Flow Injection - technika, która uprości Twoją pracę
Technika Flow Injection może przede wszystkim uprościć i przyspieszyć Twoją pracę oraz sprawić, że będzie o wiele bardziej przewidywalna. W jaki sposób? Tego dowiesz się od lek. dent. Daniela Nowakowskiego, który od ponad 10 lat wykorzystuje ją w swojej pracy.
Z tej rozmowy dowiesz się:
- jak wykorzystać Flow Injection w odcinku estetycznym
- jak wykorzystać tę technikę u pacjentów wymagających podniesienia zwarcia
- dlaczego dzięki niej wykonasz piękny kształt zębów, nawet jeśli nie jesteś mistrzem kompozytu
- jak w 2 godziny odbudować 14 zębów
- dlaczego ta technika pozwala mojemu gościowi spać spokojnie
- jak trwałe są tego typu prace i jak je wycenić
lek. dent. Daniel Nowakowski
Specjalista periodontologii, implantolog, endodonta i entuzjasta stomatologii adhezyjnej w jednej osobie. Właściciel iDental Studio Stomatologii w Krakowie. Zafascynowany kompleksowym modelem leczenia pacjenta w oparciu o najnowsze technologie. W latach 2012–2016 pracownik w Zakładzie Profilaktyki i Stomatologii Eksperymentalnej CMUJ. W ramach pracy naukowej Autor i współautor prac o łącznym Impact Factor 6,8.
Spis treści
- 04:00 - Na czym polega Flow Injection
- 04:53 - Czym Flow Injection różni się od bondingu i techniki warstwowej
- 09:30 - U jakich pacjentów Flow Injection nie sprawdzi się zbyt dobrze
- 12:30 - Pacjenci po ortodoncji
- 12:45 - Technika addycyjna
- 14:45 - Odbudowa zębów, gdy musimy wykonać “szybko” odbudowę estetyczną
- 16:15 - Flow Injection u osób młodych
- 17:30 - U jakich pacjentów stosowanie Flow Injection się nie sprawdzi
- 19:15 - Podniesienie wysokości zwarcia
- 20:15 - Deprogramacja
- 25:15 - Odbudowa 14 zębów w 2 godziny
- 27:30 - Nie musisz być mistrzem kompozytu, by wykonać piękną pracę
- 31:00 - Dlaczego tych prac nie da się “zepsuć”
- 32:15 - Piękny kształt zębów
- 34:15 - Trwałość prac
- 36:00 - Serwis tych prac
- 38:00 - Większa świadomość pacjentów
- 41:15 - Kompozyt a ceramika
- 43:46 - Na ile taka praca wystarcza
- 46:50 - Jak wyceniać taką pracę
- 48:20 - Jak często Daniel stosuje tę technikę w swojej pracy
- 48:46 - Szkolenie z Flow Injection
Transkrypcja
CZYM JEST TECHNIKA FLOW INJECTION W STOMATOLOGII ESTETYCZNEJ
MAGDALENA KARPIŃSKA: Cześć Daniel, witam cię serdecznie w naszym podcaście.
DANIEL NOWAKOWSKI: Cześć Magda.
MK: Od razu na wstępie powiem, że Daniel jest naszym gościem po raz trzeci, więc jeżeli nie mieliście okazji odsłuchać naszych wcześniejszych rozmów, to mocno was do tego zachęcam. Poprzednie odcinki znajdziecie między innymi na Spotify, a dziś będziemy z Danielem rozmawiali o technice flow injection, bo Daniel w tej technice pracuje już od wielu lat i też również od wielu ładnych lat szkolisz innych lekarzy ze stosowania tej techniki. Wszystko się zgadza, prawda?
DN: Tak, do tej pory jest wszystko dokładnie tak, jak powiedziałaś. Flow injection to jest technika, którą pracuję już od ponad dziesięciu lat. Myślę, od ponad sześciu lat szkolę z wykorzystania tej techniki i mieliśmy razem przyjemność przeszkolić już prawie siedmiuset pięćdziesięciu dentystów właśnie ze stosowania techniki flow injection do odbudowy zarówno odcinka przedniego, jak i też do takiej kompleksowej odbudowy całościowej naszego pacjenta z podniesieniem wysokości zwarciowej.
MK: Czyli całkiem sporo. I ja myślę, Daniel, że właśnie w dzisiejszej rozmowie wyjaśnimy, dlaczego warto nauczyć się tej techniki, w jaki sposób przede wszystkim ona może uprościć i przyspieszyć naszą pracę i u jakich pacjentów warto tę technikę szczególnie stosować. Ale zanim zadam ci te pytania, to w ramach takiego wstępu chciałabym, żebyśmy wyjaśnili w ogóle, czym ta technika jest. Bo zakładam, że tej rozmowy będą słuchali zarówno lekarze, którzy pracują już z tą techniką, jak i ci, którzy jej nie znają. Więc wyjaśnijmy, na czym tak naprawdę ta technika polega. Ale od razu chcę cię zapytać o to, czym ta technika tak naprawdę różni się od innych, które możemy wykorzystywać w odcinku estetycznym, gdy chcemy wykonać metamorfozę uśmiechu pacjenta, bo mamy do wykorzystania i bonding i możemy wykorzystać technikę warstwową, no i właśnie flow injection. Więc wyjaśnij nam na wstępie, czym tak naprawdę te wszystkie techniki od siebie się różnią.
DN: Okej, to może w ogóle zacznijmy od tego, że wyjaśnimy, czym jest technika flow injection. Technika flow injection jest jedną z technik pracy kompozytem. W tym wypadku jest to kompozyt typu flow i z wykorzystaniem tego kompozytu jesteśmy w stanie odbudowywać naszych pacjentów, tak jak wspomniałaś, zarówno w odcinku estetycznym, jak i w ogóle zrobić całkowitą metamorfozę uśmiechu, jak i chociażby też odbudować pacjentów ze starciem patologicznym. Jest to technika, która jest taką techniką z pogranicza pracy bezpośredniej i pracy pośredniej. Dlatego że w tej technice wykorzystujemy przygotowany wcześniej przez laboratorium wax up. On jest dosyć specyficznie przygotowany, ale mamy kształt, który przygotowuje nam wcześniej technik. My natomiast z wykorzystaniem płynnego kompozytu, z wykorzystaniem indeksów silikonowych przenosimy dokładnie ten kształt do jamy ustnej pacjenta.
PORÓWNANIE FLOW INJECTION, BONDINGU I TECHNIKI WARSTWOWEJ
DN: I kontynuując jakby to twoje pytanie, czym ta technika różni się od, czy to bondingu, czy techniki warstwowej? Najłatwiej będzie powiedzieć to w taki sposób, że przede wszystkim tutaj mamy ten ogromny plus, że jesteśmy w stanie dokładnie nie tylko omówić z pacjentem jego przyszły uśmiech, ale też z uwagi na to, że mamy ten wax up i możemy pacjentowi go dokładnie pokazać. Czyli nie będziemy mieli albo ograniczymy te sytuacje, w których nasz pacjent w momencie, kiedy pokażemy mu efekt finalny, będzie chciał jakichś poprawek, bo jesteśmy w stanie to wcześniej z nim dokładnie omówić, pokazać, czasem nawet zwizualizować w jamie ustnej. Natomiast jest to technika, która podobnie jak te dwie pozostałe przez ciebie wymienione, wykorzystuje materiał kompozytowy i podobnie jak te dwie pozostałe techniki, jest techniką, która w większości sytuacji klinicznych jest techniką bezpreparacyjną. Czyli nie musimy szlifować zębów, żeby odbudować tego pacjenta. Natomiast jest to technika, która zawsze wymaga od nas wcześniej wizyty na pobranie wycisków, pobranie skanów oraz przesłania tego do laboratorium tak, żeby ten projekt został wykonany.
