26. Czy to już wypalenie zawodowe? Lek. dent. Paulina Drętkieiwcz-Kutella i psycholog Małgorzata Kaczmarek

Czy to już wypalenie zawodowe? Lek. dent. Paulina Drętkiewicz-Kutella i psycholog Małgorzata Kaczmarek

Wypalenie zawodowe dotyka wielu lekarzy dentystów. Z czego to wynika i po czym je rozpoznać?  O tym wszystkim opowiemy w kolejnym odcinku naszego podcastu. Naszymi gościniami są: lek. dent. Paulina Drętkiewicz-Kutella, założycielka projektu Dental Blues oraz Małgorzata Kaczmarek – psycholożka i psychoterapeutka.

Z tej rozmowy dowiesz się:

  • dlaczego lek. dent. Paulina nie do końca dobrze czuje się zawodzie lekarza dentysty i dlaczego prawdopodobnie nie wybrałaby go ponownie
  • po czy poznać wypalenie zawodowe
  • jak odróżnić wypalenie zawodowe od chwilowego zmęczenia czy depresji 
  • jakie są główne przyczyny wypalenia zawodowego wśród dentystów
  • co zrobić, gdy dotknie nas wypalenie zawodowe
  • jak zapobiegać wypaleniu zawodowemu

lek. dent. Paulina Drętkiewicz-Kutella

Jestem założycielką projektu Dental Blues, który jako pierwszy
w Polsce zrzesza specjalistów z zakresu psychologii, prawa oraz finansów, mający na celu działania wspierające lekarzy dentystów w prewencji coraz częściej występującego wypalenia zawodowego.

Zawodowo jestem lekarką-dentystką, posiadam 11-letnie doświadczenie pracy w zawodzie. Ukończyłam Pomorski Uniwersytet Medyczny z wyróżnieniem w 2014r.

psycholog Małgorzat Kaczmarek

W swojej pracy kieruję się przede wszystkim wiedzą oraz prawie 10 letnim doświadczeniem zawodowym. Niezwykle istotne dla mnie jest, by druga osoba czuła się bezpiecznie i komfortowo w naszej relacji. Bardzo ważne są także akceptacja, otwartość i empatia.
Doświadczenie zdobywam od 10 lat w poradniach zdrowia psychicznego i szpitalach klinicznych, m.in. w Specjalistycznym Psychiatrycznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Łodzi, Klinice Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Spis treści

  • 02:41 - Dlaczego Paulina nie wybrałaby ponownie tej samej drogi zawodowej
  • 03:29 - Rozczarowania związane z zawodem
  • 04:14 - Czym jest wypalenie zawodowe
  • 05:33 - Wypalenie a zmęczenie
  • 06:49 - Kogo częściej dotyka wypalenie zawodowe
  • 08:07 - Z czym mylone jest wypalenie zawodowe
  • 12:03 - Jak duży jest to problem
  • 13:48 - Dlaczego lekarze nie chcą rozmawiać na temat wypalenia zawodowego
  • 15:27 - Jak wielu lekarzy dotyczy ten problem
  • 18:35 - Jak duży jest to problem
  • 20:21 - Brak kompetencji miękkich
  • 22:39 - Główne przyczyny wypalenia zawodowego
  • 24:37 - Brak sensu w pracy
  • 27:31 - Stres finansowy
  • 31:41 - Brak równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym
  • 39:04 - Co pomaga Paulinie, aby nie wypalić się zawodowo
  • 43:13 - Równowaga w życiu
  • 47:22 - Równowaga między życiem prywatnym a zawodowym
  • 50:45 - Pomoc specjalisty
  • 55:30 - Dlaczego lekarze nie chcą rozmawiać o wypaleniu zawodowym

Transkrypcja

TRUDNE WYBORY ZAWODOWE I ROZCZAROWANIA W STOMATOLOGII

MAGDALENA KARPIŃSKA: Gościniami podcastu są Paulina Drętkiewicz-Kutella, lekarka dentystka oraz założycielka projektu Dental Blues, którego celem jest wspieranie lekarzy dentystów w takich obszarach jak chociażby prawo, finanse oraz psychologia, w tym wypalenie zawodowe, o którym będziemy dzisiaj rozmawiały, a także Małgorzata Kaczmarek, psycholożka i psychoterapeutka. Cześć, dzień dobry, witam was serdecznie.

MAŁGORZATA KACZMAREK: Cześć, miło się zobaczyć.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Mnie również jest bardzo miło gościć was w naszym podcaście, który poświęcony jest tematowi wypalenia zawodowego wśród lekarzy dentystów. Więc Paulino, na początek chcę zapytać Ciebie właśnie jako lekarkę dentystkę: czy czujesz się wypalona zawodowo?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Dzięki. Dziękuję Ci Magda za tak miły wstęp i na początku chciałabym Ci też podziękować za to zaproszenie. Zanim odpowiem na pytanie, bo jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, chcę podkreślić to, że Gosia współpracuje ze mną od samego początku, więc nie jest tutaj też przypadkowo, bo razem tworzymy ten projekt. A czy ja osobiście jestem wypalona? Nie wiem. Nie wiem. To jest dla mnie bardzo trudne pytanie i odpowiedź jest niejednoznaczna. Myślę, że nie do końca czuję się w tym zawodzie dobrze, ale nie nazwałabym tego wypaleniem. I powtarzam to wielokrotnie, że gdybym wiedziała, jak wygląda oblicze tego zawodu, z czym to się wiąże i jakie są realia, to bym chyba drugi raz nie podjęła tej samej decyzji. Ponieważ ilość rzeczy, które dzieją się dookoła samej procedury, są dla mnie przytłaczające. Miałam wyobrażenie, że wchodzę do gabinetu, robię i wychodzę. Nie brałam pod uwagę tego, ile rzeczy dzieje się dookoła, ile trzeba przeprowadzać rozmów z pacjentami, z innymi osobami, z którymi współpracujemy, na jakich poziomach komunikacji trzeba się obracać i jak wiele innych umiejętności trzeba mieć, których ja nie miałam kompletnie kończąc studia. I to jest ten element, który jest dla mnie bardzo trudny. Ale nie uważam siebie za wypaloną totalnie osobę, bo ja w gruncie rzeczy odnajduję dużo dobrego w tym zawodzie.

