóch lat, a od innych czerp inspirację.

MK: Pięknie Ci dziękuję, Agato, za wiedzę i ogrom inspiracji.

AKJ: Dziękuję bardzo i do zobaczenia.

MK: Dzięki.

Szkolenia

Estetyka kompozytowa w odcinku przednim - klasa III, IV, V, licówki, przebudowa estetyczna

lek. dent. Agata Kotowska-Jamny
lek. dent. Bartłomiej Załęski

Szkolenie dla lekarzy, którzy chcą poprawić jakość i efekty estetyczne swoich rekonstrukcji kompozytowych w odcinku przednim. Zarówno tych bardziej podstawowych (klasa III, IV i V) jak i tych bardziej zaawansowanych (licówki kompozytowe natural czy przebudowa estetyczne). Ten kurs pomożę Ci opanować tą trudną sztukę jaką jest praca materiałem kompozytowym w odcinku estetycznym.

Bonding

lek. dent. Marcin Krupiński

Szkolenie dla lekarzy, którzy chcą nauczyć się wykonywać proste licówki kompozytowe, pozwalające na uzyskanie maksymalnego efektu estetycznego przy niewielkiej korekcie oraz zachowaniu minimalnej inwazyjności całego zabiegu. Na szkoleniu nauczysz się jak w powtarzalny sposób wykonać przebudowę całego odcinka estetycznego w ciągu zaledwie 2-3 godzin, osiągając efekt wizualny leczenia w stylu Hollywood. 

Może Cię również zainteresować

Czy wiesz, że…
Przez 10 lat naszej działalności zorganizowaliśmy ponad 850 kursów oraz przeszkoliliśmy ponad 11 100 osób. I te liczby cały czas rosną!