MK: Czyli w tej technice, Daniel, bardzo dużo zależy też od technika, bo wax up to jest taki, nie wiem, czy to potwierdzisz, jeden z kluczowych elementów dotyczący finalnego rezultatu tej pracy docelowej. Jeżeli ten wax up będzie wykonany źle, to rzutuje na to, jaką finalnie pracę przeniesiemy do jamy ustnej pacjenta.
DN: Tak, zgadza się. I to też po tych kilku latach, kiedy wspólnie szkolimy z tego tematu, widać, że to jest też największy problem wśród osób, które już nawet odbyły szkolenie, zapoznały się z tą techniką. To jest właśnie znalezienie odpowiedniego laboratorium. Od współpracy z laboratorium zależy bardzo dużo, nie tylko kwestia kształtu, ale też większość błędów, które mamy w praktyce klinicznej. Problemy z tym, że ten kompozyt nam się gdzieś tam przelewa, w większości sytuacji wynikają właśnie z niewłaściwego sposobu nawoskowania. I ta współpraca z laboratorium moim zdaniem jest jakby kluczowym elementem tego, żeby ta technika była w stanie funkcjonować i żeby ona była dla nas przewidywalna. Bo to, co dla mnie osobiście jest największym plusem tej techniki w porównaniu do bondingu czy w porównaniu do techniki warstwowej, to jest przewidywalność twoich rezultatów, bo ty wiesz, jaki kształt będzie wykonany, jesteś w stanie go zrobić. Ale też to, co jest w tej technice fajne, jeżeli zdarzają się jakieś takie sytuacje, a one zwłaszcza u starych pacjentów będą miały miejsce, że dojdzie do jakiegoś uszkodzenia w obrębie tej naszej odbudowy kompozytowej, to mając ten wcześniejszy kształt, my jesteśmy w stanie tę pracę bardzo szybko, bardzo sprawnie i praktycznie dla gabinetu bezkosztowo naprawić, bo już mamy indeks, mamy kształt i możemy to odtworzyć, co nam pacjent uszkodził. To też jest fajne w tej technice.
MK: Na tym polega największa przewaga flow injection nad techniką warstwową twoim zdaniem i nad bondingiem, tak?
DN: Ciężko jest mówić o przewagach. To jest coś, co się często przeplata ze sobą, bo to możesz też zobaczyć na chociażby innych kursach, też na tym, co my też robimy, że bardzo często chociażby bonding łączy się z techniką iniekcyjną w pewnych odcinkach. Na przykład odcinek boczny robimy techniką iniekcyjną, odcinek przedni robimy bezpośrednio. Są tacy lekarze, którzy tak robią. Ja osobiście najczęściej wykonuję pełny łuk w technice iniekcyjnej. To jest super uzupełnienie. Warto znać zarówno technikę iniekcyjną, jak i warto znać bezpośrednią odbudowę, czy to warstwową, czy w formie bondingu jednoodcieniowego.
WSKAZANIA I PRZECIWWSKAZANIA DO ZABIEGU FLOW INJECTION
MK: No właśnie, no to skoro twoim zdaniem warto znać wszystkie te techniki, bo możemy je wykorzystać w różnych sytuacjach, to powiedz nam tak bardzo konkretnie, w jakich sytuacjach powinniśmy, możemy zastosować flow injection, a w jakich sytuacjach jej na pewno i u jakich pacjentów nie zastosujemy. Ja dodam tylko, że my na razie cały czas rozmawiamy o grupie pacjentów, u których mówimy o odbudowie zębów w odcinku estetycznym, gdy chcemy wykonać metamorfozę uśmiechu pacjenta.
DN: Przede wszystkim technika iniekcyjna. Na technikę iniekcyjną powinniśmy uważać u tych pacjentów, u których będziemy mieli wysoką linię uśmiechu. Dlatego że w przypadku techniki iniekcyjnej, żeby nawoskowanie było łatwe do przeniesienia w jamie ustnej, kompozyt powinien zaczynać się delikatnie naddziąsłowo, więc sam brzeg przydziąsłowy w okolicy rowka dziąsłowego to będzie naturalna tkanka pacjenta. Jeżeli nasz pacjent chciałby radykalnej zmiany odcienia zęba, który jest w jamie ustnej, czyli przejścia o więcej niż około dwa odcienie w kolorystyce vitowskiej, to tutaj pojawia się ten problem, że ten brzeg przydziąsłowy jest po prostu wyraźnie ciemniejszy. I to na pewno jest jakieś ograniczenie techniki iniekcyjnej. To jest sytuacja, w której warto skorzystać z którejś z tych innych metod. Natomiast jeżeli mamy taką sytuację, że chcę popracować bardziej nad prowadzeniami, chcę popracować bardziej nad tym, jak wyglądają kontakty z łukiem przeciwstawnym, to zdecydowanie łatwiej jest mi to zrobić mając do dyspozycji wirtualny artykulator, mając do dyspozycji modele z nawoskowaniem. I tutaj te wszystkie kwestie związane z kontaktami między łukiem górnym i między łukiem dolnym są zdecydowanie łatwiejsze do zaprojektowania z wykorzystaniem techniki iniekcyjnej.
MK: Ale będąc Daniel jeszcze przy tym odcinku estetycznym. Tej techniki nie wykorzystamy na przykład w sytuacji, gdy przychodzi do nas pacjent, któremu ukruszył się jeden pojedynczy ząb. Bo tutaj właśnie dużym plusem tej techniki, dużą zaletą może tego słowa użyję tej techniki jest to, że my możemy przede wszystkim ją wykorzystać do odbudowy na przykład sześciu zębów w odcinku przednim.
DN: Oczywiście hipotetycznie możemy wykorzystać technikę iniekcyjną nawet do odbudowy jednego zęba, który jest ukruszony. Natomiast w praktyce klinicznej w taki sposób się nie pracuje, to jest kompletnie bez sensu. Ta technika jest sensowna minimum dla czterech zębów. Natomiast w takiej mojej codziennej praktyce to są albo licówki od trójki do trójki, czyli sześć zębów, albo licówki od piątki do piątki, czyli dziesięć zębów. I to jest też powiązane z tym, że potrzebujemy co najmniej dwie wizyty na tego pacjenta, czyli pierwszą wizytę z wyciskami, czekamy na wax up, drugą wizytę na zrobienie tego. Jeżeli to jest kwestia jednego zęba czy dwóch chociażby zębów obok siebie, dwóch dwójek, to zdecydowanie prostszym rozwiązaniem będzie praca bezpośrednia, czy to warstwową, czy bonding.
ODBUDOWA ZĘBÓW PO LECZENIU ORTODONTYCZNYM I U OSÓB MŁODYCH
MK: A powiedz, czy ty często wykorzystujesz tę technikę u pacjentów, którzy są po ortodoncji?