CZYM JEST WYPALENIE ZAWODOWE WEDŁUG WHO?

MAGDALENA KARPIŃSKA: Małgosiu, to w takim razie Ciebie zapytam jako psycholożkę: czym tak naprawdę w ogóle jest to wypalenie zawodowe?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Ja tak zacznę przewrotnie i przede wszystkim od tego, czym nie jest. Wypalenie zawodowe przez Światową Organizację Zdrowia nie jest uznane za chorobę i nie istnieje w wykazie chorób. Natomiast jest to pewnego rodzaju syndrom, który jest po prostu odpowiedzią na przewlekły stres w pracy. To, po czym przede wszystkim możemy go poznać i tak naprawdę z czym najczęściej jest kojarzony, to jest takie stałe, permanentne, przedłużające się zmęczenie tą pracą, tak? To, czego doświadczają osoby z wypaleniem zawodowym, to to, że te zadania, które dotychczas były dosyć proste, wręcz wykonywane automatycznie, dobrze nam znane, z czasem po prostu stają się męczące, nieprzyjemne i znacznie bardziej kosztowne niż dotychczas. W związku z tym staramy się temu zapobiec i zaczynamy odkładać w ogóle te niektóre nasze zadania w czasie. Tylko że co się wtedy dzieje w naszej głowie: to zadanie dostaje jeszcze większe znaczenie, jakby było naprawdę czymś ultra trudnym. I faktycznie, jak mamy się do tego zabrać, to znaczenie już tak urosło w naszej głowie, że jest trudniej i trudniej. To też jest takie towarzyszące zmęczenie, które niestety nie jest w żaden sposób modyfikowalne. Czyli nawet jeżeli mamy jakieś przerwy, nawet jeżeli są weekendy, nawet jeżeli organizujemy sobie jakieś wyjazdy, no to niestety to zmęczenie pracą nie mija.

WYPALENIE A ZWYKŁE ZMĘCZENIE, DEPRESJA I LĘKI

MAŁGORZATA KACZMAREK: Natomiast myślę sobie, że to, co jest ważne i chciałabym, żeby na pewno dzisiaj wybrzmiało, to też to, że to musi być zmiana, tak? To znaczy, że jeżeli mówimy o tym zmęczeniu, to też nie jest o tym, że od początku te zadania były dla kogoś zbyt trudne albo zbyt przytłaczające, tylko że to jest taki moment w karierze zawodowej, w którym czujemy, że jest inaczej niż dotychczas, tak? Że osoby, które dotychczas były zaangażowane, pełne energii, mówiły o swoich propozycjach, miały dużo takiego zaangażowania w swój zawód, nagle gasną. Nagle to się zmienia. Więc jakby tutaj ta zmiana jest czymś, co jest bardzo symptomatyczne.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Powiedz nam jeszcze, z czym tak naprawdę wypalenie zawodowe jest najczęściej mylone? Jak odróżnić je chociażby od chwilowego zmęczenia, kryzysu czy na przykład depresji?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Wypalenie zawodowe jest bardzo często mylone z różnymi kwestiami i to też cieszę się, że o tym mamy okazję powiedzieć, bo faktycznie na przykład depresja może mieć w sobie podobne objawy i przypominać wypalenie zawodowe. Tylko że depresja jest trochę szersza, bo wpływa praktycznie na wszystkie obszary, w których funkcjonujemy – na strefy zawodowe, osobiste, relacyjne, w ogóle na nasze funkcjonowanie poznawcze i tak dalej. A w wypaleniu zawodowym te trudności skupiają się jednak wyłącznie na tej części zawodowej. Jeśli mówimy, czym się różni od zmęczenia, to na pewno czasem trwania i tym, że takie zwykłe zmęczenie... Mamy też coś takiego, że mówimy: "A, to zwykłe zmęczenie, za chwilę minie". Pewnie jeszcze sobie powiemy o perfekcjonizmie, to jest bardzo charakterystyczne w tej grupie zawodowej: "A, jeszcze troszeczkę zrobię, jeszcze mam parę kwestii zawodowych do załatwienia i wtedy dopiero odpocznę". I tak się przeciągają te różne nasze terminy. Wracając do pytania, żebym za daleko nie odeszła: zmęczenie jest bardziej podatne na różnego rodzaju odpoczynki. Czyli jeżeli jesteśmy zmęczeni, ale mamy weekend albo planujemy sobie jakieś dni wolne, to te dni wolne działają. Po tym wypoczynku faktycznie czujemy się bardziej zrelaksowani, czujemy, że jest mniej w nas tego napięcia. A w wypaleniu zawodowym to jest trochę tak, że mimo tego odpoczynku, mimo fantastycznego weekendu, na który sami się zabraliśmy, nadal po prostu na myśl o pracy albo kiedy mamy przekroczyć próg gabinetu, robi się człowiekowi nadal słabo niemalże. Z wypaleniem zawodowym wiążą się też myśli i duże zamartwianie się, czarne scenariusze, ale znowu tematyka zamartwiania się będzie związana praktycznie, będzie skupiona wyłącznie na tym obszarze zawodowym. Jeżeli na czas nie zostanie to wypalenie zawodowe dobrze zaopiekowane i nie zareagujemy odpowiednio, nie dostarczymy sobie odpowiedniej pomocy i wsparcia, to niestety może być tak, że to wypalenie będzie nam się rozlewało na różne inne obszary i może przerodzić się w zaburzenie lękowe, w różnego rodzaju trudności z nastrojem, a nawet w konsekwencji w depresję.

KOGO NAJCZĘŚCIEJ DOTYKA PROBLEM WYPALENIA?