DN: Pacjenci ortodontyczni to jest mniej więcej pięćdziesiąt procent pacjentów, u których stosuję tę technikę. Ja w ogóle tę technikę stosuję u dwóch dużych grup. Jedna grupa to są te osoby, chociażby tak jak właśnie powiedziałaś, po ortodoncji. Zazwyczaj młodzi ludzie, którzy nie są do końca zadowoleni z estetyki, chcą troszeczkę zmiany kształtu, czasem chcą troszeczkę innego koloru. Ale to są relatywnie młode osoby i to są osoby, u których dla mnie największym plusem tej techniki jest to, że ona jest bezpreparacyjna, że ja nie muszę szlifować, że nie muszę zbierać tkanek własnych pacjenta, że działamy tylko adycyjnie, dokładając troszeczkę kompozytu od strony licowej.
MK: Od razu Daniel zapytam: nigdy nie szlifujesz zębów w tej technice, czy jednak są być może sytuacje...
DN: W życiu nie ma nigdy albo zawsze. Zdarzają się sytuacje i to jest na przykład sytuacja, gdzie któryś z zębów jest delikatnie zrotowany, gdzie wiem, że z jednej strony będzie znacznie grubsza warstwa kompozytu, z drugiej znacznie cieńsza. Zdarzają się takie sytuacje, że delikatnie chcemy przekonturować któregoś zęba, ale z założenia chciałbym, żeby w przypadku tej techniki te zęby praktycznie nie były opracowane wiertłem w ogóle. Natomiast taka druga grupa pacjentów to są troszeczkę inni pacjenci. To nie jest kwestia czysto estetyczna, czyli głównie odcinek przedni czy głównie licówki chociażby od piątki do piątki, tylko są pacjenci do tak zwanego full mouth rehabilitation, czyli do takiej odbudowy pełnołukowej. I to są najczęściej pacjenci, którzy wymagają też zmiany wysokości okluzyjnej. I to jest już totalnie inny temat, gdzie analizujemy okluzję, sprawdzamy jak ona działa i ten kompozyt nam pozwala też później modyfikować tę okluzję w czasie właśnie tego okresu, kiedy pacjent wykorzystuje tę odbudowę w technice iniekcyjnej i ona u tych pacjentów jest często ostateczną odbudową, ale też często jest tak, że stosujemy ją jako taki etap pośredni przed odbudową już czy to pełnoceramiczną, czy chociażby onlayami jakimiś.
MK: Ja cię na pewno jeszcze o tych pacjentów za chwilę zapytam, bo ja jeszcze cały czas będę powracała do tematu tych pacjentów, którzy chcą mieć ładne zęby. Jacy to są pacjenci? Powiedziałeś, że pięćdziesiąt procent tych pacjentów to są pacjenci ortodontyczni, po leczeniu ortodontycznym. I ja wiem z twoich szkoleń, że ty często mówisz też, że do tej grupy, nie mówię, że stanowią kolejne pięćdziesiąt procent, ale zakładam, że jakąś znaczną grupę pacjentów stanowią ci, którzy przypominają sobie na ostatnią chwilę, że zbliża się jakaś ważniejsza impreza w ich życiu i trzeba na szybko coś zrobić z tymi zębami. I to jest właśnie technika, która nam to umożliwia.
DN: Tak. Jeżeli mamy takiego pacjenta, gdzie zależy nam na czasie. Oczywiście to nie może być, że mamy jutro jakąś uroczystość. Czasem są takie sytuacje, gdzie słyszymy, że jutro albo pojutrze coś trzeba zrobić. Nie, tutaj się tego nie da tak zrobić aż tak szybko, no bo potrzebny jest ten czas dla laboratorium na przygotowanie dla nas kształtu. Natomiast ta technika jest relatywnie szybka w pracy. To znaczy mając troszeczkę doświadczenia, nie ma dużego problemu, żeby te dziesięć licówek, odbudowę praktycznie całego łuku zrobić w przeciągu dwóch, trzech godzin w gabinecie, nawet jeżeli chcemy jeszcze jakąś dodatkową charakteryzację później po zrobieniu, typu chociażby podbarwianie farbami tego kompozytu, zrobić.
MK: Czy jeszcze jacyś pacjenci tutaj, jeżeli chodzi o odcinek estetyczny, u jakichś pacjentów wykorzystujesz tę technikę w jakichś sytuacjach?
DN: Lubię tę technikę zwłaszcza u osób młodych, bo oczywiście kompozyt w ustach pacjenta nie wytrzyma tak długo jak porcelana. I miejmy jasną i klarowną odpowiedź. Z drugiej strony, nie szlifując, pacjent nic nie traci. Ja zawsze mogę ten kompozyt zdjąć, mogę go zrobić ponownie po kilku latach i to się często zdarza. I to też jest tak, że my jesteśmy w stanie pacjentowi zaproponować odbudowę, która kosztowo też nie kosztuje tyle. Więc to też jest pewna grupa pacjentów, u których ten czynnik ekonomiczny również ma znaczenie, bo jesteśmy w stanie zaproponować naprawdę ładne rozwiązanie, może nie tak długoczasowe jak praca chociażby licówkami, ale z drugiej strony też te koszty są zdecydowanie niższe. Są też pacjenci, ale to jest nie tylko kwestia odcinka przedniego, gdzie na przykład potrzebujemy zmienić kształt zębów chociażby przed uzupełnieniami częściowymi, protezami częściowymi, gdzie chcemy poprawić kształt własnych zębów po to, żeby później ten pacjent, który wymaga odbudowy protezą pozostałych braków zębowych, mógł mieć ten odcinek estetyczny również ładniejszy, jaśniejszy.
MK: A u jakich pacjentów, którzy chcą poprawić swój uśmiech w odcinku estetycznym, nie zastosujesz tej techniki?
DN: Nie przepadam za odbudowami u pacjentów, u których mamy znaczne recesje tkanek przyzębia. Czyli mamy pacjenta, który zapewne ma albo miał w przeszłości zapalenie przyzębia, które oczywiście musi być wcześniej opanowane, ale w momencie, kiedy pojawiają się czarne trójkąty, to tutaj ta technika przestaje być do końca przewidywalna i zdecydowanie łatwiej jest mi wtedy ładnie zamknąć ten czarny trójkąt z wykorzystaniem czy to techniki warstwowej, czy bondingu, ale z wykorzystaniem też czy to formówki sekcyjnej, czy chociażby formówki Unica Anterior. Ten profil wyłaniania tkanek jest zdecydowanie prostszy w osiągnięciu niż w technice iniekcyjnej. Tutaj niestety próbując zamknąć czarny trójkąt często tworzą nam się takie nawisy, gdzie dużo czasu trzeba spędzić na to, żeby je wygładzić, ale jednocześnie też potem jak je wygładzimy, ten czarny trójkąt mniejszy, ale pozostaje. To jest sytuacja, w której ja techniki iniekcyjnej nie lubię i nie stosuję u tych pacjentów, ale to jest na przykład sytuacja, gdzie też potrafię wcześniej z formówki zamknąć sobie czarny trójkąt, a potem dopiero zrobić sobie licówki na osobnej części tego leczenia. Tak też czasem możemy zrobić.