MAŁGORZATA KACZMAREK: I taka teoria, z którą się spotkałam i z którą się zgadzam, bardzo obrazowo to pokazuje: żeby się wypalić, to trzeba się najpierw zapalić. Czyli że to wypalenie dotyczy częściej osób, które na początku swojej kariery były bardzo zaangażowane i oczekujące, że ta praca przyniesie tyle satysfakcji, że będzie tylko fantastycznie. A jednak z czasem doświadczają przygaszania, wycofywania, wręcz takiego unikania. Z tym wypaleniem zawodowym wiążą się też tego rodzaju sytuacje, że osoby po prostu zaczynają odczuwać ogromny stres przed pójściem do pracy. Często się mówi, że ta niedziela wieczór przed poniedziałkiem jest po prostu straszna, gdy głowa produkuje najczarniejsze scenariusze, że przyjdzie najgorszy pacjent z najtrudniejszym przypadkiem, a my będziemy totalnie nieporadni w tym wszystkim. Dochodzą do tego różne objawy somatyczne.

SKALA PROBLEMU WYPALENIA WŚRÓD DENTYSTÓW I WYNIKI ANKIETY

MAGDALENA KARPIŃSKA: Dobrze, myślę, że mamy tu jasność, czym wypalenie zawodowe jest i jak je poznać. Porozmawiajmy teraz o tym, jak z tym wypaleniem jest wśród lekarzy dentystów. Paulino, skieruję pytanie do Ciebie: przeprowadziłaś ankietę wśród pięciuset lekarzy, w której pytałaś między innymi o to, jak czują się w zawodzie i badałaś problem wypalenia. Powiedz, co wyniknęło z tej ankiety?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Od tej ankiety wszystko się tak naprawdę zaczęło. To nie było w trakcie trwania projektu, tylko od niej projekt się zaczął. Ponieważ miałam takie myśli w sobie, że no nie do końca to jest spełnienie moich marzeń. Ja jestem naprawdę... pracuję w świetnym gabinecie, robię świetne zabiegi, mam zadowolonych pacjentów. To nie jest tak, że ja jestem lekarzem, który ma same porażki i to życie zawodowe jest dla mnie trudne. Wręcz przeciwnie, mam bardzo satysfakcjonujące życie zawodowe, ale cały czas była taka myśl, że to nie jest do końca takie pełne szczęście, że to nie jest spełnienie, tylko że to jest coś, w czym jestem świetnie wyszkolona i robię to dobrze.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Czy do tej ankiety nie zainspirowała Cię też obserwacja Twoich znajomych lekarzy dentystów? Czy Ty patrząc na swoich kolegów w pracy nie miałaś przeświadczenia, że oni również nie do końca dobrze czują się w tym zawodzie?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Powiem Ci, że i tak, i nie, ponieważ to nie jest taki temat, o którym każdy chce rozmawiać. Od tego trzeba zacząć. My bardzo często robimy dobrą minę do złej gry. Natomiast ja mam bardzo bliskie relacje z moimi przyjaciółmi, którzy są stomatologami, i w takim bliskim kręgu owszem, ten temat się pojawiał. Natomiast wśród moich znajomych, których widzę w pracy – nie. Każdy z nas raczej ma taką maskę, tak? I ja zrobiłam tę ankietę, żeby zobaczyć, czy ze mną jest coś nie tak. To mnie kierowało: czy to ze mną jest coś nie tak? I nagle jak spłynęły te odpowiedzi, to było naprawdę piorunujące. Ja zaczęłam je czytać i mówię: "Jezu Maria, żeby aż tak?".

MAGDALENA KARPIŃSKA: Żeby aż tak było źle? I że bardzo dużo osób?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Tak. Byłam przerażona tym, że nie ma... Zdałam sobie sprawę z tego, że my mamy kursy ze wszystkiego. No dobrze, Magda też o tym wiesz, pracujesz w tej branży, że można się wyszkolić ze wszystkiego. A jak zaczęłam analizować, czy są takie kursy czy miejsca, gdzie te tematy się porusza, okazało się, że tego nie ma. I pomyślałam sobie: dlaczego tego nie ma, skoro problem jest tak duży? Było to dla mnie bardzo smutne. Wnioski, do których doszłam po czasie, to to, że to jest bardzo powszechne zjawisko, ale nadal owiane tajemnicą. My chyba tak bardzo mocno wierzymy w to, że jesteśmy lekarzami – to jest część nas, naszej podświadomości, część mnie. I przyznać się do tego, że to jednak było nietrafione, jest strasznie trudne. I powiedzieć: to było...

DLACZEGO LEKARZE UNIKAJĄ ROZMÓW O WYPALENIU ZAWODOWYM?

MAGDALENA KARPIŃSKA: Myślisz, że to wiąże się w dużym stopniu z presją społeczną?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Wiesz, ja myślę, że bardziej jest to presja własna. Zdajesz sobie sprawę z tego, że poświęciłeś na coś dziesięć lat życia – naprawdę to jest poświęcenie pięciu, sześciu lat trudnych studiów – i jeżeli to robisz, to potem już naprawdę chcesz czuć, że to jest satysfakcjonujące, że to była ta droga. Sam sobie wmawiasz, że to jest okej, tak sam się umacniasz, i w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jednak nie, że nie jest to tak kolorowe, jak byśmy chcieli. Plus presja środowiska też. My jesteśmy zawodem, tak jak już było tu powiedziane, perfekcjonistów. Natomiast mam takie poczucie – to się zmienia teraz, to jest bardzo ważne, bo to się zmienia – ale przez wiele lat to było bardzo elitarne środowisko, takie, że my sami o sobie tak mówiliśmy, że bycie lekarzem dentystą jest czymś prestiżowym, a nawet w tej ankiecie wyszło, że my tak nie uważamy, że już lekarze tak o sobie nie myślą. I to jest bardzo frustrujące po prostu, to jest takie rozczarowanie. Ja nie mówię o wszystkich i nie mówię o tym, że to się dzieje wszędzie. Ja nie kreuję też problemu tam, gdzie go nie ma, tylko zwracam uwagę na to, że jeżeli takie myśli się pojawiają, to nie jest to odosobniony przypadek, że takich ludzi jest dużo tak naprawdę. I to nie jest wstyd, bo często ludzie wstydzą się o tym powiedzieć.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Dobrze Paulino, ale powiedzmy tak konkretnie, bo badań stricte mówiących o tym, jaki procent lekarzy dentystów w Polsce jest wypalonych, przynajmniej mi się wydaje, że nie ma. Mamy informacje na temat tego, że około 52% lekarzy i pielęgniarek czuje się wypalonych zawodowo. Natomiast nie mamy takich rzetelnych danych dotyczących tego, w jakim stopniu ten problem dotyczy lekarzy dentystów. Więc powiedz nam, co wyniknęło tak naprawdę z Twojej ankiety.

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Była grupa ponad pięciuset osób. Przeważały tam kobiety, natomiast nie jest to nic zaskakującego, bo wśród lekarzy dentystów głównie osiemdziesiąt parę procent to są kobiety. Jednak siedemdziesiąt procent ankietowanych czuje spadek motywacji do pracy w zawodzie. Myślę, że to jest pierwszy krok do tego, żeby to wypalenie się pojawiło. Siedemdziesiąt procent to jest bardzo dużo. Dodatkowo siedemdziesiąt procent też sumarycznie żałuje podjęcia tej decyzji. Trzydzieści dwa procent zaznaczyło, że już nie podjęłoby takiej decyzji, a chyba trzydzieści sześć procent się waha. To też jest bardzo dużo, żeby w ogóle mieć taką myśl o tym, że ta droga była jednak tak nie do końca wybrana zgodnie z naszymi oczekiwaniami od życia. Siedemdziesiąt procent osób nie wie, gdzie może się zgłosić po pomoc w przypadku kryzysu zawodowego. I to mi otworzyło oczy na to, że my jesteśmy bardzo wykształceni, najczęściej mamy zasoby finansowe i czasowe, żeby sobie móc pomóc, ale jest jakiś czynnik w nas, że my tej pomocy nie chcemy wziąć. Jest jakaś blokada. I stwierdziłam, że nagłośnienie tego, zajęcie się tym tematem jest bardzo ważne. Naprawdę nie byłam w stanie zrozumieć tego, dlaczego o tym się nie mówi. To było niepojęte.

MAŁGORZATA KACZMAREK: I jak się zacznie o tym mówić, ten temat zaczenie być po prostu normalizowany. Zaczęło się od tego, że sama chciałaś sprawdzić, na ile te Twoje myśli są w ogóle prawomocne i na ile możesz się tak czuć. I jak się okazało, że jest mnóstwo osób, które mają podobnie i zaczęłyśmy też o tym mówić trochę głośniej, to mam wrażenie, że jest w końcu normalizacja na mówienie o tym, że to nie jest tak idealny zawód.

BRAK KOMPETENCJI MIĘKKICH A ZDERZENIE Z RZECZYWISTOŚCIĄ

MAŁGORZATA KACZMAREK: Poza tym myślę, że ważne jest to, o czym wspomniałaś, czyli że młoda osoba po studiach jest uczona wyłącznie zabiegów potrzebnych do wykonywania tego zawodu, ale te osoby nie są uczone żadnych kompetencji miękkich: rozwiązywania konfliktów, choćby z pacjentami, w ogóle komunikacji z pacjentami, czyli tej szeroko rozumianej wiedzy miękkiej. Co zresztą też wyszło w badaniu ogólnie badającym medyków, do którego nawiązałaś, Magda. Tam też bardzo dużo osób zgłosiło, że kompetentni zawodowo oczywiście się czują i przygotowani po studiach, ale nie mają gotowości ani przygotowania na to, jak wygląda ten zawód w praktyce. Że to nie jest tylko wykonywanie zabiegów, ale wszystko, co dzieje się dookoła, ile rzeczy dodatkowo trzeba ogarnąć, plus kwestie komunikacji, granic i znalezienia się w tym wszystkim. To też jest bardzo ważne, a myślę, że bardzo mało się o tym mówi w zawodach medycznych.

GŁÓWNE PRZYCZYNY I CZYNNIKI STRESU W PRACY STOMATOLOGA

MAGDALENA KARPIŃSKA: Wskazałyście na to, że do tego wypalenia może przyczynić się między innymi to, że ta praca nie sprowadza się tylko do wykonywania zabiegów, ale jest jeszcze szereg innych obszarów, na których lekarz dentysta musi się sprawdzić czy wykazać. A powiedzcie mi, czy uważacie, że wysoki poziom stresu może również przyczynić się do szybszego wypalenia zawodowego? Bo chcę powołać się na badania, które swego czasu były przeprowadzane w Stanach Zjednoczonych i pokazały, że poziom stresu odczuwany na co dzień przez lekarzy dentystów jest podobny do poziomu stresu lekarzy onkologów. I to mocno przekłada się i przyspiesza ten proces wypalenia zawodowego. Małgosiu, jak to widzisz?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Ja myślę, że tych przyczyn jest bardzo dużo. Zaczynając od głównej – na pewno przewlekły stres i przeciążenie obowiązkami, bo tych wymagań z pracy jest bardzo dużo. To trochę nawiązanie do tego, o czym powiedziałyśmy: od lekarza dentysty wymaga się nie tylko znajomości zabiegów i ich przeprowadzenia, ale oczekuje się także zaopiekowania kwestii dookoła. To realnie może prowadzić do poczucia przytłoczenia, przeciążenia i zmęczenia, które jest jednym z pierwszych symptomów wypalenia. Co jeszcze? Brak kontroli nad wykonywaną pracą, nad tym, co się może wydarzyć w pracy – że lekarz nie ma za wiele do powiedzenia, że to zdanie nie zawsze jest brane pod uwagę, co może prowadzić do poczucia bezsilności, nawet frustracji. To, co jest bardzo często wymieniane przez osoby borykające się z wypaleniem, to brak docenienia, brak wsparcia i uznania. Więc jak pracownik nie dostaje jakiegokolwiek pozytywnego feedbacku, nie dostaje dobrych informacji o tym, co robi w pracy... Wiem, że niektórzy mają strategię, że nic nie mówią, jak jest dobrze. Natomiast ta neutralność nie jest odbierana pozytywnie, wręcz przeciwnie, to też może rozwijać syndrom wypalenia. Powoduje zniechęcenie, zmniejszoną motywację. Kolejną rzeczą, z którą często spotykam się w gabinecie wśród lekarzy wypalonych, jest to, że w którymś momencie złapali się na poczuciu braku sensu, braku spójności z wartościami, które sami wyznają a tym, co robią w pracy. To też może poprowadzić do poczucia bezsensowności i znowu braku motywacji, jeżeli to się nie spina ze sobą. Są osoby mające w swojej hierarchii wartości uczciwość i wiarygodność bardzo wysoko na pierwszym miejscu, a w pracy mogą być nakłaniane do praktyk, które mijają się z tą etyką, którą chcieliby reprezentować. Ten rozjazd między wartościami też może być przyczyną tego, że człowiek zaczyna sam wątpić i zastanawiać się, jak to dalej rozwiązać. Przychodzi mi do głowy jeszcze trudna relacja z pacjentami, z którymi lekarze nie bardzo wiedzą, co zrobić. To też jest związane z klimatem gabinetu i zespołu – dużo zależy od tego, jak czujemy się w miejscu pracy, na ile wiemy, że szefostwo nam ufa, że możemy na sobie polegać w zespole, na ile w sytuacji konfliktowej czy roszczeniowej będziemy mogli liczyć na wsparcie przełożonego. Jeżeli relacje w zespole są z różnych powodów trudne, skomplikowane i nie jest to rozwiązywane na bieżąco, zaczyna to rodzić różnego rodzaju trudności i napięcia. Trudno w ogóle wychodzi się do takiego miejsca pracy, gdzie spędzamy w niej bardzo dużo czasu.