PODNIESIENIE WYSOKOŚCI ZWARCIA I DEPROGRAMACJA PACJENTÓW ZE STARCIEM
MK: Myślę, że jeżeli chodzi o tych pacjentów, u których za pomocą tej techniki flow injection możemy odbudować zęby w odcinku estetycznym, wydaje mi się, że omówiliśmy. Nawiązywałeś też trochę do tego już wcześniej, że za pomocą tej techniki możemy też pomóc pacjentom, którzy zmagają się z problemami okluzyjnymi, zmagają się ze starciem zębów. Więc teraz zapytam cię, w jaki sposób ty właśnie tę technikę flow injection wykorzystujesz u tego typu pacjentów. I zacznę od pytania dotyczącego w ogóle samej klasyfikacji pacjentów do tego, by u nich wykonywać właśnie podniesienie zwarcia za pomocą tej techniki. Więc u jakich pacjentów z problemami zwarciowymi wykonujesz flow injection?
DN: Praktycznie u wszystkich. To jest tak, że jak mam takiego pacjenta i on trafia do mnie, oczywiście pierwszym etapem jest zawsze diagnostyka. Sprawdzamy, gdzie jest problem. Sprawdzamy, czy problem jest mięśniowy, czy nie jest problemem mięśniowym, czy jest potrzebny fizjoterapeuta, czy nie jest. Czasem robimy deprogramację, żeby zobaczyć, jaka powinna być przednio-tylna relacja szczęki do żuchwy. Czasem jej nie robimy. To zależy już wszystko od danego pacjenta.
MK: U jakich pacjentów wykonujesz deprogramację, a u jakich nie?
DN: U pacjenta z zawężoną kopertą funkcjonalną, takim, gdzie widzę, że pozycja żuchwy może być wymuszoną pozycją dotylną, u tych pacjentów zawsze robię deprogramację. Jeżeli mam pacjenta, u którego występują jakikolwiek anomalie akustyczne, są trzaski w stawie, widzimy, że jest przeskakiwanie krążka stawowego w trakcie otwierania, zamykania ust czy w trakcie żucia – robimy deprogramację. Jeżeli mam pacjenta startego, bez anomalii akustycznych, bez żadnych dolegliwości bólowych, jest to czysto mechaniczne starcie i w pozycji spoczynkowej pacjent się dobrze czuje i nie ma możliwości, żeby ta żuchwa się ustawiała w jakiś wymuszony sposób, bardzo często robię tych pacjentów w zwarciu nawykowym wtedy. Na podstawie tego, co ustaliłem z nim wcześniej, pobieramy skany i zazwyczaj podniesienie wysokości zwarciowej, jakby wysokość docelową ustawiamy tak, aby uzyskać prawidłową proporcję wysokości do szerokości siekaczy przyśrodkowych w szczęce i w żuchwie. I to najczęściej nam decyduje, jak dużo podnosimy pacjenta. Ewentualnie, jeżeli po podniesieniu mamy jeszcze jakieś wątpliwości, to sobie zawsze sprawdzamy szybkim mockupem, czy nam profil tkanek miękkich ładnie pasuje i czy pacjent się dobrze czuje w tej wysokości, czy nie jest ona czasem przekonturowana. Ale to już są technikalia tak naprawdę z laboratorium do ustalenia i do ustawienia w wirtualnym artykulatorze. Natomiast nieważne, czy ja u tego pacjenta zakładam, że to będzie praca docelowa i my zaczynamy i kończymy na kompozycie, czy ten pacjent na przykład chciałby odbudowy pełnoceramicznej, chciałby korony na bazie tlenku cyrkonu w odcinku bocznym, na bazie dwukrzemianu litu w odcinku przednim – ja u tych pacjentów, którzy nawet by chcieli od razu protetykę stałą, pośrednią, ja i tak przechodzę przez etap techniki iniekcyjnej właśnie z tego powodu: po to, żeby spać spokojnie. Bo jak mam takiego pacjenta, u którego muszę podnieść wysokość zwarciową, chcę mieć taką możliwość, że korekty, które będą niekoniecznie tylko i wyłącznie ze względu na estetykę, ale też z uwagi na funkcję, żeby korekty wszystkich kontaktów okluzyjnych były możliwe do zrobienia na kompozycie. Wszyscy ci pacjenci, którzy mają wysokość zwarciową do podniesienia u mnie, najczęściej przechodzą przez etap odbudowy w technice iniekcyjnej. U części to zostaje jako finalna praca i zostawiamy to tak. A u części, która docelowo chciała odbudowy pełnoceramiczne, po okresie około sześciu miesięcy, plus minus, w zależności od tego, jak się tam nam zachowują te prace, dopiero wtedy przechodzimy na prace ostateczne. Tak że ja mam już z tym pacjentem ustaloną wysokość, mam ustalone kontakty, mam tego pacjenta przyzwyczajonego do nowej wysokości, więc nie mam żadnych problemów adaptacyjnych. I jeżeli w tym półroczu, kiedy my to testujemy, nie dochodzi do uszkodzeń tego kompozytu, ten pacjent nie ma jakichś parafunkcji, które by nam na kompozycie wyszły, bo w tym czasie nie stosuję żadnych szyn ochronnych – puszczam tego pacjenta tak, żeby on, mówiąc wprost, uszkodził, co może uszkodzić, żeby mi też pokazał, co się dzieje. Jeżeli po tym czasie u tego pacjenta jest wszystko okej, to uwierz mi, nie zdarzyła się chyba prawie nigdy, no może jeden raz, jakaś sytuacja awarii u tych pacjentów. Bo my robimy tak naprawdę kopiuj-wklej to, co z nimi wypracowaliśmy przez te pół roku. Preparujemy oczywiście wtedy tkanki na różnego rodzaju odbudowy, w zależności od planu leczenia: korony, onlaye, vennerlaye, licówki, cokolwiek. Ale kształt i punkty kontaktu, które wypracowaliśmy z pacjentem, są święte i one mają być dokładnie takie same w pracy ostatecznej, jakie były na kompozycie. Dzięki temu też korekt okluzyjnych pracy docelowej praktycznie nie mamy. Jest ich bardzo, bardzo niewielkie. Nie zdarzają się sytuacje, żeby coś było nie tak, żeby nagle pacjent powiedział, że jest mu niewygodnie, bo to jest dokładnie kopia tego, co z nim wypracowałem i oni są zadowoleni, są przyzwyczajeni do tego i ten sen jest zdecydowanie lepszy później, bo to się bardzo rzadko zdarza, żeby coś było problematycznego. To jest dłuższe leczenie. Jasne, jak to jest pacjent, który przyjeżdża z Norwegii na tydzień przed świętami, to nie zdążę tego zrobić w taki sposób. I to jest coś, co trochę wymaga innej filozofii współpracy z pacjentem. Ale ja osobiście najbardziej na świecie cenię swój święty spokój i zdecydowanie mam go więcej dzięki temu.
KOMPLEKSOWA ODBUDOWA ŁUKU ZĘBOWEGO PODCZAS JEDNEJ WIZYTY
MK: To wydaje mi się, że wiemy już, u jakich pacjentów możemy tę technikę stosować. To teraz powiedz nam, Daniel, jakie są największe zalety tej techniki w kontekście takim, ile zębów możemy w tej technice odbudować? Bo...
DN: Wszystkie.
MK: Ja wiem. I to jest jedna z największych zalet tej techniki. I mało tego, jeszcze powiem, że ty wszystkie zęby oczywiście bez charakteryzacji, bez polerowania jesteś w stanie odbudować w dwie godziny. Potwierdzisz to?
DN: Z polerowaniem nawet.
MK: Z polerowaniem nawet. No proszę.
DN: Mówimy oczywiście o pełnym łuku. Nie mówimy o dwóch łukach. To jest czas, jaki jest potrzebny do jednoodcieniowej odbudowy pełnego łuku z polerowaniem, ale bez charakteryzacji, jak powiedziałaś – to jest około dwóch godzin. Czyli takiego pacjenta, gdzie musimy od siódemki do siódemki odbudować z podniesieniem zwarcia w odcinku bocznym i z licówkami w odcinku przednim, jesteśmy w stanie spokojnie z wykorzystaniem techniki iniekcyjnej w modyfikacji naprzemiennej, tak zwanej alternate tooth technique, odbudować w przeciągu około dwóch godzin. To jest ogromna zaleta tej techniki. Jak ja pamiętam ten czas w moim życiu, kiedy pracowałem na indeksach silikonowych, żeby zwłaszcza podnieść zwarcie – bo tutaj przechodzimy troszeczkę do tych drugich pacjentów, nie tych, którzy przychodzą tylko pod odcinek przedni, tylko tych, u których rekonstruujemy zwarcie. I to przeniesienie woskowania przy rekonstrukcji zwarcia dla mnie zawsze było sporym problemem. Jeżeli chciałem zrobić odbudowę kompozytową, chciałem tego pacjenta wytestować w nowym zwarciu, to mi zajmowało bardzo dużo czasu i taki pacjent na odcinek boczny to często były w ogóle dwa dni pracy. Jeden dzień z indeksami silikonowymi, żeby zrobić odcinek boczny, drugi dzień, żeby zrobić u tego pacjenta odbudowę odcinka przedniego. Natomiast technika iniekcyjna tutaj w ogóle całkowicie zrewolucjonizowała moje podejście do pracy przy pełnej rehabilitacji jamy ustnej, bo faktycznie przez te dwie godziny jesteśmy w stanie odbudować spokojnie łuk od siódemki do siódemki. Czternaście zębów z bardzo wiernym przeniesieniem tego, co było w nawoskowaniu, z przeniesieniem tych punktów kontaktu, które były tam zaprojektowane. I to jest coś, co dla mnie było game changerem w protetyce.
POWTARZALNOŚĆ I ODTWARZANIE IDEALNEGO KSZTALTU UŚMIECHU
MK: A powiedz mi, czy ty zgodzisz się ze mną, że jedną z największych zalet tej techniki jest to, że my w łatwy sposób możemy odtworzyć kształt zęba, jaki pacjent chciałby mieć, jaki zaplanowaliśmy, że tutaj nie trzeba być wcale mistrzem kompozytu – użyję tego słowa magicznego – żeby takie piękne zęby wykonywać. No bo to jest zupełnie inaczej, Daniel, niż jak wykonujemy je z ręki. No bo tutaj ta precyzja, nauczenie się tej na przykład techniki warstwowej, no jest dużo bardziej czasochłonne i wydaje mi się wymagające, i też o wiele trudniej jest odtworzyć taki idealny kształt niż właśnie w tej technice flow injection. No bo tutaj wszystko dostajemy od technika.
DN: Zgadzam się z tobą w stu procentach. Dlatego ja tak lubię tę technikę, bo ja osobiście nie przepadam za modelowaniem. O ile lubię modelować odcinek boczny, to modelowanie odcinka przedniego zawsze sprawiało mi dużo trudności. I tutaj faktycznie nie musisz być artystą, żeby zęby, które robisz swoim pacjentom, wyglądały rewelacyjnie. Twoim artystą musi być wtedy technik. Przerzucasz to troszeczkę na tę drugą stronę. Natomiast zdecydowanie prościej jest to zrobić, przynajmniej według mnie. Oczywiście to wszystko zależy też od osoby, no bo jakbyś rozmawiała z osobami, które szkolą chociażby z bondingu, wiesz jaki jest poziom ich umiejętności i im to zawsze wyjdzie. Natomiast wśród nas stomatologów są tacy, którzy nie przepadają za tym. Ta technika daje ci powtarzalność. Jeżeli chcesz, zawsze jesteś w stanie uzyskać to, co ci przysłało laboratorium. I to też jest właśnie fajne, że tą techniką pracuję już no będzie ponad dziesięć lat teraz, zbliżamy się powoli do piętnastu lat. Mam pacjentów, u których w ciągu tego czasu ten kompozyt zestarzał się już na tyle, że my musieliśmy powtarzać naszą pracę. I w tych sytuacjach, gdzie nie było żadnych przemieszczeń zębów, my w ogóle byliśmy w stanie wykorzystać sprzed paru lat nawoskowania i zrobić dokładnie to samo co parę lat wcześniej. Po raz kolejny. I to jest też fajne w tej technice, że jak potrzebujesz do czegoś wrócić, coś się stało, zawsze masz taką możliwość. Zwłaszcza teraz, kiedy pracujemy cyfrowo. W axapie my nie trzymamy tych modeli, bo nie ma na to miejsca w ogóle w gabinecie. Ale wszystkie projekty, które były drukowane, są trzymane w chmurze. Mamy dysk przenośny na te projekty i po prostu drukujemy stary projekt, sprawdzamy, czy nam pasuje, i możemy to odtworzyć bez żadnego większego problemu. To jest super.
MK: W sytuacji, kiedy na przykład ukruszy się ząb, pacjent w łatwy sposób do ciebie wraca, to jest dziesięć minut, i ty dokładnie w krótkim czasie odtwarzasz mu identyczny ząb, czego wykonując taką pracę z ręki na pewno nie jesteśmy w stanie zrobić.
DN: Ja nie jestem w stanie tego zrobić. Nie chcę mówić za wszystkich – ja nie potrafiłbym z ręki dwa razy zrobić identycznie dokładnie takiego samego zęba, jak był.
MK: W tej technice nie da się zrobić brzydkich zębów, Daniel.
DN: E no dobra, słuchaj, w każdej technice da się zrobić brzydkie zęby.
MK: Dobrze, ale jeżeli opanujemy punkty styczne...
DN: Jeżeli opanujemy styczne, jeżeli mamy dobry wax up – nie, tego się nie da zepsuć. A nawet jak ci coś nie wyjdzie, to jest bardzo proste w korekcie. I to jest super. Ja to po prostu... Tak jak ci mówię, no ja nie jestem artystą odcinka przedniego. Nigdy nie przepadałem za odbudowami odcinka przedniego z ręki. Zawsze miałem z tym problemy. W technice iniekcyjnej nie mam kompletnie żadnych problemów. Kształt zawsze wychodzi mi taki, jaki chcę. Mamelony są takie, jak chcę. Listewki są takie, jak chcę. Wcześniej to ustaliłem z laboratorium, jest wszystko dokładnie. Pacjent wcześniej jest w stanie zobaczyć, jak to wygląda. Jeśli chce, to ogląda sobie tylko modele, jeżeli chce, tak samo jak ze zwykłego wax upu, ja mu mogę na szybko zrobić mock up, żeby on mi powiedział, czy coś nie jest za długie, coś nie jest za krótkie, żebym mógł to od razu skorygować, zanim mu to zrobię. I potem jest sama odbudowa, która jest dokładnie jeden do jeden to, co ustaliłem wcześniej z pacjentem. Największy problem, czyli problem wszelkiego rodzaju niedomówień w kształcie, jakikolwiek problem niezadowolenia z estetyki finalnej tej odbudowy, jest po prostu zminimalizowany. To jest super, ja to uwielbiam w tym.