STRES FINANSOWY I ROZMOWY O KOSZTACH Z PACJENTAMI

MAGDALENA KARPIŃSKA: Wymieniłaś tutaj dużo różnych obszarów. Paulina, ciebie zapytam: który z tych obszarów, o których mówiła Gosia, Tobie jest najbardziej bliski?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Ja powiem swoje własne i te, które wyszły w ankiecie – zostawiłam pytanie otwarte na temat przyczyn smutku i niezadowolenia. Opracowanie tego pytania zajęło mi wieki, bo odpowiedzi były długie i skomplikowane. To, czego Gosia nie powiedziała, to stres finansowy. To jest bardzo duży stresor, bo nie wiemy, ile zarobimy w danym miesiącu. Jest to nieprzewidywalne, wiele zależy od rodzajów zabiegów, które się wykonuje, ale też nie wiemy, czy pacjent przyjdzie, więc planowanie jakiegokolwiek budżetu jest po prostu trudne i to generuje ogromne napięcie i stres. Do tego dochodzi bycie lekarzem. Ja naprawdę chcę pomagać ludziom, ale zderzam się z tym, że ich na to nie stać. Dużo też kosztuje przeprowadzenie rozmów z ludźmi, którym chciałabyś pomóc, ale nie jesteś w stanie tego zrobić, no bo jednak to jest twój zawód. Przepracowanie w głowie, że jesteś lekarzem, ale zarabiasz pieniądze to robiąc – to jest konflikt interesów. Chcemy być, mamy tę umiejętność, te magiczne ręce i mądrą głowę, która wyleczy pacjenta, ale jak on ci nie zapłaci, to tego nie możesz za bardzo zrobić. Jeżeli jesteś w swoim gabinecie i masz taką fantazję, to pewnie, natomiast jeżeli pracujesz u kogoś, musisz się z tego wytłumaczyć. Wszystkie te rodzaje stresu budzą poczucie winy i rozczarowanie sobą samym wielokrotnie, że nie dociągasz tak dobrze.

PERFEKCJONIZM, NIEREALNE OCZEKIWANIA I PRESJA SOCIAL MEDIÓW

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: To, czego też nie powiedziałyśmy, to presja wewnętrzna, czyli oczekiwania od siebie. Ciągle chcemy więcej, chcemy lepiej, chcemy szybciej. Oglądamy social media. Ja cały czas podkreślam to, że to jest wspaniałe, ile rzeczy można znaleźć na Instagramie, natomiast ile nasza głowa wyłapuje wspaniałych przypadków i potem porównuje się z tym. To bardzo podchwytliwy mechanizm. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo próbujemy być kimś, kogo widzimy, a nie myślimy o tym, ile rzeczy tej osobie nie wyszło po drodze. Widzimy tylko czyjś sukces i staramy się tym karmić. Słyszałam bardzo fajne zdanie o tym, że sukces zdobyty smakuje inaczej niż wyobrażony. Każdy ma porażki, ale ciężko jest nam sobie to uświadomić. Uważam, że to są główne przyczyny wypalenia: nierealne oczekiwania i życie w szybkim świecie. Żyjemy w bardzo szybkim świecie, a chcielibyśmy, żeby było jeszcze szybciej, jeszcze lepiej, więc nie wszyscy jesteśmy w stanie nad tym nadgonić. Podstawowym błędem jest to, że nie wiemy, jakie są nasze wartości. Mało kto jest w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie są w stu procentach Twoje wartości, do czego dążysz, czy ta praca jest dla Ciebie spełnieniem, czy jest spełnieniem finansowym. Praca lekarza może mieć różne wymiary. Uważam, że to są główne przyczyny wypalenia.