MK: Właśnie, no bo tak jak już powiedziałeś, w tej technice bardzo łatwo odtworzyć jest ładny, idealny kształt zębów. A tak na dobrą sprawę to jest najważniejsze w stomatologii estetycznej. To jest to, co sprawia, że pacjent jest po prostu zadowolony ze swojego nowego uśmiechu. To, jaki kształt, jaką długość mają zęby. Dla niego już mniej ważne są te wszystkie charakteryzacje i detale, które pewnie są dużo ważniejsze dla ciebie jako lekarza niż dla pacjenta.
DN: Aż rzadko się zdarza pacjent, który chce, żeby gdzieś brzeg sieczny był delikatnie bardziej przezierny, a okolica przydziąsłowa troszkę bardziej chromatyczna. Takie rzeczy widzimy częściej my, dentyści, niż nasi pacjenci. Rzadko kiedy zwracają uwagę – chcą zazwyczaj jaśniejszych zębów i są zadowoleni z samego jaśniejszego odcienia. I bardzo często są to odbudowy jednoodcieniowe.
MK: Czyli podsumowując ten etap: jest to technika szybka, w łatwy sposób możemy odtworzyć bardzo ładny kształt zębów, nie musimy być mistrzami kompozytu, by taką ładną pracę wykonać, no i jest to technika powtarzalna.
DN: Tak, wszystko, co powiedziałaś, jest prawdą. Pozostaje mi tylko przytaknąć.
TRWAŁOŚĆ MATERIAŁU KOMPOZYTOWEGO ORAZ SERWIS PRAC
MK: Dobrze, to wiesz co? Ja chcę z tobą jeszcze porozmawiać na jeden temat dotyczący trwałości tych prac. Chciałabym cię zapytać o to, czy ty zgadzasz się z tym, że dzisiaj trwałość prac wykonywanych kompozytem jest zupełnie inna niż jeszcze kilka lat temu, kiedy najróżniejszą przewagą ceramiki było to, że te prace dużo dłużej są w stanie funkcjonować w jamie ustnej pacjenta. Bardzo dużo o tym mówi Marcin Krupiński na swoich szkoleniach obecnie, że dzisiaj mamy na rynku zupełnie inne kompozyty niż jeszcze kilka lat temu i to sprawia, że te prace, które wykonujemy kompozytem, są o wiele bardziej trwałe.
DN: Tak, masz rację. Produkcja materiałów kompozytowych nie stoi w miejscu. On są coraz bardziej doskonałe, coraz twardsze, coraz mniej się ścierają, coraz bliżej kompozytom do naturalnych tkanek pacjenta. I jeżeli mówimy o pacjencie, u którego będziemy zmieniali estetykę odcinka przedniego, to ja zazwyczaj mówię pacjentom, że te prace są mniej więcej na pięć, sześć lat. Mimo wszystko kompozyt będzie nam się troszeczkę łatwiej ścierał, a przede wszystkim wymaga serwisu. Ja zawsze mówię pacjentom, że mniej więcej dwa razy do roku wypada taką pracę wypolerować. To jest bardzo często połączone z procesem higienizacji: pacjent przychodzi do higienistki, ona wykonuje zabieg higienizacji, a przy okazji na koniec gumką do kompozytów delikatnie poleruje te prace.
MK: Czyli taki serwis flow injection u ciebie w gabinecie odbywa się u higienistki? Czy ty spotykasz się też co kwartał w roku, co pół roku z tymi pacjentami?
DN: Jeżeli mówimy stricte tylko o serwisie flow injection, ten serwis odbywa się u higienistki. Chyba że ona zauważy, że jest gdzieś jakieś przebarwienie na granicy przejścia materiału albo że jest gdzieś jakiś ubytek materiału – wtedy pacjent jest umawiany do mnie na kontrolę i na dodatkowe sprawdzenie. Jeżeli higienistka widzi, że wszystko jest w porządku, nie ma konieczności spotykania się i działania. Ona przy zabiegu higienizacji delikatnie gumką dopolerowuje te kompozyty i widzi się z pacjentem za kolejne pół roku. Natomiast troszeczkę inaczej wygląda to u tych pacjentów, gdzie mówimy o odbudowie starcia patologicznego. Tam, z uwagi na samą naturę problemu i sam fakt, że często są to problemy psychosomatyczne, gdzie ci pacjenci po prostu na tle nerwowym ścierają swoje własne zęby, troszkę trudniej jest mówić o długoczasowej żywotności pracy z kompozytem, bo ona jest bardzo indywidualna. Mamy takich pacjentów, gdzie po podniesieniu zwarcia przez okres pięciu, siedmiu lat nic się kompletnie z tymi pracami nie działo. Natomiast jeżeli mamy niewyeliminowane parafunkcje, jak każdą inną pracę protetyczną pacjenci są w stanie tę pracę również uszkodzić. W takich sytuacjach zazwyczaj dodatkowo wspomagamy się po odbudowie, po korektach okluzyjnych, szynami relaksacyjnymi, zwłaszcza na noc, żeby ci pacjenci w nocy nie uszkadzali tego kompozytu.
KOMPOZYT PŁYNNY A CERAMIKA – PRZEWAGI I BEZPIECZEŃSTWO LECZENIA
MK: Jeszcze chcę podrążyć temat kompozytu i tego, jak zmieniło się postrzeganie kompozytu w ostatnim czasie, że także wśród pacjentów jest teraz większa świadomość, że kompozyt sprawia, iż nie musimy szlifować naszych zdrowych zębów – to ogromny atut.
DN: Świadomość stomatologiczna polskiej populacji staje się coraz bardziej sensowna. Nasi pacjenci coraz częściej rozumieją, skąd się bierze ich problem i zaczynają szanować swoje własne zęby. Zresztą cały trend stomatologii minimalnie inwazyjnej się z tego zrodził, bo pracujemy na tkankach, które w przeciwieństwie do innych tkanek organizmu w żaden sposób się nie regenerują. I tutaj nigdy nie będziemy mówili o możliwości, że nam szkliwo odrośnie albo że ząb się odbuduje samoistnie, bo na to jeszcze nie jesteśmy w stanie wpłynąć. Im dłużej ten nasz pacjent ma swoje własne szkliwo, swoją własną zębinę, im dłużej my nie musimy go szlifować, tym dla niego jest lepiej. I każdy rodzaj odbudowy zębów, która nie wymaga agresywnego preparowania tkanek, a w ogóle nie wymaga preparowania tkanek, jest dla tego pacjenta lepszy. Stąd moim osobistym zdaniem ten trend. Oczywiście ten trend nie miałby sensu, jeżeli materiały by nie nadążały. Jakby pacjentom cały czas te odbudowy kompozytowe się kruszyły, to nikt by tego nie chciał i byśmy tego nie robili. To, że mamy materiały, w których całkiem inaczej wypełniacz jest skonstruowany, kompozyty mają silanizowane wypełniacze, właściwości mechaniczne tych kompozytów są coraz lepsze – to wszystko nam to jak najbardziej umożliwia. Za tym idzie to, że my możemy być coraz mniej inwazyjni, niszczyć mniej tkanek pacjenta, aby uzyskać bardzo podobny efekt. Czasem to się odbywa kosztem czasu i jeszcze nie jest tak, że te kompozyty wytrzymują czasowo tak dużo jak porcelana, bo wiadomo, że prace pośrednie będą wytrzymywały w ustach pacjenta nieco dłuższy czas. Z drugiej strony, nawet jeżeli coś nam się stanie z tym kompozytem, pacjent wraca do punktu zero, czyli dalej ma wszystkie swoje tkanki, dalej ma swoje szkliwo, ma swoją zębinę. I nawet jeżeli my tę pracę robimy trochę wcześniej od nowa, to ona dalej nie wymaga dalszego szlifowania i możemy znowu to zrobić. To jest ogromny plus kompozytów. Myślę, że te materiały będą się jeszcze bardziej rozwijały i może za parę lat w ogóle będą powoli wypierały prace pośrednie, zwłaszcza jeżeli mówimy tylko i wyłącznie o kwestiach estetycznych, nie tylko funkcjonalnych.