BRAK RÓWNOWAGI ŻYCIOWEJ I METAFORA STOŁU

MAŁGORZATA KACZMAREK: Dodam jeszcze jedną rzecz, bo przyszła mi do głowy, jak mówiłaś o presji osiągnięć: to jest bardzo związane z brakiem równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Jeżeli wobec siebie mamy bardzo wysokie oczekiwania w pracy (pracownik roku, kompetencje najwyższe, zapisywanie się na wszelkie szkolenia w danym miesiącu), do tego chcemy być rewelacyjnymi biznesmenami/bizneswoman, a własne gabinety dokładają obciążenia, do tego jesteśmy w związkach, jesteśmy mamami czy ojcami i każdy chce być w swojej roli nieskazitelny... Na każdym polu stawiamy sobie tak wysokie wymagania, że nie ma czasu na balans. Nie dopuszczamy myśli, że nie da się być na suwaczkach na 100% w każdej roli. Jeden człowiek ma jednak ograniczenia.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Małgosiu, czy pomocne może być określenie, że w tej jednej roli, którą sobie postawimy jako priorytet, chcemy być najlepsi i ona będzie najważniejsza?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Jeżeli będziemy w tym uczciwi i konsekwentni, to może być to jakaś strategia. Tylko wtedy faktycznie odpuszczamy sobie i nie biczujemy się za to, że nie zrobiliśmy super zdrowego obiadu dla dziecka, bo kwestie zawodowe są dla mnie znacznie ważniejsze, ale odpuszczam w głowie i nie katuję się za to. Jest to jakieś rozwiązanie, ale jest dosyć ryzykowne stawiać wszystko na jedną rolę czy jedną kartę. Fajna metafora stołu to pokazuje: jeżeli swoje poczucie własnej wartości i spełnienia wyobrazimy sobie jako stół, to jeżeli ten stół będzie miał jedną główną nogę opartą wyłącznie na życiu zawodowym, a w życiu zawodowym coś nie idzie (co jest normalne, spodziewajmy się, że coś nie pójdzie), to wyobraźmy sobie stół stojący na jednej nodze, która w którymś momencie jest podcinana lub osłabiona. Bezpieczniejszą i rozsądniejszą strategią jest to, żeby nasz stół stał na kilku nogach: rola żony, mamy, osoby spełniającej się hobbystycznie, przyjaciółki. Wtedy ta zawodowa noga jest jedną z wielu. Jeżeli cokolwiek nie pójdzie w którymś obszarze, stół jest bardziej stabilny, bo nawet jak jedna noga odpadnie, stół nadal dobrze się trzyma. A jakbyśmy wszystko postawili na jedną nogę, znacznie łatwiej się potknąć.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Kluczem jest to, że nie musimy być na tych wszystkich obszarach perfekcyjni?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Nie da się, po prostu się nie da. O to chodzi w balansie: jeżeli jednego wieczoru poświęcę się zabawie z dzieckiem, to nie oczekuję od siebie, że następnego dnia na wykładzie będę błyszczała najnowszymi cytatami, bo realnie tego nie zrobiłam. Nasza doba jest ograniczona i musimy podejmować wybory oraz brać za nie odpowiedzialność. Jeżeli nie odpocznę przed ważnym projektem i będę robiła rzeczy po nocach, moje możliwości poznawcze nie będą na wysokim poziomie, więc nie spodziewam się po sobie super bystrości umysłu następnego dnia. Uświadomienie sobie, że w innych rzeczach jestem dobra, że praca nie jest moim jedynym określnikiem w życiu, oraz że za daną pracę nikt mi pomnika nie wystawi i warto czasami po prostu odpuścić – to może być bardzo pomocne. Pomocny jest też rodzaj wsparcia społecznego: coś mi w pracy nie pójdzie, ale wracam do domu, mogę o tym opowiedzieć, zyskać zrozumienie, odskocznię, wyregulować emocje w hobby (bieganie, ćwiczenia). Mam inne opcje, nie zostaję sama z trudnością zawodową, mam to zaplecze i zasoby. To działa w dwie strony: jeżeli mam trudności w życiu prywatnym, mogę zrekompensować sobie samopoczucie w pracy lub poszukać tam wsparcia, jeżeli zespół na to pozwala. Możemy w tym balansować. Jeżeli jednego dnia nie jestem pracownikiem roku, fajnie jest uznać: okej, zamiast tego zrobiłam co innego w innym obszarze. Zauważać to, ale dać sobie przyzwolenie na to, że nie jest możliwe, aby jeden człowiek był na 100% w każdym obszarze w ciągu 24 godzin.

PRAKTYCZNE SPOSOBY PAULINY NA RADZENIE SOBIE W PRACY

MAGDALENA KARPIŃSKA: Paulina, co Tobie, myśląc o samej pracy, pomaga w tym, żeby się nie wypalić zawodowo? Masz swoje sposoby?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Ja od pewnego czasu zaczęłam postrzegać pracę, z całym szacunkiem dla moich pacjentów, bo ich w większości lubię, jako sposób na realizację moich celów. Ktoś mi powiedział mądre zdanie: do pracy przychodzi się po to, żeby pracować i zarabiać pieniądze głównie, bo taki jest cel pracy. Wszystkie inne rzeczy są drugorzędne. Wiadomo, że nasza praca ma drugie dno, bo tam jest praca z człowiekiem i na zdrowiu, więc nie wiąże się to w żaden sposób z gorszą jakością leczenia albo przedmiotowym traktowaniem pacjentów. Zracjonalizowało mi to, że jest to element mojego życia, a nie całość mojego życia. Druga rzecz: częściej świadomie myślę o tym, co mi się udało albo co zrobiłam dobrze. Mamy jako ludzie tendencję do biczowania się o każdą najmniejszą pierdołę. Byłam mistrzem świata w gnojeniu siebie za wszystko, co nie wyszło – że pacjent był niezadowolony albo że nie zrobiłam tyle, ile założono. Miałam wyrzuty sumienia, że zawsze mogę więcej, szybciej, lepiej. A potem pomyślałam, że właściwie nigdy nie patrzę na to, co zrobiłam. Gdy ktoś powiedział mi coś miłego czy pochwalił, to były nieznaczące elementy mojego życia. A teraz wręcz przeciwnie: jak pacjent powie, że jestem super, albo sama pacjentom mówię, że zrobiłam super, żeby nie zapomnieli, że jest super. Jak coś zepsułam, tłumaczyłam to godzinę, a jak zrobiłam dobry zabieg, to było po prostu: okej, cześć, do domu. Teraz pokazuję zdjęcia, mówię: „Świetnie tutaj zrobiłam tak i tak”. I oni mówią: „O, rzeczywiście, fajnie”. To od razu podbudowuje. To małe rzeczy, ale czy to zapewni brak wypalenia? Nie wiem. Dużo wyjeżdżam, podróżuję, mam wolne piątki, mam więcej przerw od pracy. Dużo skupiam się na projekcie, który prowadzę, to taka odskocznia. Przestałam skupiać się na tym, jaką praca ma wartość w moim życiu – jest częścią mnie, ale nie całością. Paulina jest lekarzem, ale Paulina jest Pauliną. Rozróżnienie kilku swoich tożsamości jest moim zdaniem bardzo ważne.

MAŁGORZATA KACZMAREK: To strategie, które dobrze wprowadzić dla swojego zdrowia psychicznego i fizycznego. Jak spędzamy tyle czasu w pracy, to nie mamy kiedy odbudować zasobów poświęconych w pracy. Zapewnienie sobie różnorodności w pracy, żeby nie wpadać w rutynę, też zapewnia higienę i zapobiega automatycznemu powtarzaniu zadań. Praca musi zacząć się w głowie – musimy inaczej siebie traktować. Jeżeli będziemy traktować się surowo i krytycznie, to daleko nie zajdziemy. To bliskie ocenianiu siebie zero-jedynkowo, byciu nieprzyjemnym dla siebie, co wpływa na to, jak czujemy się w pracy i po pracy. Po każdym dniu wychodząc z listą rzeczy zrobionych źle, rzutuje to na resztę dnia.

KIEDY I JAK SZUKAĆ POMOCY U PSYCHOLOGA LUB PSYCHOTERAPEUTY?

MAGDALENA KARPIŃSKA: Powiedziałyśmy o sposobach, które pomagają nie wypalić się zawodowo. Gdybyśmy miały to podsumować, co by to było?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Jeżeli jest się młodym lekarzem od samego początku, zadbać o naukę kompetencji, które pozwolą ci dbać o siebie. Pokolenie Z jest skupione bardziej na sobie. My nie potrafiliśmy stawiać granic sobie i innym, a to prowadzi do zaburzenia relacji i spalania nas. To pierwszy filar – współpraca z personelem. Druga rzecz to określenie swoich wartości: po co pracujesz? Jeżeli pracujesz jako młody lekarz, bo chcesz mieć mieszkanie i samochód, pracujesz więcej. Natomiast redefinicja tych wartości w pewnym okresie życia i zastanowienie się uważam za bardzo ważne, bo zawsze będziemy mieli za czym gonić, za mało pieniędzy i wszystkiego. Jeżeli czujesz, że pogoń za pieniędzmi czy spełnieniem zaczyna cię niszczyć, należy usiąść i pomyśleć, czy jest mi to potrzebne. Trzecia rzecz w moim przypadku: znajomi poza stomatologią. To jest złoto! Oni mają gorzej wielokrotnie! Wszyscy usiądą, narzekają na swoje prace w korporacjach i firmach, i człowiek posłucha i może się pocieszyć, że u nas jest spoko po ludzku.

MAŁGORZATA KACZMAREK: Ja nie byłabym psychologiem, jakbym nie wtrąciła swojego "to zależy". Bo to naprawdę zależy. Nie ma jednej złotej rady działającej w każdym przypadku. Warto pamiętać o równowadze między życiem zawodowym a osobistym, żeby stół stał na więcej niż jednej nodze. Warto znajdować czas na inne role życiowe, bo to chroni. Wsparcia społeczne działa jak bufor bezpieczeństwa chroniący przed trudnościami. Poddawajmy refleksji to, co robimy w pracy i co czujemy, róbmy stopklatki w życiu. Jeżeli zauważam zmiany w samopoczuciu, przyjrzyjmy się ich źródłu. Jeżeli to przeciążenie pracą, zastanówmy się, jak ją rozłożyć. Jeżeli to relacje w pracy, plaster wygląda inaczej. Jeżeli brakuje kompetencji zarządzania stresem czy czasem, strategie będą inne. Dużo inwestujemy w kompetencje zawodowe, a mało w osobiste. Inwestycja w siebie i rozwój psychologiczny z pomocą specjalisty to dobry kierunek, by ochronić się przed wypaleniem.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Padło słowo specjalista. W którym momencie musimy udać się do specjalisty i czy do samej diagnozy wystarczymy sobie sami?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Samodiagnoza bywa niewystarczająca, bo kiedy sami siebie oceniamy, możemy nie być obiektywni. Ale uważność na siebie i poddawanie refleksji tego, co czujemy, jest super. Jeżeli zauważamy, że zmiany są duże i wpływają na możliwość wykonywania zawodu, to moment, w którym warto się zgłosić. Jeżeli poddajemy rzeczy refleksji, wprowadzamy odpoczynek, ale to nie działa i nie zdejmuje napięcia, warto zaczerpnąć porady psychologa, psychoterapeuty czy coacha zawodowego. Jeżeli zmiany w funkcjonowaniu rzutują na pracę, czujemy się wyczerpani emocjonalnie, fizycznie, apatyczni i wycofani, warto zgłosić się do specjalisty. Z pomocą specjalisty może być łatwiej przez to przejść – to nie musi być samotna, trudna podróż. Jestem fanem psychoterapii, bo jest szersza, głębsza i pozwala przyjrzeć się trudnościom i dobrać indywidualne strategie.

ODWAGA DO ZDEJMOWANIA MASEK I BUDOWANIE WSPARCIA SPOŁECZNEGO

MAGDALENA KARPIŃSKA: Czy lekarze dentyści chcą i są w stanie pozwolić sobie na taką pomoc? Paulina, w wywiadzie z Kylie Stanleyem mówiłaś, że uruchamiając projekt Dental Blues myślałaś, że odzew będzie duży, a spotkałaś się ze ścianą i lekarze nie chcą o tym rozmawiać. Z czego to wynika?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: My jako lekarze jesteśmy świetnymi znachorami i Zosiami samosiami. Maja Herman (psychiatra) w rozmowie ze mną powiedziała, że najczęstszą metodą leczenia lekarzy są konsultacje korytarzowe: „Wypisałem sobie to i tamto, dobrze?”, „Świetnie, cześć” – i idą dalej. Tak przebiega nasze leczenie. Nie dajemy sobie przestrzeni, bo przyznanie do tego, że sobie nie radzimy, jest dla nas utratą części tożsamości, ciosem prosto w serce. To bardzo trudne przyznać się publicznie. Wszystkie ankiety były wypełniane anonimowo. Gdybym zrobiła to z imienia i nazwiska, nie odpowiedziałby nikt. Ludzie nie chcą obnażać się z problemami. Bardzo wielu lekarzy korzysta z pomocy psychologiczno-psychiatrycznej, to wspaniały trend, ale nie mówi się o tym otwarcie w social mediach.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Czy lekarze nie szukają pomocy dopiero, gdy dotknie ich coś cięższego, jak depresja?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Zgodzę się w 100%. Narodowo mamy bycie twardym we krwi: dopóki się nie posypie, to jakoś to będzie. Młodze osoby wchodzące mają otwartość i cechę, której my nie potrafiliśmy w sobie znaleźć – przyznanie, że są słabi w jakimś obszarze. Dla nas przyznanie do słabości oznaczało bycie przegranym, brak współczucia dla siebie. Mamy wrażenie, że poradzimy sobie sami, aż wypadamy z funkcji życiowych. To bardzo prestiżowy zawód. Gdy mówię w mojej rodzinie, że nie jestem zadowolona i że w życiu nie zostałabym stomatolożką, moi rodzice patrzą i mówią: „Boże Paulina, bój się Boga”. Ja daję sobie przyzwolenie, by wyartykułować te myśli głośno. Mówienie o tym otwarcie daje ludziom z mojego otoczenia furtkę do powiedzenia, że też tak mają i że to nie wstyd. Chcę to normalizować. Mieliśmy okres gloryfikacji zawodu, teraz wchodzimy w demonizację, a ja chciałabym to normalizować: można ponarzekać, ale mieć narzędzia, jak sobie radzić i być szczęśliwym, bo to świetny zawód.