MK: Ja myślę, że z kompozytem i z pracami estetycznymi jest tak, że kompozyt pozwala spać bardziej spokojnie niż ceramika. Bo jeżeli pacjent wraca po tygodniu, po kilku dniach i mówi, że jednak te zęby nie są takimi, jakich oczekiwał, to z kompozytem i z techniką flow injection jest tak, że my zawsze możemy ten uśmiech ponownie zmienić. Wszystko możemy zrobić, a z ceramiką jest o wiele trudniej.
DN: Nazywajmy rzeczy po imieniu: nie jest trudniej, jest drożej. Kompozyt dla nas klinicystów w pracy jest relatywnie tańszym materiałem niż odbudowa pośrednia. Mamy pacjenta takiego nie do końca pewnego, czego chce, nie jest przekonany, albo mamy pacjenta, który jest zadowolony, ale tydzień później przyjdzie – z kompozytem ja mogę zrobić wszystko. Mogę go zeszlifować, mogę do niego dołożyć jeszcze troszeczkę, mogę trochę przedłużyć te zęby, skrócić. Mogę sobie pozwolić na wszystko. O ile z pracą pośrednią, jak trzeba gdzieś delikatnie skrócić, to też jestem w stanie zrobić, ale dołożyć porcelany w ustach pacjenta to już nie będę w stanie. I to oznacza po prostu, że ja muszę rozciąć tę pracę, zerwać ją, odcementować i zrobić ją od nowa. To jest problematyczne. Oczywiście takie sytuacje się z czasem zdarzają, że też tak musimy zrobić, ale nigdy nie wiesz, na co trafiasz, a kompozyt pozwala ci to wszystko ładnie zrobić, jesteś w stanie to zmodyfikować, więc to też jest super rozwiązanie. I to też jest pewna pula pacjentów, u których czasem, pomimo że mógłbym od razu zrobić pracę pośrednią, zastanawiam się, czy nie warto jest zacząć od kompozytu właśnie po to, żeby upewnić się, czy kształt jest na pewno taki, jak trzeba. A może jednak zostać na tym kompozycie? Bo lepiej tak nie mieć problemów, bo jak ten pacjent wróci raz, to jeszcze przeboleje, ale jak będzie wracał jak bumerang drugi, trzeci i czwarty – a niestety takie sytuacje też czasem mają miejsce – no to wtedy już się robi nieprzyjemnie. Warto spać spokojnie.
MK: To jest estetyka, a estetyka to są przede wszystkim duże emocje, więc wydaje mi się, że tutaj często wchodzą takie irracjonalne wątki. Estetykę każdy może mieć inną i wstrzelenie się w te gusta pacjenta wcale nie jest takie łatwe, nawet jeżeli te zęby są ładne.
DN: Zgadza się, nawet jak jest ładnie, to nie jest łatwo.
JAK WYCENIAĆ ZABIEGI WYKONYWANE TECHNIKĄ INIEKCYJNĄ
MK: Jeszcze o dwa pytania chcę się zapytać, o które na pewno pyta cię też pacjent. Pierwsze to: na ile taka praca wystarcza? O tym już wspomniałeś. I ile to kosztuje? Więc przypomnij jeszcze raz, przez jak długi czas może funkcjonować w jamie ustnej pacjenta?
DN: Co do pacjentów estetycznych, tak jak ci powiedziałem, mówię, że ta praca wystarczy na co najmniej pięć lat. Plus minus pięć lat, pięć-sześć lat. Taką dostają ode mnie ci pacjenci informację. Po pięciu latach jeszcze chcą, żebym odtworzył ten sam uśmiech, ale ci, co wracają po dziesięciu latach, już mówią, że oni chcą wtedy ceramikę. To jest też dosyć ciekawe. To są ci pacjenci, którzy już są przyzwyczajeni do nowego kształtu, ale chcieliby trochę rzadziej wracać. Po tych dziesięciu latach spora grupa tych pacjentów docelowo chce ceramiki. Przechodzimy u tych pacjentów z bycia trzydziestolatkiem do bycia czterdziestokilkulatkiem i ten okres życia ceramiki zaczyna robić się w miarę sensowny. Jak to jest dwudziesto-, trzydziestolatek, ja nie lubię tych pacjentów szlifować, bo jest jeszcze ogromny szmat ich życia, gdzie to szkliwo własne im się przyda. Natomiast jeżeli wrócimy do pacjentów ze starciem, ja staram się im nie mówić na początku, na ile to im wystarczy, bo nie umiem tego przewidzieć. Mówię im, że jeżeli coś się stanie, to mamy łatwą możliwość naprawy. A na ile to wystarczy – zobaczymy. Jak pochodzi pan kilka miesięcy, będziemy w stanie coś więcej powiedzieć, czy będziemy się co jakiś czas musieli spotykać na naprawy, czy to będzie na dłuższy okres czasu. Mówię, że zazwyczaj, jeżeli to wystarcza na dłużej, to po raz kolejny jest około pięciu, sześciu lat. O ile materiały kompozytowe i właściwości mechaniczne się poprawiają w czasie, to trochę do tyłu są za tym systemy wiążące, które też się rozwijają, ale dalej są piętą achillesową. O ile materiał będzie okej, to połączenie z tkankami zęba starzeje się w czasie i wiemy doskonale, że po pewnym czasie zaczyna się rozszczelniać. I tutaj zaczyna pojawiać się problem przebarwień na granicy czy nieszczelności brzeżnej kompozytu.
MK: A ile to kosztuje?
DN: Ja zazwyczaj mówię tak: więcej niż pan, pani chce zapłacić. Ja trochę to rozgraniczam. Jak robię duży plan leczenia, w którym technika iniekcyjna będzie rozwiązaniem długoczasowym przejściowym, to wtedy ta praca od łuku kosztuje w okolicach trzech, trzech i pół tysiąca złotych. Natomiast jeżeli to jest rozwiązanie docelowe, czyli będziemy też robili charakteryzację z kilkoma rodzajami kompozytu, z odbudową wcześniej mamelonów, to wtedy to kosztuje mniej więcej w okolicach ceny jak za bonding, czyli plus minus osiemset, tysiąc złotych od zęba. W każdym mieście masz troszeczkę inne ceny. Mniej więcej to porównuję do licówki bezpośredniej – to jest w tych samych pieniądzach. Plus jest taki, że najczęściej nie robimy mniej niż sześć zębów.