MAŁGORZATA KACZMAREK: Narodowo nie dajemy sobie przyzwolenia na bycie słabszym. Dopiero od paru lat są kampanie społeczne normalizujące różne stany emocjonalne. Dopiero uczymy się mówić o tym, co nas boli. Jest znacznie lepiej w poszukiwaniu pomocy, bo powoli zdejmujemy maski. Lekarze mają dodatkową presję społeczną: jak to osoba na takim stanowisku sobie nie radzi? I brak społecznego przyzwolenia, że lekarz nie przyjmie kolejnej osoby, bo jest zmęczony, albo potrzebuje odpoczynku.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Co się wydarzy, jeżeli w porę nie pozwolimy sobie pomóc?

MAŁGORZATA KACZMAREK: Nieleczone wypalenie będzie zbierało swoje żniwa. Nie dotyczy tylko jednostki – zmienia się postawa wobec innych, występuje większa apatia, mniej empatii, cierpią relacje w zespole i w życiu osobistym. Nieleczone wypalenie i przemęczenie może przekształcić się w depresję, zaburzenia lękowe i inne trudności psychiczne. Warto zadbać o to wcześniej, zanim to się rozleje i wpłynie na wszystkie obszary życia.

PODSUMOWANIE I KLUCZOWE WSKAZÓWKI DLA LEKARZY

MAGDALENA KARPIŃSKA: Trzy najważniejsze myśli, z którymi chciałybyście zostawić słuchaczy?

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Pamiętajmy też, jak lekarze są przygotowywani na studiach: nie było dopuszczenia do tego, że jesteś chory i źle się czujesz. Zrobienie zwolnienia z zajęć to była katorga i przerażenie, jak to odrobić. Wchodzisz w pracę i nie pozwalasz sobie na słabości. Moje trzy myśli: postawiłam dużo na rozwój kompetencji twardych, a na swojej skórze musiałam nauczyć się braku kompetencji miękkich. Gdybym miała coś zmienić, stawiałabym na asertywność, stawianie granic, poznanie siebie i skupienie na tym, co ja chcę. Druga rada: bądźmy ze sobą szczerzy, otwarci, przyznanie do porażki to nie słabość, ale normalne życie. Wyznanie koledze, że jest trudno, to norma – nie oceniajmy siebie i normalizujmy to. Na całym świecie wypalenie u dentystów ma te same podstawy. I trzecia rada: po prostu się od siebie odczepmy! Dajmy sobie spokój, nie skupiajmy na tym, jacy jesteśmy beznadziejni, nie rozmydlajmy powikłań, tylko skupiajmy się na tym, co robimy dobrze.

MAŁGORZATA KACZMAREK: Trzy rzeczy ode mnie: poszukiwanie wsparcia i pozwalanie sobie na pomoc w różnych aspektach życia. Dwa: zachowanie uważności na siebie, robienie stopklatek i refleksja nad samopoczuciem. Trzy: dbanie o równowagę, żeby nasz stolik mógł balansu na czymś potrzymać.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Wspaniale. Pięknie dziękuję Wam za rozmowę i ogrom wiedzy i doświadczeń!

MAŁGORZATA KACZMAREK: My też bardzo dziękujemy, bardzo miła rozmowa.

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Dziękuję za zaproszenie i cieszę się, że wspieracie tę inicjatywę i uznajecie ją za ważną. Dziękuję.

MAGDALENA KARPIŃSKA: Bardzo dziękujemy. Do zobaczenia!

PAULINA DRĘTKIEWICZ-KUTELLA: Do zobaczenia.

Szkolenia

Planowanie leczenia kompleksowego - analiza funkcjonalna i estetyczna, okluzja, podniesienie wysokości zwarcia

lek. dent. Karol Babiński
lek. dent. Bartłomiej Załęski

Przez 3 dni przejdziemy wspólnie przez wszystkie krytyczne kroki, które musisz opanować, by leczyć kompleksowo. Dowiesz się jak wykonać analizę funkcjonalną i estetyczną, nauczysz się jak zrobić niezbędną dokumentację fotograficzną, poznasz podstawy okluzji oraz dowiesz się w jaki sposób poprawnie podnieść zwarcie. Nauczysz się jak przeprowadzić pełną diagnostykę w oparciu o ankietę Koisa, jak badać mięśnie, jak badać stawy i przede wszystkim – jak zebrać te wszystkie informacje w całość i stworzyć z nich plan leczenia dla Twojego pacjenta. 

Estetyka bez kompromisów - bezpośrednie licówki kompozytowe

lek. dent.
Bartłomiej Załęski

Na tym szkoleniu nauczysz się wykonywać licówki kompozytowe za pomocą techniki warstwowej w taki sposób, aby w jak największym stopniu odwzorowywały one naturalny kształt, kolor oraz mikro i makrostrukturę zęba. Motywem tego kursu jest stwierdzenie, że to co stworzyła natura jest najbliższe ideału.

Może Cię również zainteresować

Czy wiesz, że…
Przez 10 lat naszej działalności zorganizowaliśmy ponad 850 kursów oraz przeszkoliliśmy ponad 11 100 osób. I te liczby cały czas rosną!