MK: Ty powiedzmy sobie szczerze wykonujesz tę pracę o wiele szybciej właśnie dzięki temu, że masz to laboratorium.
DN: Tak, to są plusy tej techniki. Na jednego czy dwa zęby raczej bym jej nie stosował – w praktyce sześć zębów, dziesięć zębów, pełny łuk.
MK: Dużo masz takich pacjentów na co dzień, u których stosujesz flow injection?
DN: To są fale. Ostatni rok bym powiedział, że to są fale. Są takie miesiące, że zdarza się, iż nie mam żadnego takiego pacjenta, żebym zakwalifikował do takiej odbudowy. A są na przykład takie miesiące – tak było chyba w listopadzie, jak dobrze pamiętam – że praktycznie co drugi, co trzeci dzień mieliśmy jakiegoś pacjenta, u którego robiliśmy tego rodzaju odbudowy. Jak z każdym rodzajem, pacjenci zazwyczaj chodzą grupami.
SZKOLENIE PRAKTYCZNE Z ZABIEGÓW FLOW INJECTION
MK: Zdradź nam, czego tak naprawdę uczysz na szkoleniu, które prowadzisz. Są to przede wszystkim warsztaty praktyczne. W jaki sposób uczysz tej techniki, na co tak naprawdę stawiasz na tym kursie?
DN: Ten kurs od samego swojego początku stawiał głównie na to, żeby nauczyć dentystów, jak wykonać odbudowę pełnego łuku. Startowaliśmy chyba jako pierwsi w Polsce z tak szeroko zakrojonym kursem techniki iniekcyjnej. Tych kursów pojawiło się znacznie więcej w chwili obecnej, ale dalej jesteśmy jedyną firmą, która prowadzi kurs, na którym lekarz jest w stanie odbudować czternaście zębów. Pokazujemy wszystkie etapy od samego początku do końca: jak izolować tkanki, jak wykonać indeks silikonowy (co jest ewenementem, bo część lekarzy zamawia te indeksy silikonowe). Żeby wiedzieć, jak dobrze ma wyglądać indeks silikonowy, uważam, że warto go zrobić samemu.
PROSTE PROCEDURY I KORZYŚCI KLINICZNE DLA LEKARZY
MK: Ja myślę, Daniel, że ważne jest to, o czym mówisz, że wykonanie tego indeksu wcale nie jest takie trudne i niekoniecznie ten etap pracy musi za nas wykonywać technik, bo na tym szkoleniu każdy z uczestników, nawet jeżeli musi powtórzyć wykonanie wycisku, bo coś pójdzie nie tak, to przy drugim powtórzeniu spokojnie jest w stanie taki indeks samodzielnie wykonać.
DN: Tak, zwracamy na to dosyć dużą uwagę, jak powinien wyglądać ten indeks, jaki powinien być zakres tkanek, które obejmuje, jaka powinna być jego grubość, żeby był odpowiednio sztywny. Stąd każdy sobie ten indeks wykonuje. Pierwszym etapem jest wykonanie indeksu. Kolejnym etapem jest izolacja tkanek przy pomocy taśmy teflonowej. Oczywiście z racji tego, że pracujemy na modelach, troszeczkę inaczej wygląda proces nakładania systemu wiążącego, ale omawiamy sobie krok po kroku: jak przygotować powierzchnię zębów, jak wykorzystać system wiążący, jaki system wiążący, na co zwrócić uwagę w doborze systemu wiążącego, jak dobrać kompozyt do tego rodzaju odbudowy i jak go wprowadzić do indeksu, żeby nie było bąbelków, żeby nie przepełnić, na co zwrócić uwagę w odcinku bocznym i przednim. Po spolimeryzowaniu tej pracy, po odbudowie pełnego łuku pokazujemy też, jak wykorzystać technikę pracy naprzemienną z dwoma nawoskowaniami, z dwoma indeksami, żeby uprościć tę pracę. Na sam koniec pokazujemy polerowanie – istotny element, bo praca dobrze wypolerowana będzie zdecydowanie dłużej w jamie ustnej pacjenta bez osadów, pacjent będzie bardziej zadowolony i będzie odpowiedni połysk. Pokazujemy, jak to ładnie uzyskać i jak docharakteryzować na sam koniec.
MK: Warto też dodać, że ty uczysz tego w bardzo prosty sposób.
DN: Bo ja prosty chłopak jestem, Magda. Moim zdaniem wszystko, co można zrobić w życiu, można zrobić prosto. Tak jak możemy prostymi słowami wytłumaczyć naszym pacjentom wszystko, tak ta technika naprawdę w prosty sposób może być wykorzystana. Ja nie muszę mieć laboratorium atomowego w gabinecie, żeby odbudować te zęby. To są proste rzeczy. Potrzeba do tego trochę czasu, potrzeba parę razy spróbować. Coś może się nie udać, coś trzeba będzie poprawić, ale później to jest naprawdę tak, że te zęby idą jak raz, dwa, trzy i macie odbudowane wszystko.
PODSUMOWANIE I TRZY KLUCZOWE RADY DLA STOMATOLOGÓW
MK: Z jakimi trzema myślami najważniejszymi chciałbyś zostawić słuchaczy tego podcastu?
DN: Po pierwsze: technika iniekcyjna jest bardzo przewidywalna, czyli zawsze jestem w stanie uzyskać to, co wcześniej z laboratorium ustaliłem. Po drugie: mamy możliwość zmiany uśmiechu bez preparacji. Po trzecie: przy full mouth rehabilitation jesteśmy w stanie wytestować sobie kontakty i zminimalizować ryzyko u naszego pacjenta, że coś się będzie działo. Dla mnie to są takie trzy najważniejsze rzeczy.
MK: Bardzo Daniel dziękuję ci za tę rozmowę. Cieszę się, że udało nam się spotkać. Mam nadzieję, że jeszcze kilka fajnych rozmów uda się nam zrealizować, bo zdradzając kulisy, takie mamy plany, żeby jeszcze o tym flow injection troszeczkę porozmawiać. Także bardzo ci dziękuję za te wszystkie cenne wskazówki, którymi się dzisiaj z nami podzieliłeś w tej rozmowie.
DN: Ja również bardzo dziękuję i do zobaczenia.
MK: Dzięki. Pozdrawiamy.
Szkolenia
Flow Injection
lek. dent. Daniel Nowakowski
W trakcie kursu omówimy zastosowanie flow injection zarówno w odcinku przednim (licówki kompozytowe), jak i w odcinku bocznym (odbudowa starcia patologicznego). Poznasz cyfrowy, półcyfrowy i analogowy protokół pracy, co pozwoli Ci w pełni skorzystać z kursu niezależnie jaki sprzęt masz do dyspozycji.
Estetyka bez kompromisów - bezpośrednie licówki kompozytowe
lek. dent.
Bartłomiej Załęski
Na tym szkoleniu nauczysz się wykonywać licówki kompozytowe za pomocą techniki warstwowej w taki sposób, aby w jak największym stopniu odwzorowywały one naturalny kształt, kolor oraz mikro i makrostrukturę zęba. Motywem tego kursu jest stwierdzenie, że to co stworzyła natura jest najbliższe ideału.
Może Cię również zainteresować
Przez 10 lat naszej działalności zorganizowaliśmy ponad 850 kursów oraz przeszkoliliśmy ponad 11 100 osób. I te liczby cały czas rosną!
